Hermiona - Severus...
Blog > Komentarze do wpisu
« 6. Droga cz. 2
8. Droga cz. 1 »

7. Droga
Na wstępie chciałabym podziękować za wszystkie komentarze. Wiedziałam, że mogę na Was liczyć! ;D Ten rozdział może i nie jest taki długi, jak poprzedni, ale jest w nim coś wyjątkowego ;) Dedykuję go wszystkim komentującym! Zapraszam serdecznie do czytania i komentowania! (To co, może tym razem uda się dobić do dwudziestki? ;>)

Ledwie przeszedł przez próg, a już musiał się oprzeć o ścianę i chwilę odpocząć. Ból w udzie pulsował niemiłosiernie. Poniekąd było to gorsze od Cruciatusa, który zazwyczaj nie trwał tak długo. Severus wiedział, że nie powinien od razu tyle chodzić, ale sam nie miał pojęcia, co go podkusiło, żeby poszukać Granger. Wmawiał sobie, że musi sprawdzić, którego miejsca trzeba unikać, by jej nie spotkać, ale kiedy się do niego przytuliła, zrobiło mu się jakoś tak dziwnie. Miał dziwne wrażenie, że to było całkiem właściwe. Że tak powinno być. Mimo wszystko nie potrafił tego wytłumaczyć. Tym bardziej, że wciąż był w lekkim szoku po tym, co mu wyznała. Wydawało mu się, że ona go z jakiegoś powodu nienawidzi, a tu wręcz przeciwnie. Nie spodziewał się czegoś takiego. A kiedy jeszcze go pocałowała… poczuł dziwne ciepło rozchodzące się na całe ciało. I miał wrażenie, że wszystkie wnętrzności wywróciły mu się do góry nogami. Co zresztą prawie się stało niedługo później. Wzdrygnął się przypominając sobie wypadek.

Gdy samochód zaczął się przewracać na bok, Granger wyślizgnęła mu się z rąk. Widział, jak jej pas się zerwał, ale nie zdążył jej złapać, przez co uderzyła głową w sufit. W tym czasie znaleźli się kawałek przed tirem, siła uderzenia odepchnęła ich nieco dalej. Drugie zderzenie było jeszcze gorsze. Wprawdzie tym razem ucierpiała druga strona samochodu, ale popękały szyby i większość metalowej obudowy. Severus nie wiedział, co było gorsze. Czy to, że nie mógł nic zrobić, kiedy Granger rzucało po całym samochodzie, czy moment, gdy w nogę wbił mu się wielki kawał metalu, a ułamek sekundy później zarzuciło nim na wgniecione drzwi, a na ich nierównej powierzchni rozbił sobie głowę i stracił przy tym przytomność.

Otworzył oczy i odetchnął. Było, minęło – przeszło mu przez myśl. Teraz musiał się skupić na tym, żeby trafić do swojej sali. Problem był w tym, że akurat w całym szpitalu trwały prace remontowe, więc co któryś korytarz był zamknięty, żeby następnego dnia otworzyć go i zająć się innym kawałkiem holu. Na nieszczęście Severusa, w czasie, gdy rozmawiał z Granger, skończyli malować jakąś bliżej nieokreśloną część budynku i zajęli się złośliwie tym korytarzem, którym Mistrz Eliksirów dotarł do Granger. Zatrzymał się przed barierą skutecznie utrudniającą mu przejście i rozejrzał. W oddali zobaczył, jak na złość, uzdrowiciela, który jeszcze niedawno siedział u byłej Gryfonki, a jeszcze wcześniej zawracał jemu głowę, zanim został wywalony z sali kilkoma trafnymi uwagami. Severus nie znosił, gdy ktoś mówił mu oczywiste rzeczy zwracając się przy tym, jak do jakiegoś debila. Rozważył wszystkie za i przeciw i niezadowolony z wyniku zawołał głośno.

- Ej, ty, popapraniec! – Wołany uzdrowiciel obejrzał się z przerażeniem i widząc Severusa, próbował uciec, gdzie pieprz rośnie, ale został potraktowany wyjątkowo morderczym spojrzeniem, które skutecznie zatrzymało go w miejscu. Severus był zadowolony, kiedy ludzie wiedzieli, że zwraca się do niech, obojętnie, jakich słów by używał. Machnął ręką na młodego szatyna, a ten powoli i ostrożnie zbliżył się do Mistrza Eliksirów. – Masz dwa wyjścia. Albo pokażesz mi, gdzie jest moja sala, a jutro pewnie znowu cię dorwę, żebyś przymusowo robił za przewodnika, albo w tej chwili znajdziesz mi salę w bliższej okolicy. Rozumiemy się jasno? – „Popapraniec” pokiwał szybko głową i poleciał szukać wolnego pomieszczenia, a Severus oparł się o ścianę dziwiąc się temu, co właśnie powiedział. Wyszło na to, że chciał być bliżej Granger. Ale dlaczego? Na to pytanie sam nie potrafił odpowiedzieć.

Mimowolnie znów powrócił myślami do jej wyznania. Wspominał jej usta na swoich wargach. Znów poczuł to dziwne ciepło. Nie bardzo wiedział, co się z nim dzieje. Oczami wyobraźni widział całe zdarzenie. Przeszedł go dreszcz. Nie wiedzieć, czemu, chciał znów poczuć te słodkie usta. Nawet więcej. Wiedział, że jeśli następnym razem Granger tak się do niego zbliży, z pewnością nie pozostanie bierny. Wprawdzie, nie bardzo dochodziło do jego świadomości, że ona go k…, że go k…, no, że powiedziała to, co powiedziała, ale mimo wszystko chciał jej dotknąć, zobaczyć, jak reaguje na ruchy jego dłoni na swoim ciele, na pocałunki składane na każdym kawałku skóry, na jego palce w…

- Przepraszam, profesorze?

Otworzył gwałtownie oczy, nawet nie wiedział, kiedy je zamknął, by ujrzeć przed sobą wystraszonego „popaprańca”. W pierwszej chwili był gotów zobaczyć przed sobą Granger, ale uświadomił sobie, że to tylko jego wyobraźnia zaczęła szaleć. Jednak wciąż czuł to dziwne ciepło i to go najbardziej niepokoiło. Wyglądało na to, że jego ciało samo zaczyna reagować na jego wyobrażenia o byłej uczennicy. Momentalnie odrzucił od siebie tą myśl i skupił się na uzdrowicielu przed nim. Uniósł pytająco brew.

- Ja… znalazłem panu salę. Jest tuż obok. Zaprowadzę pana – powiedział z wahanie, a Severus machnął ręką, by prowadził.

Nie zwrócił uwagi na to, którędy idą, ale szatyn miał rację, nie było to daleko. Raptem kilkanaście metrów od nieszczęsnego korytarza. Dopiero, gdy się zatrzymali, rzucił okiem naokoło i zamarł. Tuż obok jego nowej sali znajdowały się drzwi, za którymi znalazł Granger. Zmarszczył gniewnie brwi i spojrzał morderczo na stojącego przed nim niepewnie młodzieńca. Tak, jakby obawiając się słów mogących zmieść go z powierzchni ziemi, zaraz zaczął tłumaczyć.

- Przepraszam, ale naprawdę nie znalazłem innej. To jest jedyna wolna w tej okolicy! Następna jest dużo dalej! W ogóle ta sala jest bardzo ładnie urządzona! Na pewno się panu spodoba! A jak nie, to zaraz coś zmienię!

Ten wykład na pewno trwał by dużo dłużej, ale Severus był już zmęczony, więc tylko rzucił „Zamknij się”, minął „popaprańca” i trzasnął mu drzwiami przed nosem. Sala faktycznie była nieco większa od tej poprzedniej, a ściany pomalowane zostały na kolor jasno beżowy, a nie ten denerwujący biały. Podszedł szybko do dużego okna i jednym szarpnięciem zasunął zasłony, by chociaż trochę ciemniej było. Później położył się na dosyć wygodnym łóżku i odetchnął wreszcie. Wiedział, że wyleczą mu tą nogę, ale sami już mówili, że to chwilę potrwa. Nie mogli podawać im zbyt dużo eliksirów, gdy byli nieprzytomni. Po chwili poczuł, że sen powoli przejmuje kontrolę nad jego umysłem i, ku jego niezadowoleniu, ostatnim obrazem, jakim zobaczył, nim całkowicie się osunął w ramiona Morfeusza, była Granger mówiąca cicho, że go… no… sami-wiecie-co.

 

Jak tylko się obudził, stwierdził, że myślenie o Granger przed zaśnięciem nie było dobrym pomysłem. W ogóle, od czasu, gdy ją znowu spotkał, ma same problemy. Jeden z nich właśnie, skutecznie odwracał jego uwagę od czegokolwiek innego. Najgorsze było to, że Severus nie wiedział, jak sobie z nim poradzić. Oczywiście był jeden bardzo skuteczny sposób, ale wolał o tym nawet nie myśleć. Starał się, więc, skupić na mniej przyjemnych wspomnieniach. Gdy doszedł myślami do spotkań Śmierciożerców, a właściwie, do „zabaw” podczas tych spotkań, problem dał mu spokój. Severus, zadowolony, ułożył się wygodniej na łóżku, ale chwilę później zmarszczył brwi, kiedy do sali weszła Ginewra Weasley w stroju uzdrowiciela.

- Witam, profesorze Snape – zaczęła radosnym głosem. Widać była już poinformowana o ich wypadku, bo nie wyglądała na nawet trochę zaskoczoną jego obecnością. – Mam dla pana dzisiejszą porcję eliksirów – powiedziała podając mu kilka małych fiolek.

- Spodziewam się, że po tym wszelkie dolegliwości przejdą? – zapytał spokojnie. Szczerze mówiąc, chociaż nie chciał się do tego przyznać w żaden sposób, ten sen tylko poprawił mu humor. W końcu nie codziennie można oglądać Granger w…

- Daję słowo, że już nic panu nie będzie. A jak tam noga? Z tego, co się orientuję, miał pan tam paskudną ranę.

- Wczoraj jeszcze bolała, a dziś na razie nie wstawałem, więc ciężko mi powiedzieć – przełknął szybko eliksiry po uprzednim przyjrzeniu się im dokładnie. Może i smak nie zachwycał, ale poczuł przyjemne mrowienie w okolicy kolana zapowiadające szybką poprawę.

Ginny przypatrywała mu się przez chwilę, ale chyba nie wytrzymała z ciekawości, bo wyrzuciła z siebie pytanie z taką szybkością, że ledwo rozróżnił słowa.

- Słyszałam, że pan dopiekł Rodowi?

- Komu? – spytał niepewnie.

- Ach, tak, faktycznie, przecież pan nie zawraca sobie głowy imionami. Zaraz, jak na niego wołali dziś rano? – zastanowiła się przez chwilę, po czym krzyknęła. – Wiem! Popapraniec!

- A, on. Jak mu się należało – mruknął wzruszając ramionami. – I nie drzyj mi się do ucha.

- Jasne – odparła wesoło. Severus po raz kolejny stwierdził, że nie lubi rudzielców. Śmieją się z byle czego, nawet, jeśli sytuacja jest poważna. Przecież to nienormalne. Nie, zaraz, nienormalna, to jest Granger – pomyślał. – A teraz pan wybaczy, ale idę zobaczyć, jak się ma Hermiona.

Wstała, zabrała od niego fiolki i pomachawszy na pożegnanie (na co Severus odpowiedział morderczym spojrzeniem) wyszła szybko, zanim zdążyłby czymś w nią rzucić. Severus przez chwilę leżał nieruchomo, po czym, ułożywszy się wygodniej, wbił wzrok w sufit. Kilka chwil później, zamknął oczy przypominając sobie sen. Po kilkunastu minutach stwierdził, że to był durny pomysł. Czując mocno pulsujący problem zirytował się i już chciał wstać, by coś z tym w końcu zrobić, kiedy drzwi się znów otworzyły i stanęła w nich Granger we własnej osobie. Severus mimowolnie przełknął ślinę i przekręcił się nieco na łóżku tak, że leżał teraz na boku i podpierał się łokciem. Obserwował ją, jak podeszła do łóżka i usiadła ostrożnie na krześle obok.

- Ginny mówiła, że tu jesteś – powiedziała patrząc spokojnie na jego twarz. Postarał się, by nie było widać na niej żadnych emocji.

- Jak widać, o dziwo, się nie myliła.

- Ginny nie ma w zwyczaju się mylić – mruknęła nieco poirytowana.

- Jasne, może mi jeszcze powiesz, że Potter ma w zwyczaju myśleć?

W odpowiedzi westchnęła z rezygnacją.

- Możesz mi wyjaśnić, dlaczego ja jeszcze z tobą rozmawiam, skoro i tak wszelkie dyskusje kończą się obrażaniem kogoś? Jak nie mojego kota, to moich przyjaciół.

- Jak mam ci wyjaśnić coś, czego sam nie rozumiem? – zapytał, zanim się spostrzegł, co mówi. Zauważył jej uważne spojrzenie. Pochyliła się opierając głowę na dłoniach, a łokcie na jego łóżku. Severus przemógł chęć odsunięcia się.

- Dlaczego nie rozumiesz? – zapytała zaciekawiona.

- A dlaczego ty nie rozumiesz?

- Mógłbyś przestać odpowiadać pytaniem na pytanie?

- Nie?

Zaśmiała się. Severusowi przeszło przez myśl, że z jej ust wydobywa się cudowny dźwięk, ale zaraz zbeształ się za takie myślenie. Zaczynał czuć się niepewnie w jej obecności. Tym bardziej, że jej twarz i te słodkie usta były tak blisko niego… Ona chyba myślała o tym samym, bo przysunęła się jeszcze bliżej. Teraz ich twarze dzieliło ledwie kilka cali. Wpatrując się w jej czekoladowe oczy czuł, jak oddech mu lekko przyspiesza, a wcześniejszy problem sugestywnie o sobie przypomina wyraźnym pulsowaniem. Nie był w stanie ani się odsunąć, ani oderwać od niej wzroku. Po chwili poczuł jej delikatną dłoń na swoim policzku. Widział wyraźny smutek w jej oczach, gdy gładziła palcem zadrapania na jego twarzy. Miał wrażenie, że z każdym ruchem jej ręki robiło mu się coraz cieplej, ale wciąż mógł tylko wpatrywać się w nią z wyczekiwaniem. Gdy pochyliła się, by musnąć ustami jedno z głębszych zranień, odwrócił głowę, a jej słodkie usta napotkały jego wargi. Zdziwiona Granger na ułamek sekundy zamarła, ale zaraz później skupiła całą uwagę na pocałunku. Kiedy przesunęła językiem po jego dolnej wardze, Severusa zalała fala gorąca. Rozchylił usta, by powitać ją z radością językiem. W tym samym czasie wsunął dłoń w jej włosy i, nie mogąc się powstrzymać, przyciągnął ją bliżej. Językiem badał uważnie wnętrze jej ust, zachwycając się jej słodkością. Miał niejasne przeczucie, że zaraz się rozpłynie z rozkoszy. W chwili, gdy poczuł jej delikatną dłoń na swoim karku, a sam przesunął rękę na jej ramię, by sięgnąć do dekoltu, drzwi się otworzyły, a Severus momentalnie się od niej oderwał.

- Em… w czymś przeszkodziłem? – rozległ się głos „popaprańca”.

- Owszem – warknął Severus wpatrując się w zarumienioną kobietę. Jej oczy niesamowicie błyszczały, ale radość w nich przygasała nieco. Severus domyślił się, że to dlatego, że tak nagle się odsunął. Sam nie wiedział, dlaczego nagle poczuł się nie w porządku wobec niej.

- Przepraszam, profesorze, ale miałem sprawdzić, jak się pan czuje. – Odwrócił wzrok ku Granger. – Do ciebie, Hermiono, też się wybierałem.

- Spokojnie, Rod, ja się czuję już bardzo dobrze. Nic mnie nie już nie boli, więc chyba możecie mnie już wypuścić.

Severus miał wrażenie, że trzasnął w niego piorun. Hermiono?! Rod?! Co to ma, do cholery, znaczyć?! A na widok oczka, które Hermiona puściła temu cholernemu popaprańcowi, krew w jego żyłach zawrzała. Uzdrowiciel, w tym czasie, podszedł do Granger i bezwstydnie położył dłoń na jej boku i zaczął gładzić jej ciało przez szpitalną koszulę.

- Wybacz, ale moim obowiązkiem jest się upewnić. Będę musiał cię dokładnie przebadać – powiedział cicho „uzdrowiciel” uśmiechając się do niej. – Na razie muszę sprawdzić, jak się czuje profesor – mruknął odwracając się do Severusa. W odpowiedzi otrzymał miażdżące spojrzenie.

- Dobrze – warknął Severus przez zęby. Szatyn mimowolnie przełknął ślinę i zaczął szybko kalkulować, co takiego znowu zrobił źle. – Masz mnie w tej chwili wypisać z tego domu wariatów – dodał Severus głosem o temperaturze niższej niż na Plutonie. Młody uzdrowiciel wyraźnie się zmieszał.

- Zobaczę, co da się zrobić – odparł z wahaniem pocierając nerwowo dłonie o szatę. – No dobrze, Hermiono, co powiesz na to, żebyśmy cię teraz przebadali? – zapytał, próbując się uśmiechać, ale marnie mu to wychodziło.

- Jeśli musisz – odpowiedziała Granger z uśmiechem i podeszła do Severusa. – Do zobaczenia później.

Chciała pocałować go w policzek, ale Severus w porę się odsunął i nic nie odpowiedział. Wewnątrz wciąż się gotował ze złości. Granger spojrzała na niego smutno, ale udawał, że tego nie zauważył. Na pozór wbił wzrok w sufit, ale obserwował ją, gdy podeszła do tej karykatury uzdrowiciela i przyjęła zaoferowane ramię, po czym razem skierowali się do drzwi. Wychodząc obejrzała się jeszcze na niego, ale znów udawał, że jest niezwykle pochłonięty kontemplacją sufitu. Może i nie powinien, ale w głębi duszy czuł się zraniony.

Jeszcze tego samego dnia, po wielu badaniach, mógł wrócić do Hogwartu i zamknąć się w prywatnych kwaterach z butelką Ognistej. Miał sporo do przemyślenia. A już mu się wydawało, że udało mu się zrozumieć Granger. Wyglądało na to, że po raz kolejny się mylił…

wtorek, 21 września 2010, ines_mp
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Tagi: Hermiona Granger Severus Snape

Dodaj komentarz »
Komentarze
Gość: A. Shiro, 100-181.echostar.pl
2010/09/21 19:40:21
Ehhh.. jestem zła na Snape'a. Dlaczego? Ponieważ miał szansę ułożyć sobie życie, zacząć od poważniejszej znajomości z Granger i co? I I zżymał się w sobie patrząc w sufit traktując ją z chłodem zera bezwzględnego i to z powodu błędnych wniosków które wysnuł. Jako samice alfa wszędzie widzi zagrożenie i innych samców czyhających na "jego" samicę.
Taki Snape wywołuje u mnie tylko pokręcenie głową i westchnienie.
Ale wiem ,że będzie lepiej jak sobie wszystko wyjaśnią i ustalą reguły. A do tego czasu można się cieszyć niezłą historią ;)

Pozdrawiam i wena życzę
A.Shiro
-
fenisel
2010/09/21 19:46:09
Sevi jest delikatny taki jakiś == wena zycze!
-
nox92
2010/09/21 19:48:53
Właśnie odprawiam taniec radości. FANTASTYCZNIE ;d.
"Nox szuka pana Wena. Tym razem się nie chowa. Zobaczyła go siedzącego pod drzewem. Gdy ją spostrzegł, wstał wahając się co, zrobić. Porozglądał się na boki, a potem ze zrezygnowaniem podjął decyzję. Stał czekając aż szalejąca z radości Nox, pokona dzielącą ich odległość w tempie pioruna.
Siła uderzenia odrzuciła go do tyłu, jednakże tym razem zdołał się utrzymać na nogach, by po chwili czuć jej usta na obu policzkach. Między pocałunkami wysapała:
-Dziękuję. dziękuję, dziękuję. Jesteś wspaniały.
Pan Wen usatysfakcjonowany z tego stwierdzenia, uważa, że pozwolił już na dość i przytrzymuje ją w żelaznym uścisku.
-Niezwykle się cieszę, że jesteś zadowolona. A teraz skończmy już te głupoty. Czy mam pozwolenie, żeby trochę sobie odpocząć?- pyta z ironią.
-Ależ oczywiście- Nox w szale szczęścia nie dostrzega jego tonu.- Możesz jak długo zechcesz. Chociaż nie. Czekaj. Lepiej będzie jak to tylko trzy dni będą.
-Może powinienem znaleźć inny zawód? Tam przynajmniej miałbym normowane godziny pracy.
-No tak, ale nie miałbyś mojej wdzięczności. I co byś bez niej zrobił?
-No właśnie co? Mogę Ci odpowiedzieć na to pytanie. Byłbym bardzo, ale to bardzo szczęśliwy. Bo twoja wdzięczność to regularne napady na mnie.
- Tak tylko mówisz, prawda?- smutek odbija się w jej oczach.
Niestety pan Wen ma jedną słabość. Smutek go rozbraja. Szybko stara się, by w oczach Nox znów pojawiły się radosne iskierki.
-Oczywiście, że tak- to mówiąc przygarnął ją do siebie i niezdarnie poklepał po plecach.
Gdy zobaczył, że już wszystko w porządku, odsunął się szybko i dodał jeszcze:
- A teraz pozwól, że udam się na zasłużony wypoczynek i nie martw się, od jutra znów biorę się do pracy - przy końcowych słowach puścił jej oczko.
Nox rozpromieniła się. Pan Wen pochylił się, ucałował ją (w policzek moje drogie, w policzek ;d) i odszedł."
A teraz zgodnie z prośbą piszę co mi się podobało. Rozmowa, no i myślę, że to oczywiste: pocałunek ;d. A to jak Severus załatwił Popaprańca, było świetne. A i Ginewra jest zarąbista ;d. Co mi się nie podobało ;d? Hm.... (Nox pociera brodę w zamyśleniu). Nic takiego nie było. Wszystko jest idealne ;d.
Pozdrawiam i życzę weny
Nox :*
-
vampiria22
2010/09/21 19:53:54
załamka ;(
mój pomysł jest całkiem inny od tego jaki miałam bo mi chodziło o wydarzenia w szpitalu a tu już po ;( spóźniłam się ;/ a rozdział cudowny zwłaszcza podobało mi się to że było z punktu widzenia Severusa ;))) i to ciepło o którym "mówił" :)) życzę Weny ;)
-
fleur.m
2010/09/21 20:26:10
"Jasne, może mi jeszcze powiesz, że Potter ma w zwyczaju myśleć?" Tekst rozdziału! Uśmiałam się, jak nigdy.
Och, Severusie, czy Ty naprawdę nie możesz zrozumieć, że się zakochałeś? No serio, a niby taki inteligentny facet z Ciebie. Pozory mylą, jak widać.
Bardzo, ale to baaaardzo mi się podobało! Sev jest taki, jaki powinien, rozsądny i przez ten właśnie rozsądek - głupi. Hermiona coś dziwnie kręci, ale może ma to na celu wywołanie zazdrości u Severusa i zmuszenie go, do zrozumienia. Oby.
I znów brak mi weny na komentarz ;( Ja nie wiem, co się ze mną dzieje. No nic, mam nadzieję, że mi to wybaczysz ;) Pozdrawiam i życzę weny, bo chcę już wiedzieć, co będzie dalej! A nawet nie wiesz, jak mnie krew zalewa, gdy przesyłasz mi fragmenty... Bo chcę całość od razu! Ale nie przeszkadzaj sobie, i wysyłaj te fragmenty :) Ja je zawsze przyjmuję z radością na twarzy ;]
-
lossie
2010/09/21 20:46:20
Sev, jak widzę, w formie. Tak jak twoja wena, Ines. Ach, nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, widząc informację o kolejnym rozdziale "Drogi". Aż mi uśmiech sam na usta wypłynął, słowo daję. ;D

Ulubiona sceny to chyba akcje z "popaprańcem". Merlinie, biedny Rod. Że też się facetowi musiał Snape na zmianie trafić. Toż to jest sadyzm pełną gębą! XD

Czekam na cdn i pozdrawiam,
L.
-
emmiona
2010/09/21 21:06:48
Wreszcie nowy rozdział!
Podobał mi się, ale nie zaspokoił mojego głodu;) Chociaż pocałunek Snape'a i Hermiony był boski. Dawno nie czytałam tak wspaniałego opisu uczuć. W ogóle twoje notki mają to do siebie, że czyta się je wyjątkowo łatwo i przyjemnie. Bez zawiłych opisów i monologów.Zawsze są strasznie ciekawe i trudno się od nich oderwać, kiedy już zacznie się je czytać.
Dobra, ale ja gadam jakieś pierdoły, a miałam przecież ci rozdział skomentować.
Więc... nie podoba mi się ten cały Rob! On podrywa Hermionę! Co on myśli? Że ma jakiekolwiek szansę z Severusem?! Nie wydaje mi się!!!
Mam nadzieję, że Hermiona nie będzie z nim flirtować, tylko po to, żeby wzbudzić w Snape'ie zazdrość, bo to by nie było za fajne. Szczególnie, że ten Rob strasznie głupi jest i jakiś taki... no nie wiem, powiedziałabym, że nijaki, ale on chyba właśnie jest oryginalny tą swoją normalnością. Boże! Ale bredzę! W każdym razie, nie lubię go.
I bardzo się cieszę, że Sev w końcu przekonuje się do Hermiony i wizji siebie z nią w jakichś bliższych kontaktach ;) Szkoda tylko, że taki wybuchowy jest i tak łatwo się obraża, ale gdyby taki nie był to nie byłby Severusem, a wtedy bym go tak nie kochała.
No dobra, idę sobie, bo naprawdę już straszne głupoty wymyślam, żeby tylko komentarz był jak najdłuższy i zmotywował cię do szybkiego napisania nowego rozdziału. Ale chyba lepiej czasem napisać krótko, ale za to wyraźnie:
Kocham Twojego bloga!
No chyba, że już się to pisało 100 razy, tak jak w moim przypadku, to już inna sprawa:)
Pozdrawiam, życzę Weny i czekam na nexta,
Emmiona.
-
lady-clara
2010/09/22 18:20:35
Hm. Hm. Nie wiem jak zacząć.
Podobało mi się nawet. Dość zabawne. Mimo to mam jakieś mieszane uczucia.
Szczególnie ten fragment był świetny: 'Granger mówiąca cicho, że go no sami-wiecie-co.' ;)
No nic, czekam na kolejny.
Pozdrawiam!
-
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2010/09/22 19:30:23
no nie... to jest... no po prostu... słowami nie da się opisać. tak skończyć rozdział?! co to ma znaczyć?! ja się tak nie bawię!! i myślisz, że Ci nie dam spokoju? ; o nieee... będę Cię nawiedzać w snach i krzyczeć `nowy rozdział... nowy rozdział...` po prostu Bombka na choince, świetnie piszesz i jestem znów spragniona więcej... więęęęęceeeeej... :D
-
Gość: Revy14, aeis144.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/25 10:35:28
Eeee nie mam pojecia co napisac... (drapie sie po glowie) no coż troche mnie ten rozdzial zdziwil, ale wciaz nie wychodze z założenia ze jest ,,booooooooooooooooski'' :D . To by bylo na tyle. Czekam na nastepne nocie ;)
-
angelina23
2010/11/07 01:50:13
Biedny Severus, jego porywczość odpłaciła mu się z nawiazka. to musial być ciekawy widok , zazdrosny nietoperz. pisanie z punktu widzenia severusa dobrze ci wychodzi, te jego rozmyslania. usmailam sie z jego akcji w stosunku do uzdrowiciela, a ten nagly pocałunek. ty to zawsze potrafisz zaskoczyc
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog