|
Blog > Komentarze do wpisu
12. Droga
W końcu udało mi się znaleźć trochę czasu pomiędzy różnymi pracami do szkoły, na zajęcia, czytaniem, grzebaniem w szablonach, itp. Nie będę się rozdrabniać, ino zapraszam do czytania i komentowania ;)
Kiedy te duże niebieskie oczka spojrzały na nią z nadzieją, poczuła, że tonie w nich. Nie mogąc oderwać wzroku od tego cudownego zwierzątka wyciągnęła rękę, by dotknąć miękkiego, lśniącego futerka. Kotek przekrzywił lekko łepek i oparł się pyszczkiem o jej palce mrucząc przy tym głośno. Miauknął piskliwie, gdy cofnęła dłoń, ale ona jedynie odłożyła na bok kule i wyciągnęła zaraz obie ręce, by wziąć kotka od Severusa i przytulić go lekko. Kotek przez chwilę ocierał się dokładnie o jej dłonie, a później wbił pazurki w jej rękę, by wdrapać się na ramię, gdzie usadowił się wygodnie na zmianę wbijając pazurki w jej skórę i cofając je. Skrzywiła się lekko i sięgnęła, by ściągnąć zwierzaka. Moment później straciła równowagę. Gdyby Severus nie stał wciąż przed nią, bez wątpienia wylądowałaby z hukiem na twardej podłodze. Jednak cały czas tak był i złapał ją w talii, gdy tylko się zachwiała. Spojrzała mu w oczy i zmarszczyła brwi, gdy ujrzała dziwne iskierki niepokojąco podobne do błysków rozbawienia. - Z czego się śmiejesz? – zapytała starając się, by jej głos brzmiał groźnie. Iskierki nasiliły się. - Z ciebie, ofiaro jedna – rzucił krótko, na co Hermiona prychnęła ze złością. - Rzeczywiście, bardzo zabawne – mruknęła z ironią. Zwróciła uwagę, że Severus wciąż obejmował ją w talii. Nagle spojrzał w dół, zmarszczył brwi i wrócił wzrokiem z powrotem do jej oczu. - Po co ci to białe coś na nodze? - To „białe coś” nazywane jest gipsem, ignorancie – Severus skrzywił się lekko, ale uniósł pytająco brew. – Służy do unieruchamiania kończyny w razie, gdyby kość była złamana – wyjaśniła szybko, a w odpowiedzi dostała spojrzenie sugerujące, że urwała się co najmniej z choinki. – Mugolski sposób leczenia – dodała niechętnie. - Tak ciężko było ci się wybrać do Munga? – zapytał marszcząc brwi. Kotek w tym czasie miauknął głośno i zeskoczywszy na podłogę, rozejrzał się dookoła, po czym beztrosko powędrował do salonu. - A żebyś wiedział, że było ciężko. Przez ten gips nie mogę się do końca skupić. A rozczepienie się podczas teleportacji jakoś mi się nie uśmiecha. Swoją drogą, długo masz zamiar tak stać w progu? – zapytała z przekąsem. - Wytłumacz mi, jak mam się ruszyć, skoro praktycznie na mnie wisisz, to ci powiem, jak długo – odparł ze złośliwym uśmieszkiem. - Trzeba było mnie nie łapać. - Sugerujesz, że powinienem był pozwolić ci się przewrócić i jeszcze bardziej się potłuc? Hermiona miała dziwne wrażenie, że jeśli przytaknie, Severus bezzwłocznie ją puści, przez co jednak upadnie, więc szybko pokręciła głową. Kąciki jego ust drgnęły lekko, ale postawił ją do pionu. Po chwili jednak się rozmyślił i wziął ją na ręce. - Co ty robisz? – zapytała zdziwiona zanim zdążyła ugryźć się w język. - Pilnuję, żebyś dotarła do fotela w jednym kawałku, łamago. Prychnęła z irytacją. - Wyobraź sobie, że przez ten tydzień nic mi się nie stało – odparła stanowczo, a Severus spojrzał wymownie na „białe coś”. – To nie była moja wina! Samochód we mnie wjechał. - Oczywiście. Możesz zamknąć drzwi? Brakuje mi rąk. - Tobie czegoś brakuje? Niemożliwe… - mruknęła z ironią, ale sięgnęła ręką, by zatrzasnąć drzwi wejściowe. Severus spojrzał na nią z powątpiewaniem. - Wiesz, od czego jest różdżka? – zapytał z przekąsem. - Wiem, ale złamaną ciężko się rzuca zaklęcia, wyobraź sobie. W odpowiedzi otrzymała zdziwione spojrzenie. Hermiona ze smutkiem odwróciła wzrok. - Możemy najpierw usiąść? – Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale szybko dodała. – Tak, wszystko ci wtedy powiem. Zmarszczył brwi, ale kiwnął głową i ruszył w stronę salonu. Fotel zajęty był przez kocurka, który rozłożył się wygodnie na samym środku brzuchem do góry, więc Severus posadził Hermionę na sofie i usiadł obok niej. - Zaproponowałabym ci kawę, ale musiałabym dojść do kuchni… - Zanim powiedziała coś jeszcze, nie było go już, za to słychać było jakieś hałasy dobiegające z kuchni. – Severusie! Wracaj z powrotem! – krzyknęła, ale nie było żadnej reakcji. – Severusie Snape! W tej chwili chcę cię tu widzieć! Nie będziesz mnie wyręczał! Słyszysz, co do ciebie mówię?! - Nie jestem głuchy – odezwał się nagle za nią. Sofa ustawiona była tyłem do drzwi kuchennych, dlatego też nie zauważyła, kiedy wrócił. Severus usiadł z powrotem po jej lewej stronie i wręczył jej jeden z parujących kubków, które przyniósł ze sobą. Przyjrzała się dokładnie zawartości. Napój wyglądał właściwie jak kawa, ale czuła lekki aromat czekolady i, jeśli się nie myliła, odrobinę mięty. Zerknęła niepewnie na Severusa, który spojrzał na nią z rezygnacją. - Chyba nie sądzisz, że mógłbym próbować cię teraz otruć? - Z tobą nigdy nic nie wiadomo – odparła z przekąsem, ale spróbowała napoju. W pierwszej chwili poczuła jedynie smak kawy, ale nieco słodszej niż normalnie. Nie mogła się zdecydować, czy czuje zmodyfikowaną kawę, czy może coś w rodzaju lekko gorzkiej czekolady. Właściwie to nie mogła powiedzieć, by była to gorzka czekolada, ale też nie przypominała tej mlecznej. A gdy do tego jeszcze dołączył delikatny posmak mięty, w ogóle nie była w stanie sprecyzować, co właściwie pije. Spojrzała zdziwiona na Severusa. - Co to jest? - Mikstura mojego autorstwa – odparł tajemniczo. - Skąd wziąłeś miętę? Nie miałam jej nigdzie w kuchni – powiedziała podejrzliwie. - Mistrz Eliksirów nie rusza się nigdzie bez kilku przydatnych drobiazgów – mruknął wzruszając ramionami. - Chcesz powiedzieć, że masz kieszenie wyładowane składnikami? Spojrzała na niego z niedowierzaniem, a Severus westchnął i sięgnął do kieszeni, skąd wyjął jakieś małe, metalowe pudełeczko, które spokojnie mieściło się w dłoni. Chciała wziąć je do ręki, by dokładniej mu się przyjrzeć, ale Severus cofnął dłoń. Spojrzała na niego pytająco. - O ile się nie mylę, nie jesteś Mistrzynią Eliksirów. - No i co z tego? - A to, że nie mogę ci ujawniać sekretów – odparł z kpiącym uśmieszkiem. Mierzyli się przez chwilę wzrokiem, a Severus bezczelnie trzymał pudełeczko samymi palcami niby w zasięgu jej ręki, ale jednak z dala od niej. Przysunęła się kawałek do niego, ale od razu cofnął dłoń. Zbliżyła się znowu. Odczekała dłuższą chwilę utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Nagle wyciągnęła rękę, by zabrać mu to pudełeczko, ale najwyraźniej tylko na to czekał. Kiedy już myślała, że jej się udało, niespodziewanie cofnął rękę za plecy, a drugą dłoń zacisnął na jej nadgarstku i pociągnął, przez co momentalnie utraciła i tak już wątpliwą równowagę i wylądowała na jego torsie. Nie puszczając jej ręki, drugim ramieniem objął ją w talii unieruchamiając ją w uścisku. - Ty skubańcu! – wrzasnęła mu w ramię. Próbowała jakoś wyślizgnąć się z jego uścisku, ale trzymał ją mocno. W gruncie rzeczy nie mogła wykonać żadnego ruchu. Na jej prawym nadgarstku wciąż zaciskał dłoń, lewą rękę miała przyciśniętą do brzucha, nie mogła nawet podnieść głowy, gdyż praktycznie leżała na Severusie, a jakiekolwiek odsunięcie się uniemożliwiał jej ten przeklęty gips. - Puść mnie! - Zmuś mnie. – W jego głosie usłyszała irytujące nutki rozbawienia Starała się jakoś uwolnić lewą rękę, ale Severus jedynie przycisnął ją mocniej do siebie. Prychnęła ze złością. Miała dziwne wrażenie, że zaśmiał się słysząc to, ale to jedynie bardziej ją zirytowało. - Ugryzę cię, jak mnie zaraz nie puścisz – warknęła groźnie. - Nie zrobisz tego. - Owszem, zrobię! - Nie. - Niby czemu? - Ponieważ, po pierwsze, jesteś ponad takimi prymitywnymi zagrywkami. - A po drugie? - Musiałbym ci wtedy kupić kaganiec – odparł z jadem w głosie. - Niech cię szlag! Jak ja ci zaraz dam kaganiec! Zaczęła się mocniej szarpać tak, że Severus miał niemałe kłopoty z utrzymaniem jej, ale nie dał za wygraną. - Puszczaj! - Mowy nie ma. - Pożałujesz tego! Severus zaśmiał się w odpowiedzi. Hermiona na tyle się wierciła, że udało jej się w końcu przewrócić go i teraz oboje leżeli – Severus na sofie, a Hermiona na nim. W pewnym momencie udało jej się nawet drapnąć go mocno po brzuchu, ale i tak nie puścił. - Wredny jesteś, wiesz? – mruknęła po chwili, gdy już się zmęczyła nieco. - Dziękuję za komplement. O ile dobrze pamiętam, taki jest mó… - Nie zapomnisz mi tego? – wtrąciła się szybko. - Nie mam takiego zamiaru. Westchnęła z rezygnacją i ułożyła wygodniej głowę na jego ramieniu. Zirytowała się potwornie za ten numer, który jej wyciął, tym bardziej, że dalej je nie puścił, ale cieszyła się, że przyszedł. Czuła się strasznie samotna przez ten tydzień, kiedy to tylko Josh do niej wpadł dwa razy wieczorkiem, ale już po niecałej godzinie musiał wracać do narzeczonej, która była w zaawansowanej ciąży. Zamknęła oczy i odetchnęła głębiej wdychając zapach Severusa. - Czy ja ci wyglądam na poduszkę? – mruknął cicho do jej ucha, ale poczuła, że ręką zaczął gładzić jej plecy. - Na poduszkę raczej nie, ale bardzo wygodnie się na tobie leży. Spodziewała się, że po tych słowach, zaraz wyląduje na podłodze, ale o dziwo tak się nie stało. Severus dłuższą chwilę milczał, a później zapytał cicho: - Nie mogłaś bardziej na siebie uważać? - Mówiłam ci już, że to nie moja wina. Samochód wyskoczył zza zakrętu i mnie potrącił. Severusie, pamiętasz tego chłopaka w BMW, który na ciebie trąbił? – Kiwnął głową. – To wyobraź sobie, jakie było moje zdziwienie, jak to on wysiadł z tego samochodu. Żebyś tylko widział jego minę, kiedy uświadomił sobie, kogo potrącił. Zaczął mnie błagać, prawie na kolanach, żebym ci o tym nie mówiła. – Hermiona zaśmiała się przypominając sobie tą chwilę. – Zaoferował się od razu, że zawiezie mnie do szpitala i nie chciał słyszeć odmowy, więc nie miałam innego wyjścia. No a tam wsadzili mnie w gips. Później się jeszcze zorientowałam, że moja różdżka się przy tym złamała. Nie mogłam więc się sama wyleczyć, teleportacja odpadała, kominek nie jest podłączony do sieci fiu, a sowy nie mam, więc musiałam jakoś sobie radzić z tym paskudztwem na nodze. - Zaraz się tym zajmiemy, ale najpierw wypadało by usiąść. W takiej pozycji ciężko mi cokolwiek zrobić. - To mnie w końcu puść i pomóż mi wstać – mruknęła nie podnosząc głowy. - Jakoś nie wyglądasz, jakbyś chciała wstawać. - Bo, jak już mówiłam, wygodnie mi się na tobie leży. Otworzyła oczy i zauważyła, że Severus wpatrywał się w nią z dziwną intensywnością. Puścił jej nadgarstek i powolnym ruchem odgarnął jej włosy z twarzy. Spoglądali sobie przez dłuższą chwilę w oczy, aż w końcu Severus uniósł się na łokciu i nachylił. Ich twarze oddzielało raptem kilka cali. Hermiona przymknęła oczy i zbliżyła się do niego. Usłyszeli nagle przeraźliwe miauknięcie. Hermiona momentalnie odsunęła się od Severusa i rozejrzała ze strachem dookoła. Kocurek siedział na podłodze tuż przy sofie wlepiając w nią swoje niebieskie oczka. Pochylił nieco łepek, podreptał w miejscu tylnimi łapkami, a moment później Hermiona krzyknęła z bólu, kiedy małe, ale wyjątkowo ostre pazurki wbiły jej się w bok. Kotek wdrapał jej się na plecy, pokręcił się chwilę, po czym zwinął w kłębek. - Mógłbyś go ze mnie zdjąć? – zwróciła się Hermiona do Severusa, a na jego twarzy ujrzała jakiś dziwny uśmieszek. – Ty się znowu śmiejesz! – podniosła nieco głos. - Skądże znowu – odparł gładko, ale po tonie głosu słychać było, że jest wręcz przeciwnie. Pacnęła go lekko w ramię, a on jedynie uśmiechnął się szerzej. Z rezygnacją pokręciła głową. - Ściągnij go, ja nie dosięgnę – poprosiła, a Severus wywrócił oczami, ale spełnił jej prośbę. Usłyszała tylko zdziwione miauknięcie i zaraz potem była wolna od ciężaru zwierzaka. – Dziękuję. Pocałowała go szybko w policzek i odsunęła się ze złośliwym uśmieszkiem zanim zdążył zareagować. Spróbowała się jakoś podnieść, ale nie bardzo jej to wychodziło. W pewnym momencie zachwiała się nieco i znowu wylądowała na Severusie, który uśmiechnął się ironicznie. - Aż tak na mnie lecisz? – zapytał z przekąsem. - A nawet jeśli, to co? – odparła bez wahania. Severus pokręcił głową i pomógł jej w końcu usiąść. Kotka, którego jeszcze trzymał, położył na fotelu, po czym wyjął różdżkę i przyjrzał się uważnie gipsowi. Wstał z sofy, z kieszeni wyjął znowu to tajemnicze pudełeczko, odłożył je na bok i przykucnął obok „białego czegoś”. Przez chwilę uważnie spoglądał na dziwny wynalazek, a później przytknął różdżkę do jego górnej krawędzi i mrucząc jakieś słowa przesuwał magiczny patyk wzdłuż powierzchni gipsu. Hermiona obserwowała, jak różdżka zostawia za sobą ślad w postaci rozcięcia. Gdy dotarł do końca, musiał jeszcze trochę pokombinować, ale po dłuższej chwili ściągnął jej to diabelstwo z nogi. - Gdzie było złamanie? – zapytał fachowym tonem gładząc delikatnie palcami skórkę na jej łydce. - Piszczel, mniej więcej w połowie – odparła cicho. W przypadku Severusa, nawet taki delikatny dotyk na nią działał. Przymknęła nieco oczy. Severus w tym czasie wymruczał jeszcze jakieś zaklęcia, a chwilę później poczuła ciepło rozchodzące się od miejsca złamania na całą nogę. Ku jej zdumieniu, wciąż czuła na łydce jego palce, mimo że wyleczył już złamanie. Nie otwierając oczu usiadła nieco wygodniej, by oprzeć się plecami i westchnęła głęboko. Niespodziewanie Severus cofnął rękę i usiadł obok niej. - Pozwolisz, że doprowadzę jeszcze do porządku twoją twarz? – mruknął jej do ucha, a Hermiona jedynie pokiwała głową. Uwielbiała, kiedy mówił takim niskim głosem. Poczuła jego dłoń na swojej twarzy. Przesunął palcem wzdłuż największego zadrapania, po czym sięgnął po coś, a po chwili poczuła na skórze jakiś balsam, czy coś w tym rodzaju. Wsmarował to dokładnie w każde zadrapanie, prawie muskając jedynie jej skórę. W pewnym momencie jego palce obrysowały delikatnie jej usta. Uchyliła powieki i ujrzała, że Severus wpatrywał się w nią z dziwnym błyskiem w oczach. Nie była w stanie dokładnie sprecyzować, co on oznaczał. Kiedy jednak mężczyzna przysunął się bliżej do niej, stwierdziła, że chyba wie, co to było. Nachyliła się do niego i pocałowała go lekko w usta. Po chwili poczuła, jak przejechał językiem po jej wargach, uchyliła więc szybko usta. Moment później ich języki powitały się z radością. Severus objął ją w talii ramieniem i przysunął ją bliżej do siebie tak, że oparła się o jego twardy tors. Odruchowo zarzuciła mu ręce na szyję, by być jeszcze bliżej, on zaś wsunął rękę w jej włosy. Całowali się z pewnego rodzaju desperacją. Żadne z nich nie chciało się jako pierwsze oderwać od drugiego. - Kocham cię, Severusie – mruknęła Hermiona w jego usta, a Severus w odpowiedzi przytulił ją do siebie jeszcze mocniej. Kocurek siedział na fotelu i przyglądał im się dokładnie z wyraźnym zainteresowaniem w błękitnych oczkach. niedziela, 05 grudnia 2010, ines_mp
Komentarze
2010/12/05 20:53:52
Mam nadzieję, że jutro z okazji Mikołaja dostaniemy CDN... ;)
Rozdział genialny, końcówka powalająca ;) Wizja Miony z kagańcem - bezcenna. Pozdrawiam i wena życzę! 2010/12/05 20:54:18
Ty cholero! Jak mogłaś tak skończyć?! Rozdział bardzo mi się podobał. Rozważam zaazkabanowanie ;d. Kotek świetny. A Severus leczący mrau ;d.Chcę więcej ;d!!! Pozdrawiam i życzę weny.
Nox
Gość: lady-clara, apn-77-112-241-141.dynamic.gprs.plus.pl
2010/12/05 21:35:49
Piękna sprawa. Już uwielbiam tego kotka. ;)
Błędów nie zauważyłam. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. :) 2010/12/05 21:49:40
Merlinie, dziewczyno, uwielbiam cię!
Taka urocza delikatna scena, sielankowa... Rozmarzyłam się. Jestem w trakcie pisania Tajemnicy i nastrój mam adekwatny do stylu rozdziału więc nawiedza mnie lekka deprecha, a tu taki piękny i niesamowicie ujmujący rozdział. Mrau xD Najfajniejsza scena na sofie kiedy Severus jej dokuczał (bo przecież jej nie przytulał nie??? Severusy z rodzaju Nietoperzowatych nie przytulają, prawda?). Z całym należytym szacunkiem, panna Black PS : Tak Fenisel, kot mojej kumpeli jest w pełni niebieskooki. 2010/12/05 22:17:21
eh, jak ty to robisz że z każdym rozdziałem coraz bardziej cię lubię?? ;* naprawdę, każde opowiadanie czy miniaturka w Twoim wykonaniu to arcydzieło!
białe coś - hihihi :D naprawdę, Severus ma niezły słownik, szkoda tylko, że nie powiedział jaj na koniec "ja ciebie też, Hermiono" czy czegoś w tym stylu; ale i tak jest idealnie :) pozdrawiam i życzę Weny :* v22 2010/12/06 11:17:36
"Tobie czegoś brakuje? Niemożliwe" - fantastyczne, wspaniały rozdział. Mam cichą nadzieję, że w następnym rozdz. wykorzystasz to, że blog i tak już jest +18 ;) i Sev po tych cudownych pocałunkach nie będzie musiał wracać do tych swoich zimnych lochów.
2010/12/06 17:00:43
Aaaa! Bosko... Te dialogi między Snape'em a Hermioną są po prostu świetne. Nie mogę się doczekać kolejnej części. Pisz szybko, a ja lecę na angielski.
Pa, Emmiona. 2010/12/07 21:30:56
Fenisel, jak już ktoś wyżej napisał, kotki mogą mieć niebieskie oczki ;)
Zwłaszcza MAŁE koty. Nie jestem pewna, ale chyba wszystkie małe ssaki (w sensie smarkacze :P) mają niebieskie oczy, dopiero później się im kolory oczu zmieniają :) 2010/12/25 16:48:02
Nie wiem jak ty to robisz ale te ich potyczki slowne sa genailne, smeiszne , powazne w zaleznosci od sytuacji. swietnie ukazlas sev w tej notce jego slizgonski charkter , przebeiglosc , korzystnei z okazji duzo by wymienaic.
|
|
Koty mogą mieć niebieskie oczy?
Hermi pobije tamtą uwodzicielkę jak się o niej dowie??