|
Blog > Komentarze do wpisu
12 i pół. Droga
Z okazji dzisiejszego święta chciałabym Wam ofiarować mały prezencik Mikołajkowy ;) Mam nadzieję, że przyjmiecie go z równie wielką radością jak ta, z którą ja to pisałam ;D Zapraszam serdecznie do czytania!
Zaswędziało go nagle ucho. Nie odrywając wzroku od tego jakże intrygującego widoku uniósł łapkę i szybko podrapał się za nieznośną częścią ciała. Doszedł do wniosku, że z obecnego miejsca miał w sumie słaby widok. Rzucił szybko okiem na okolicę i machnął wesoło ogonkiem na widok szklanego stolika do kawy. Pochylił się, podreptał chwilę w miejscu tylnymi łapkami, by zając odpowiednią pozycję i szybko przeliczył odległość. Wybił się mocno, przefrunął nad kubkami z kawą, wylądował na wszystkich czterech łapkach, ale nie przewidział, że szkło może być śliskie, a poduszeczki na łapkach nie nadają się do poruszania po takich powierzchniach. Tak więc w chwili, gdy jego małe łapki dotknęły blatu, wpadł w poślizg i przeleciał przez całą długość stolika wirując jak na karuzeli. Po chwili ze zdziwionym miauknięciem wylądował na miękkim dywanie. Z trudem podniósł się z powrotem na łapki i zatoczył lekko. Potrząsnął łepkiem, a gdy poczuł się już lepiej, zbliżył się do stolika przyglądając mu się podejrzliwie. Machnął kilka razy ogonkiem zastanawiając się co zrobić, po czym pochylił się i wybił w górę w desperackiej próbie znalezienia się na meblu. Tym razem próba zakończyła się sukcesem. Na wszelki wypadek wysunął pazurki i poruszając się wyjątkowo ostrożnie, zbliżył się do kubków. Usiadł obok jednego z nich, by zerknąć na rozgrywającą się przed nim scenkę. W gruncie rzeczy nic się nie zmieniło, a nawet zaczęło to być nieco monotonne, więc zajrzał do kubka zastanawiając się, co może być w środku. Ku jego zdumieniu był tam jakiś brązowy płyn pachnący całkiem intrygująco. Oparł się przednimi łapkami o krawędź naczynia, a pyszczek zagłębił w środku. Machnął z irytacją ogonkiem, gdy okazało się, że tajemniczego płynu jest za mało, bo dosięgnąć go języczkiem. Próbował nachylić się mocniej, ale miał z tym niemałe problemy, więc zdrapał się również tylnymi łapkami na krawędź kubka. Już prawie dosięgną końcówką języczka płynu, kiedy przednia łapka mu się obsunęła. Z pluskiem wylądował noskiem w samym środku dziwnego napoju. Zamknął szybko oczka, zanim to coś dostało się pod powieki i próbował jakoś się wycofać, ale wciąż zsuwał się z powrotem. Coraz więcej płynu wpadało mu do noska, zaczął się więc szamotać we wszystkie strony. Wiercił się na tyle skutecznie, że kubek po chwili przewrócił się na bok, a płyn rozlał się po stoliku. Musiał się chwilę pogimnastykować, zanim udało mu się wydostać z pułapki, ale w końcu sobie poradził. Kiedy już stanął ponownie na łapkach, otrzepał dokładnie swoje szarawe futerko i usiadł na blacie. Podniósł jedną łapkę, wylizał ją dokładnie, po czym zaczął pocierać uszko i cały pyszczek, by wyczyścić się z tej dziwnej, brązowej mikstury. Po dłuższej chwili powtórzył czynność drugą łapką. Kiedy już wyczyścił cały pyszczek, oblizał się jeszcze dokładnie i spojrzał na człowieków siedzących na kanapie. Wciąż nie zwracali na niego najmniejszej uwagi. W sumie zachowywali się prawie jak samiec i samiczka w czasie godów. A może w czasie parzenia? Nie był do końca pewien. Ale zauważył, że ten osobnik, który go tu przyniósł miał rozpięte to coś, co miał na sobie, a ta druga osoba gładziła delikatnie jego skórę. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widział, więc przyglądał im się przez chwilę. Moment później samica usiadła okrakiem na tym ciemnofuterkowym osobniku zasłaniając mu cały widok. - Miau! – zawołał głośno pragnąc nieco uwagi, ale zignorowali go na całej linii. Nie lubił być ignorowany. Podszedł ostrożnie do krawędzi stolika i pisnął zdziwiony, kiedy nagle zapadła ciemność. Miał wrażenie, że coś na niego spadło, ale to było dosyć lekkie i w gruncie rzeczy pachniało osobniczką, która go tak przyjemnie drapała za uszkiem. Kiedy poruszył łepkiem, by się rozejrzeć, to coś poruszyło się razem z nim. Zdecydował się w końcu wybrać ten kierunek, który obrał wcześniej i starał się usilnie przekopać ku światłu, zostawiając to coś za sobą. Wreszcie ujrzał kawałek jasności tuż nad powierzchnią stolika i dał szybko susa ku szczelinie, a to dziwne coś zsunęło mu się z pyszczka. Obejrzał się, by sprawdzić, co to było i zauważył, że wylądował na nim jakiś jasny materiał. Zerknął szybko na człowieków na sofie. Prawie oniemiał widząc, że samica nie miała na grzbiecie żadnego futerka. Wprawdzie ktoś mu już mówił, że człowieki mają futro jedynie na głowie, ale nie chciał w to wierzyć. Za to zauważył sam, że na skórze coś nosili. Pewnie chcieli w ten sposób ukryć, że nie mają futerka. Sam też by tak zrobił, jakby był w takiej sytuacji. W końcu to dosyć wstydliwa sprawa. Przykucnął szybko, kiedy znowu jakiś kawałek materiału, tym razem stanowczo mniejszy, przeleciał nad jego łepkiem. Zerknął szybko za siebie i ze zdziwieniem zauważył, że ten nowy element składał się z dwóch części, które wyglądały, jak połówki kuli wydrążonej w środku i chyba czterech pasków, wprawdzie nie był pewien co do liczby, ale zerknął szybko na ilość pazurków na tylnej łapce i się okazało, ze jest ich tyle samo. Stwierdziwszy, że znajduje się na niebezpiecznej pozycji, ustawił się szybko na krawędzi blatu i, zawczasu wysuwając pazurki, by się wbić w mebel, przeskoczył na sofę akurat w chwili, gdy człowieki pozbywały się materiału z grzbietu tego ciemnofuterkowego. Ku jego zdumieniu, on też nie miał futerka pod spodem. Doszedł do wniosku, że najwyraźniej coś jest w tym, co mówią o człowiekach. Pokiwał ze smutkiem łepkiem współczując im. Czmychnął zaraz na drugi koniec sofy, kiedy człowieki niebezpiecznie się przesunęły w jego stronę. Przyczaił się koło oparcia, podreptał w miejscu przybierając pozycję i wskoczył do góry. Znowu źle wyliczył odległość i musiał wbić się pazurkami w oparcie i wdrapać do góry, żeby nie spaść. Już myślał, że będzie miał idealną pozycję, by poobserwować nieco zachowanie tego dziwnego gatunku, ale oni znowu się przemieścili. Tym razem ciemnofuterkowy leżał na sofie, a samica ułożyła się na nim. - Miau! – zawołał ze złością, ale oni nic sobie z tego nie robili. Wychylił się nieco z nadzieją, że może uda mu się jednak coś dojrzeć, ale samica podniosła się tak niespodziewanie, że aż cofnął się ze strachem, a niestety nie zauważył, że za nim sofy już nie było. Pierwsze zjechały tylne łapki. Ledwie zdążył zaczepić się przednimi łapkami, ale nie zrobił tego zbyt dokładnie i stracił przyczepność. Zsunął się z miauknięciem wyrażającym „To nie fair!”. W locie zdążył się bez problemu obrócić i na podłodze wylądował wszystkimi czterema łapkami. Prychnął ze złością. Rozejrzał się szybko w poszukiwaniu najkrótszej drogi z powrotem do góry, kiedy dotarł do jego wrażliwych uszu dziwny dźwięk. Zupełnie jakby… ktoś jęknął? Głos należał raczej do samicy. Ciemnofuterkowy miał głębszą barwę głosu. Wiedziony ciekawością obiegł szybko sofę dookoła, a to, co zobaczył sprawiło, że łapki prawie mu przyrosły do podłogi. Ciemnofuterkowy pochylał się nad samicą, jedną ręką obejmując ją chyba na wysokości brzucha, a drugą opierając się o sofę, natomiast ona wyginała się dziwnie, jakby próbowała się do niego bardziej zbliżyć i drapała go po grzbiecie, a z jej ust wydobywały się te dziwne jęki. Uświadomił sobie właśnie, że oboje nie są już w ogóle przykryci tymi kawałkami materiału, które mieli wcześniej na sobie. Powolutku przesunął się wzdłuż sofy przyglądając im się dokładnie. Nagle oczka mu się rozszerzyły, kiedy uświadomił sobie, co właśnie widzi. - Czyli to w ten sposób człowieki się rozmnażają… - pomyślał, po czym wycofał się na fotel, gdzie zwinął się w kłębek i zasłonił łapką pyszczek. W jego mniemaniu koty robiły to z większą gracją. poniedziałek, 06 grudnia 2010, ines_mp
Komentarze
2010/12/06 18:28:36
hahaha od dzis beda sobie to przypominac widzac kazdego kota. a i od dzis moj pies nie towarzyszy mi jak sie kąpie(nie że ja z nim, on na plytkach sobie siedzi, ewentualnie chce mi wode wypic z wanny). merlinie to było genialne, juz sam pomysł na to. juz po pierwszym zdaniu uznałam ze wiem co planujesz i smaialm sie jak głupia . te teksty kota, myslałam ze zejde ze smeichu ciemnofuterkowy, samica . a jak na kota wpadło czesc ubrania to juz lezałam zreszta ja cały czas sie smialam . ta koniec byl super ten tekst był swietny , juz mysllam ze ten kot bedzie ich do konca obserwował, ty to potrafisz zaskoczyc, poztywnie oczywiscie. bardzo ale to barzdo mi sie podobało. czekam na opis z punktu widzenia powiedzmy sowy oooo ^ ^
2010/12/06 18:46:35
Wspaniały prezent, to jest świetne, chichotałam jak opętana.
Czytając, zastanawiałam się co o mnie sobie myśli moja kotka. Nie spojrzę jej w oczy;) 2010/12/06 19:32:13
Genialne! ;)
Nie ma to jak inteligentny kot, ale że ludzie nie maja futerka, nie? Toś mnie uświadomiła, a żyłam w takiej błogiej nieświadomości xD Super, naprawdę super. Pozdrawiam! ;)
Gość: Gosiamek, gdynia.limes.com.pl
2010/12/06 21:39:17
Zarąbiste!
Do tej pory się śmieję :D Super pomysł :)
Gość: Lumos, 77-254-24-239.adsl.inetia.pl
2010/12/07 16:21:26
Boże......... to było genialne!! Mam nadzieję że za niedługo wstawisz następną notkę :)
Nox =* 2010/12/07 21:49:22
Kurde, nie wiem dlaczego, nie opublikowało mojego wpisu :(
Rozdział świetny :) Kotek przesłodki, teksty ma wręcz genialne! Zazdroszczę skilla w piórze ;) 2010/12/08 18:26:20
Cha, cha, cha, cha... ;D Dobre... Zawsze się zastanawiałam, co też nasze koty o nas myślą. ;D Świetnie napisane, aczkolwiek tych "człowieków" mogłaś sobie darować. ;)
Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy. :) 2010/12/10 00:05:43
Jak to obejrzałam, to od razu pomyślałam o Tym kotku:)
www.guardian.co.uk/books/video/2010/nov/11/simon-tofield-simons-cat-video 2010/12/27 17:07:04
Genialne!
Ostatnie zdanie mnie rozwaliło :D No i ten ciemnofuterkowy :D Śmiałam się jak głupia przez cały czas. Oby więcej takich rozdzialików, oby więcej! pozdrawiam! mionka94 PS. Też chcę takiego kotka :P 2010/12/30 15:51:19
O kurczę! Ty to jednak porypana jesteś, ines! :P Oczywiście pozytywnie.
Żeby opisać coś TAKIEGO z punktu widzenia kota?!?!?!?! Powiem ci szczerze, że chyba bym na to nie wpadła. W każdym razie, efekt jest niesamowity. Idę czytać dalej :) Emmiona. |
|
Nox ;*