|
Blog > Komentarze do wpisu
9. Droga cz. 2
Ech, ten złośliwy limit...
Przeszła na tył samochodu, a Severus nie miał innego wyjścia, więc podążył za nią. Otworzyła bagażnik, uniosła chodniczek, podkładkę, a ich oczom ukazało się wspomniane koło zapasowe. Skrzywił się, kiedy kazała mu je wyjąć, a potem podała mu skrzynkę z narzędziami. Zaniósł wszystko na miejsce, ułożył na ziemi i spojrzał na nią pytająco. Wyraźnie było widać, że Granger powstrzymuje się od wybuchnięcia śmiechem. Wyjęła ze skrzynki lewarek, szybko mu wyjaśniła, do czego on służy i kazała mu za pomocą tego narzędzia unieść samochód, dzięki czemu będzie mógł zdjąć koło. Następnie podała mu jakiś dziwny klucz, który miał służyć do odkręcenia śrub. Severus najpierw przez chwilę wpatrywał się sceptycznie w ten kawałek metalu, po czym z wahaniem przystąpił do odkręcania. Zabrał się za pierwszą śrubę i po kilku długich chwilach siłowania się, stwierdził, że to nie na jego nerwy. W końcu, z trudem, udało mi się ją wykręcić. Zabrał się, więc za kolejną śrubę, nasiłował się, naszarpał, wreszcie się zdenerwował i jednym ruchem wyciągnął różdżkę, machnął nią i już po ułamku sekundy z zadowoleniem spoglądał na zmienioną oponę. Nie wiedział jedynie, dlaczego Granger była niezadowolona. W końcu koło było założone, a że za pomocą magii, to już nieważne. - Powinnam ci kazać zrobić to jeszcze raz, ale już i tak sporo czasu straciliśmy – mruknęła wsiadając z powrotem do samochodu. Severus pokręcił głową, pozbierał narzędzia, chwilę pokombinował, żeby tak je włożyć do skrzynki, by się zmieściły i wsiadł za kierownicę. Odpalił silnik i ruszyli dalej, ale tym razem jechał dużo ostrożniej, by uniknąć innych wypadków. Nagle bez ostrzeżenia przed maską przemknął im rudy kocur. Severus mimowolnie wcisnął gwałtownie hamulec, ale kot był już daleko dalej. Zmarszczył brwi i już miał się wyrazić kwieciście na temat tego kota, gdy nagle Granger się odezwała. - Jaki on podobny do Krzywołapa – mruknęła zamyślona. Severus spojrzał na nią z niedowierzaniem. - Nie próbuj mi wmówić, że zdążyłaś mu się przyjrzeć. - Zdążyłam – odparła zaskoczona. - Przecież to była tylko ruda smuga – powiedział Severus unosząc brew. - Tak ci się tylko wydawało. Jakbyś się przyjrzał dokładnie, to byś zauważył, że ma płaski pyszczek i gęste futerko. No nie patrz tak na mnie! - Jesteś pewna, że nie masz jakiś przywidzeń czy omamów? – zapytał ostrożnie Severus wpatrując się w nią, jakby spadła z księżyca. - Tak, jestem pewna. A jak będziesz się cały czas gapił na mnie, przegapisz zakręt, w który musimy wjechać. Mimowolnie odwrócił wzrok, by spojrzeć z powrotem przez szybę. Faktycznie, kilka chwil później pojawił się zakręt w lewo, w który wjechali, a po około piętnastu minutach dojechali do główniejszej drogi, którą dotarli z powrotem przed szkołę jazdy. Jako że był to zastępczy samochód, musieli zostawi go na parkingu przed budynkiem. Wysiedli na chłodne, wieczorne powietrze, Severus zamknął samochód, oddał kluczyki Granger i musiał na nią chwilę poczekać, gdyż poszła odnieść kluczyki do biura. Zastanawiał się, dlaczego zajmowało jej to tyle czasu, ale wyjaśniło się to, kiedy wróciła. Włosy miała już staranne upięte, przez co jej szyja było kuszącą odsłonięta, a pojedyncze kosmyki opadały jej na twarz. Mimo tej prostej fryzury musiał przyznać, że wyglądała naprawdę pięknie. Delikatny makijaż podkreślał naturalną urodę, a wysokie szpilki dodawały jej wzrostu i sprawiały, że jej długie, smukłe nogi prezentowały się wyjątkowo. Widząc delikatny uśmiech rozświetlający jej twarz, zwątpił w swoje wcześniejsze postanowienia, że nic między nimi nie będzie. Tym bardziej, że miał świadomość, iż wyszykowała się tak właśnie dla niego. Kiedy zatrzymała się przed nim, a kąciki jej ust dziwnie poruszyły się, uświadomił sobie, że cały czas się na nią bezczelnie gapił. Odwrócił wzrok, zmieszany, a w ramach rekompensaty zaoferował jej ramię. Przyjęła je bez wahania i w ciszy ruszyli przed siebie. Severus czuł się nieco zagubiony. Nie spodziewał się, że Gra… a chrzanić to! Hermiona tak bardzo mu się spodoba. Pierwszy raz cisza zaczęła mu dziwnie ciążyć. - Ładnie wyglądasz – mruknął w końcu cicho. - Dziękuję, Severusie – odparła pogodnie. Miał świadomość, że „ładnie”, to stanowczo mało powiedziane, ale nie mógł się zmusić, by powiedzieć to inaczej. Raczej nie był przyzwyczajony do mówienia kobietom komplementów. Jednak sądząc po tym, jak mocniej wtuliła się w jego ramię, wystarczyły jej te słowa, które z siebie wydusił. Resztę drogi pokonali w milczeniu, ale na szczęście restauracja była niedaleko. Severus kulturalnie otworzył przed nią drzwi, wziął od niej żakiet, by oddać go do szatni, a kelner zaprowadził ich do stolika ustawionego w pewnym oddaleniu od innych stolików, by zapewnić im więcej prywatności. Severus uprzejmie poczekał, aż Hermiona usiądzie i dopiero wtedy zajął miejsce. Kelner podał im zaraz menu i z ukłonem odszedł, by dać im chwilę na zastanowienie się. Przestudiowali je i oboje szybko podjęli decyzję. Severus zawołał kelnera, który pojawił się koło nich błyskawicznie i spisał zamówienia. Hermiona zdecydowała się na łososia z cytryną, niby nic wyszukanego, ale wyjątkowego, natomiast Severus wybrał pierś drobiową po królewsku. Do tego jeszcze zażądał białego, wytrawnego wina, a kelner znów się ukłonił i udał się do kuchni przekazać ich zamówienie. W tle grała cicho muzyka tworząca romantyczny nastrój. - Dziękuję za zaproszenie – powiedziała Hermiona po dłuższej chwili. – Rzadko mam okazję gdzieś wyjść. - Nie ma za co – odparł lekko i dodał zanim zdążył się ugryźć w język. – Dla mnie to sama przyjemność. Spojrzała na niego podejrzliwie i z lekkim zaskoczeniem. - Naprawdę? Severus mimowolnie zmieszał się lekko. - Tak jakby – odparł krótko nie patrząc na nią. - Severusie – poczekała chwilę, aż na nią spojrzał i dopiero wtedy dokończyła. – Jakbyś miał wątpliwości, to powtórzę, że naprawdę się cieszę, że mnie tu dzisiaj zaprosiłeś. Wpatrywała się w niego z pogodnym uśmiechem, a on nie mógł oderwać od niej wzroku. Wyglądała tak… cudownie, gdy się uśmiechała. Poczuł dziwne dreszcze, gdy dotknęła lekko jego dłoni leżącej na stoliku. W pierwszym odruchu chciał cofnąć rękę, ale się powstrzymał i, zamiast tego, uścisnął lekko jej delikatną dłoń. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i pochyliła, by pocałować go w policzek. Severus poczuł przyjemne ciepło w miejscu, gdzie jej usta dotknęły jego twarzy. Zanim zdążył coś zrobić, pojawił się kelner z winem, które od razu nalał do dwóch kieliszków. Severus mimowolnie zmarszczył brwi i nie wiedzieć czemu przypomniał mu się tamten popapraniec, który też nie mógł sobie znaleźć lepszego terminu, by im przerwać. Kelner odszedł zostawiając im butelkę, a Severus czuł na sobie spojrzenie Hermiony, kiedy sięgał po kieliszek. Zerknął na nią, by ujrzeć, że wpatruje się w niego z zainteresowaniem. - Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego w samochodzie wciąż byś mi dopiekał, a teraz jesteś taki milczący? – zapytała, a uśmiech ani na chwilę nie opuścił jej twarzy. - Wyobraź sobie, że staram się być uprzejmy. - Coś niezwykłego. Będę musiała zapisać to sobie w kalendarzu – odparła wesoło ze złośliwymi iskierkami w oczach. - Czyżbyś wolała, żebym wciąż cię obrażał? - Zastanówmy się – udała wielce zamyśloną. – O ile się nie mylę, to zakochałam się w pewnym podłym draniu, więc można sugerować, że mi trochę brakuje jego złośliwości. Severus spojrzał na nią z niedowierzaniem. Miał dziwne wrażenie, że po prostu sobie z niego kpiła. Nagle jego twarz wykrzywił sarkastyczny uśmieszek. - Czy jesteś pewna, że brakuje ci jego złośliwości? – zapytał powoli, a Hermiona zawahała się. - Może tylko trochę – odpowiedziała po namyśle. - Trochę? A już miałem nadzieję, że będę mógł się na kimś powyżywać. - Przykro mi, musisz znaleźć sobie inną ofiarę. - A może nie chcę innej ofiary? – spytał pochylając się lekko. Zanim Hermiona zdążyła odpowiedzieć, znów pojawił się kelner, tym razem niosąc ich zamówienia. Zaraz owiał ich aromatyczny zapach potraw. Kelner postawił talerze przed nimi, napełnił ponownie kieliszki, które zostały opróżnione nie wiadomo kiedy, skłonił się i odszedł. Severus uprzejmie życzył jej „Smacznego” i spróbował swojego dania. Cały posiłek zjedli w milczeniu, każde z nich pochłonięte własnymi myślami. Severus uświadomił sobie, że Hermiona prowokowała go, żeby zacząć jakąś rozmowę. Po części był jej za to wdzięczny, ponieważ nie miał bladego pojęcia, jak miał z nią rozmawiać, ani o czym. Kiedy zauważył, że Hermiona ma pusty kieliszek uzupełnił go, przy okazji dolewając do swojego. Podziękowała mu kiwnięciem głowy i wróciła do posiłku. Mimowolnie co chwilę na nią zerkał i był zdziwiony widząc, że cały czas się uśmiechała lekko. Najwyraźniej zdawała sobie sprawę z tego, że ją obserwuje. Kiedy skończyli swoje posiłki, Severus uzupełnił puste już kieliszki, a kelner pojawił się znikąd, by zabrać talerze. Przez dłuższą chwilę znów milczeli popijając spokojnie wino. - Severusie – odezwała się w końcu cicho Hermiona. – Dawno nie spędziłam z nikim tak miłego wieczora. Severus prawie się zakrztusił winem słysząc jej słowa wypowiedziany szczerym głosem. Spojrzał na nią z niedowierzaniem. Odruchowo napełnił po raz ostatni kieliszki. Bardzo chciał coś jej na to odpowiedzieć, ale nic mądrego nie przychodziło mu akurat do głowy. - Możemy to kiedyś powtórzyć, jeśli chcesz – odparł wreszcie tak cicho, że aż zdziwił się, że go usłyszała. Uśmiechnęła się w odpowiedzi. - Dziękuję – pochyliła się znowu, ale tym razem musnęła ustami jego wargi. Odsunęła się, zanim zdążył zareagować. Posiedzieli jeszcze chwilę, popijając wino, po czym Severus poprosił o rachunek i zapłacił go szybko. Skierowali się do szatni, gdzie pomógł Hermionie założyć żakiet i wyszli na chłodne, wieczorne powietrze. Okazało się, że Hermiona mieszka całkiem niedaleko, więc Severus, jako dżentelmen, postanowił ją odprowadzić, by nie chodziła sama kusząc potencjalnych napastników. Drogę dzielącą ich od jej domu pokonali dosyć szybko nie rozmawiając przy tym dużo. Kiedy w końcu zatrzymali się pod jej drzwiami zapadła cisza. Severus nie wiedział, jak ma się z nią pożegnać, a ona wyglądała, jakby się nad czymś usilnie zastanawiała. - Jeszcze raz dziękuję za wieczór – powiedziała wreszcie i przybliżyła się, by znów musnąć ustami jego wargi, ale tym razem był przygotowany. Objął ją szybko w pasie i przyciągnął bliżej, oddając z pasją pocałunek. Gdy językiem musnął jej wargi, bez wahania uchyliła usta wpuszczając go do środka. Ich języki odtańczyły taniec radości witając się po raz kolejny. Kiedy w końcu się od siebie odsunęli, Hermiona musiała poświęcić chwilę, by uspokoić oddech. - Może… – zaczęła niepewnie. – Chciałbyś wejść na drinka? Severus spojrzał jej w oczy, uśmiechnął się lekko, wyciągnął szybko różdżkę i machnął nią otwierając tym samym drzwi. - Panie przodem… wtorek, 19 października 2010, ines_mp
Komentarze
koyotek18
2010/10/19 18:49:41
nie no to było takie romantyczne piękne ah rozpływałam się przy tym . Nie wiem co napisać tak mnie zatkało takich facetów to już dawno ziemia pochłonęła. A dla ciebie nox wszystkiego najlepszego :*
2010/10/19 19:03:32
Cudowny rozdział Ines. Dziękuję Ci bardzo i bardzo. I jeszcze raz to powtórzę, jest mi bardzo, ale to bardzo miło. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. A to co najbardziej mi się podobało, oczywiście prócz relacji Hermiona-Severus, było długością ;d. Dziękuję prezent jest wspaniały. Życzę weny i pozdrawiam Nox :*
PS. Jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję. PPS. Bardzo Ci dziękuję koyotku 2010/10/19 19:32:35
Moje kochane Inesiątko!
Jesteś Draniem! Jak mogłaś urwać w takim momencie?! Rozdział genialny, wizja onieśmielonego Seva i to w restauracji jest kapitalna xD Och... Aż się rozmarzyłam xD Mam nadzieję, że CDN będzie szybko ;) Pozdrawiam S. 2010/10/19 19:34:06
No to... ZDROWIA SZCZĘŚCIA POMYŚLNOŚCI, NIECHAJ ŻYJE NAM, W ZDROWIU, SZCZĘŚCIU, W CELIBACIE NIECHAJ ŻYJE NAM, A KTO ? NOOOOOX !
Rozdział super ale jeżeli mam być szczera to ten drink się pobożnym celibatem nie skończy xD Panna (nawalona) Black ^^ 2010/10/19 20:42:46
Taaaa "drinka" a później "chodź pokażę Ci moją kolekcję znaczków/płyt " ;
2010/10/19 21:41:41
C U D O W N E :) tylko tyle jestem w stanie napisać :)) ale ten drink zakończy się, wydaje mi się, pewnie scenką 18+, co?
ps. życzę wszystkiego najlepszego z okazji urodzin kochanej NOX :) ja to dopiero w listopadzie mam urodziny, ehh... 2010/10/20 19:20:43
Ooo... Jakie to wszystko romantyczne... No, nie mogę...
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. ;) Nox, spóźnione, ale szczere, wszystkiego najlepszego! :) Pozdrawiam! 2010/10/22 21:30:51
Uch, jędza, przerywać w TAKIM momencie?! To wiesz, może napisz i dla mnie rozdział, urodzinki mam za niecały miesiąc. Ale poproszę scenę... wiesz, taką bardziej podpadającą pod kategorię '+18' :D
Nareszcie są ze sobą! Hermiona wyznała swoje uczucia, Sev też ją kocha (no chyba tak, nie?), ale pomimo tego nadal zachowuje kanoniczność :D *brawo* Pozdrawiam i Weny! mionka94 PS. Pomimo, że Nox złożyłam już życzenia w dniu urodzin, to jeszcze raz: 100 lat! 2010/10/25 00:41:31
Skończyłam właśnie czytać całość. Pozwól zatem, że wyrażę ogólną opinię o rozdziałach:
Zaczeło się naprawdę ciekawie. Ten zakład o prawko...eeeh, wypasione, cóż więcej powiedzieć. W piątym rozdziale bardzo cieszył mnie fakt, że realistycznie przedstawiłaś osobę Hermiony. Dobrze wiem, co się dzieje, gdy osoba, którą kochamy nie odwzajemnia naszych uczuć...Lub nawet o nich nie wie. Proste - zaczyna się ją nienawidzić, unikać. Dobrze to ujęłaś. Rozdział szósty - Mogłabyś pisać horrory po opisaniu tego wypadku ;) Siódmy: "...była Granger mówiąca cicho, że go no sami-wiecie-co..." - To mnie z krzesła zrzuciło! Snape tak jak nie wymawiał imienia Czarnego Pana, tak samo nie mówi słowa "kocham" :D Ósmy: uwielbiam zazdrosnego Severusa! Lećmy dalej: Haha! Snape którego zbiera na pawia! Nie mogę! 9. Haaa x2 ! I do tego gume złapali! Noo nie mogę już naprawdę! Co chwila im się coś przytrafia! Świetne, nie powiem ;D 9.cz. 2 : Skończyło się tak, jak powinno (za co jestem złaaaaa) bo w momencie, który aż prosi, by czekać niecierpliwie na kolejny rozdział ;D Cóż. Błędów dużych nie widziałam. Jedyne co mi się rzuciło w oczy to inerpunkcja. Wydaje mi się, że przecinka zaraz po "i" się nie stawia. Czekam zatem na następny rozdział. Pozdrawiam i koniecznie duuuużo weny! 2010/10/25 21:47:08
Mam ochotę Cię zabic. Poważnie. Za tę końcówkę. Jak następna notka nie będzie 18+ to naprawdę Cię zabiję!
Całośc bardzo mi się podobała, zwłaszcza wymiana koła, kłótnia o kota i kolacja, nieśmiały Sev... Och i ach. A końcówka.... No żeś mnie nakręciła, cholero jedna! Czekam z niecierpliwością na więcej! Pozdrawiam. Zmordowana Fleur
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2010/10/26 20:50:43
zabije! w TAKIM momencie??!! wrr...
a łosoś najlepsza potrawa :) 2010/11/07 00:59:39
Przez ciebie za kazdym razem dostaje napadu smiechu, bo Sev chyba w kazdej notce trzaska drzwiami przyprawiajc mnie o glupawke, raezm znim sie smieje z wybuchu Miony, ale dzis było jeszcze lepeij , oczyma wyobraźni to widzialam. biedna miona i biedna główka pełna wiedzy. ale ja tak myśle, że chyba on na jazdach wyczerpie wszytkie mozliwe sytuacje drogowe z całego zycia. czekam na kolejne dziwne zdarzenia. wracajc do kolacji , no Sev nietypowy,a le nowet on musi kiedys stracic mowe i swój genialny talent, barzdo mi sie podobał sposób w jaki to ukazałas. za krótko meczyals go tym kołem!! aaaaa juz 2 minuty mysle bo mialm cos w glowie i mi wylecialo, ale jzu weim. te ich takie niewinne gesty swietnie podkreslaja ich relacje ... i sa takie odpowiednie do danej sytuacji
2010/11/25 10:07:19
woohoooo :D
Sevek to gentelmen xDD i swoja kobite do domu nawet odprowadził xDD |
|