Hermiona - Severus...
Blog > Komentarze do wpisu
« Gwoli wyjaśnień
Horror part three »

Horror part two
No cóż, wiatry nie były tak pomyślne, jak się spodziewałam, ale w końcu jest kolejna część! Mam nadzieję, że wyszła równie śmiechowa jak poprzednia i też Wam się spodoba ;) No nie marudzę już, miłego czytania ;)

Minerwa McGonagall przemknęła przez korytarze Hogwartu z prędkością światła niczym Kubica w swoim bolidzie i jak burza wpadła do gabinetu dyrektora, trzaskając za sobą drzwiami, przez co dyrektor z wrażenia upuścił wielką księgę, którą właśnie wertował.

- Albusie! – wrzasnęła, podbiegając do niego, łapiąc go za ramiona i potrząsając nim mocno. – Czyś ty widział, co zrobił Severus?!

- Tak, Minerwo, widziałem i właśnie próbuję rozgryźć, co mu jest. Byłbym wdzięczny, gdybyś zeszła z mojej stopy – odpowiedział krzywiąc się lekko.

Minerwa zaraz cofnęła się, mrucząc pod nosem jakieś przeprosiny i sięgnęła po księgę, którą dyrektor upuścił. Podała ją Albusowi, ten zaś na wszelki wypadek położył ją na biurku i znów zaczął przerzucać strony. Wspólnie pochylili się nad księgą niecierpliwie szukając jakiejkolwiek podpowiedzi, która pomogłaby im w tej sytuacji.

- Albusie? – odezwała się w pewnym momencie Minerwa z niepokojem w głosie. – A co, jeśli nic nie znajdziemy?

Dyrektor spojrzał na nią sponad okularów połówek i przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.

- Wolę nawet o tym nie myśleć – powiedział cicho grobowym tonem.

***

- Bingo! – wykrzyknęła głośno z ulgą.

- Panno Granger! Nie chce mi się wierzyć, że akurat pani muszę przypominać o obowiązującej tu ciszy – zbeształa ją zaraz pani Pince, która wycierała akurat kurze z książek poustawianych na regałach.

- Przepraszam bardzo – mruknęła Hermiona, a gdy zerknęła na zegarek ledwie powstrzymała się od zaklęcia głośno.

Szybko zamknęła księgę, którą akurat wertowała i wepchnęła ją do torby, po czym pozbierała wszystkie pergaminy, pióro i atrament i zapakowawszy je również, zerwała się na równe nogi i wybiegła z biblioteki, kierując się w stronę lochów. Drogę z góry na dół pokonała w zadziwiającym tempie, ale wyjątkowo nie chciała się spóźnić na Eliksiry, obawiając się, że mogłoby się to źle skończyć. Ku jej nieszczęściu, jej kondycja nie była w stanie jej dopomóc i w chwili, gdy wpadła do sali lekcyjnej, profesor sprawdzał właśnie listę obecności.

- Przepraszam za spóźnienie, panie profesorze – wydusiła z siebie z trudem, obiecując sobie, że popracuje nad swoją formą.

- Ależ nic się nie stało, panno Granger, jeszcze i tak nie doszedłem do pani nazwiska – odparł spokojnie Mistrz Eliksirów uśmiechając się do niej uprzejmie. Wzdrygnęła się na ten widok.

Odwróciła szybko wzrok, nie mogąc dłużej patrzeć w te czarne oczy zhańbione brakiem złowrogiego błysku i usiadła na swoim miejscu. Znieruchomiała, kiedy uświadomiła sobie, że sprawdzając obecność, Snape nie wyczytywał nazwisk syczącym głosem, tylko na spokojnie czytał imiona, zerkając przy tym na konkretnych uczniów, którzy ze strachu i niepewności bali się odzywać. Drgnęła, gdy usłyszała swoje imię, ale nie zdążyła nawet odpowiedzieć, a profesor rzucił jej krótkie spojrzenie i przeszedł do kolejnej osoby na liście.

- Mili państwo – odezwał się, gdy skończył z obecnością. Hermiona zaczęła modlić się w duchu do Merlina o cierpliwość i siłę, by przetrwać te zajęcia. – O ile dobrze pamiętam, mieliście dziś warzyć eliksir Durbon. Czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć, na czym polega jego działanie?

Hermiona odruchowo podniosła rękę. Była przygotowana no to, że zostanie jak zwykle zignorowana, więc zdziwiła się niezmiernie, gdy profesor stanął przed nią i uśmiechnął się do niej zachęcająco.

- Tak, panno Granger?

Przełknęła głośno ślinę i odpowiedziała starając się nie patrzeć mu w twarz, by nie przerazić się jeszcze bardziej.

- Eliksir Durbon jest z reguły nieszkodliwy, ale przy złych zamiarach może narobić sporego zamieszania, ponieważ powoduje, że pijący zapomina o wszystkim, co miał zrobić danego dnia.

- Bardzo dobrze, panno Granger. A jego najważniejszym składnikiem są…?

- Sproszkowane pióra ze skrzydeł orła bielika.

- Doskonale, panno Granger, dziesięć punktów dla Gryffindoru!

I w tym momencie Hermiona uznała, że przegiął. Snape NIE DAJE punktów Gryfonom, do jasnej avady!

- Niech pan przestanie! – wykrzyknęła głośno. Po jej słowach w sali zapadła kompletna cisza. – Nie może się pan zachowywać normalnie?! Jak wredny, egoistyczny dupek?!

Zorientowała się, co właściwie mówi dopiero, gdy słowa odbiły się echem po pomieszczeniu. Snape wpatrywał się w nią z uwagą, a ona momentalnie poczerwieniała i zasłoniła dłonią usta.

- Bardzo przepraszam, panie profesorze, nie wiem, co mnie napadło. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy – powiedziała szybko wbijając wzrok w stół.

Ku jej zdumieniu, nie usłyszała żadnych wrzasków, których oczekiwała, a Gryffindor nie stracił nawet punktu. Poczuła za to jego rękę na ramieniu. Zszokowana podniosła głowę, by spojrzeć na niego i zaraz się skrzywiła na widok pocieszającego wyrazu twarzy profesora.

- Rozumiem, panno Granger, że to emocje wzięły nad tobą górę i właściwie tak nie myślisz, mam rację? – przytaknęła szybko, zanim wyrwało jej się coś jeszcze głupszego. – W takim razie weź głębszy oddech i staraj się myśleć o czymś wesołym, dobrze?

Hermiona miała ochotę walnąć głową w ławkę. Nie dość, że profesor Snape nie zachowywał się zupełnie, jak on sam, to jeszcze przyznał jej punkty, a jak na niego nawrzeszczała, zaczął ją pocieszać. Czy to było normalne? Zdecydowanie nie.

Przez resztę lekcji nie wydusiła z siebie żadnego słowa, żeby przypadkiem nie palnąć znowu czegoś, czego na pewno by jej nie zapomniał po powrocie do normalności. Zajęcia przebiegły w miarę normalnie. Profesor krążył po sali i, ku przerażaniu uczniów, ośmielał się ich poprawiać i pomagać im. Większość doszła do wniosku, że mimo iż lepiej rozumieli wszystko, gdy tłumaczył im na spokojnie, woleli, żeby syczał nieustannie, bo ten uprzejmy i pocieszający uśmiech na jego twarzy doprowadzał wszystkich do szału. Gdy tylko zadzwonił dzwonek, informujący o końcu lekcji, klasa momentalnie opustoszała. Wszyscy uczniowie chcieli się znaleźć jak najdalej od Snape’a.

Przez cały dzień uczniowie wpadali w stany przedzawałowe, gdy ni stąd ni zowąd profesor Snape pojawiał się koło nich uśmiechając się uprzejmie i zamiast wlepiać szlabany i odejmować punkty, pouczał ich z zawadiackim błyskiem w oku. Neville po Zielarstwie wrócił cały roztrzęsiony i nie był w stanie wydusić z siebie słowa, ale Dean widział, co się działo i wszystko im opowiedział. W trakcie zajęć w cieplarni wszedł tam Snape, by uprzejmie zapytać Sprout o jakąś roślinę do eliksiru. Oczywiście uprzednio przeprosił za przerwanie lekcji, co samo w sobie było nierealne. Profesor Sprout była w tak wielkim szoku, że dała mu zaraz całą roślinę z liśćmi i korzeniami, żeby sobie tylko poszedł, chociaż prosił jedynie o łodygę. Ku nieszczęściu Sprout, nie zgodził się przyjąć wszystkiego i na miejscu odciął jedynie taki kawałek rośliny, jaki był mu potrzebny, po czym bardzo serdecznie jej podziękował. Wychodząc zauważył nieudolne próby Neville’a polegające na zagadaniu jakiejś Puchonki i poprosił go na słówko. Jak się okazało, zrobił mu szeroki wykład na temat: „Jak podrywać dziewczyny i wyjść na tym zwycięsko”. Neville aż do wieczora nie był w stanie się odezwać.

Hermiona większość popołudnia spędziła nad książką, którą zabrała z biblioteki, analizując dokładnie eliksir, który w niej znalazła. W pewnym momencie wpadł Harry z hukiem do pokoju wspólnego Gryfonów i padł przed nią na kolana patrząc na nią błagalnie.

- Hermiona, weź coś z nim zrób! – Gdy spojrzała na niego nierozumiejącym wzrokiem, dodał szybko. – Ze Snapem! Wyobrażasz sobie, że chciał mi pomóc w treningu, żeby mi lepiej szło na meczu?! Zaczął mi doradzać, jakie zwody są najskuteczniejsze, ale zdążyłem uciec, zanim się zorientował… - dokończył Wybraniec roztrzęsionym głosem.

- Spokojnie, Harry, znalazłam eliksir, który może pomóc. Tylko musiałabym skorzystać z jego pracowni…

- Powiedz mu, że chcesz się pouczyć, a ci bibliotekę aleksandryjską przyniesie – mruknął niewesoło Ron.

- Obyś miał rację, bo naprawdę nie widzę innego sposoby na wyleczenie go.

- Chodź, Harry, mam w kufrze jeszcze dwa piwa kremowe, akurat ci się przydadzą – powiedział Ron, po czym wziął Harry’ego pod ramię i pomógł mu dojść do dormitorium.

Hermiona po raz ostatni zerknęła na przepis, po czym westchnęła ciężko, wstała, opuściła pokój wspólny Gryfonów i z duszą na ramieniu ruszyła w dół, kierując się do lochów. Miała nadzieję, że Snape udostępni jej pracownię i nie doprowadzi ją w tym czasie do zawału. Obawiała się, że może nie wyjść stamtąd z nietkniętą psychiką, ale czego się nie robi dla dobra całej szkoły. Im była bliżej lochów, tym jej kroki stawały się wolniejsze i bardziej niepewne. Nie wiedziała, co może na nią czekać, chociaż starała się nastawić na kolejne przerażające uśmiechy. Kiedy w końcu zatrzymała się przed drzwiami gabinetu, myślała, że serce wyrwie jej się z piersi, tak się mocno tłukło. Drżącą ręką zastukała ostrożnie w drzwi, te zaś otworzyły się, gdy tylko opuściła rękę. To, co ujrzała, sprawiło, że dosłownie zdębiała i przez dłuższą chwilę musiała sobie przypominać chociażby o oddychaniu.

Profesor Snape zdążył zrobić już coś z włosami, nie była pewna, co dokładnie, ale były tak ułożone, że podkreślały jego ostre rysy twarzy, a na jego policzkach i brodzie pojawił się już minimalny zarost. Nie miał na sobie ani peleryny, ani surduta, a czarna koszula, idealnie przylegająca do ciała na tyle, że widać było zarys mięśni, miała rozpięte dwa guziki, przez co odsłaniała kawałek jego bladego torsu. Rękawy miał podwinięte, dzięki czemu widać było delikatną, srebrną bliznę w miejscu, gdzie kiedyś był mroczny znak. Jakby tego było mało opierał się nonszalancko o futrynę, spoglądając na nią z delikatnym uśmiechem i zawadiackim błyskiem w oku. Musiała przyznać, że w tym momencie wyglądał… cholernie seksownie… Przełknęła głośno ślinę.

- Mogę w czymś pani pomóc, panno Granger? – zapytał uprzejmie, a Hermiona nie była w stanie wydusić z siebie żadnego dźwięku. – Hermiono?

Na dźwięk swojego imienia otrząsnęła się z szoku, a gdy dotarło do niej, co pomyślała o swoim nauczycielu, jakkolwiek by się nie zachowywał, zarumieniła się i spuściła wzrok.

- Ja… chciałam spytać… czy… no, czy mogłabym skorzystać z pańskiej pracowni w celach naukowych? – wydusiła z siebie z trudem, starając się na niego nie patrzeć.

- Ależ oczywiście! Kim bym był, żeby zabronić się rozwijać tak potężnemu umysłowi?

Na przykład samym sobą… - przeszło jej przez myśl.

Gestem wskazał jej, by poszła za nim i przeprowadził ją przez gabinet do drzwi, których wcześniej nigdy nie widziała. Dżentelmeńsko otworzył jej drzwi i puścił ją przodem, a Hermiona zaczęła czuć, jak irytacja w niej rośnie. Znaleźli się w dużym pomieszczeniu z dwoma potężnymi stołami i mnóstwem półek. Z pomieszczenia wychodziły jeszcze dwie inne pary drzwi.

- Tu jest magazyn, proszę, bierz, co będzie ci potrzebne, wierzę, że żadne ze składników się nie zmarnują – powiedział z uśmiechem wskazując jedne z drzwi.

- Postaram się, panie profesorze.

- Pozwolisz, że zostawię cię samą? Chciałbym skończyć sprawdzanie prac.

- Oczywiście, profesorze, obiecuję, że nic nie zniszczę…

- Wiem, panno Granger i wiem również, że mogę ci zaufać w tej sprawie – odparł swobodnie.

Miała ochotę rozsmarować mu ten piekielny uśmiech na twarzy książką, którą akurat trzymała, ale się powstrzymała. Cieszyła się, że nie będzie jej stał nad kociołkiem i rzucał jakichś miłych uwag, bo by chyba nerwowo nie wytrzymała. Odprowadziła go wzrokiem do drzwi, którymi tu weszli i odetchnęła z ulgą, gdy zniknął za nimi. Zakasała rękawy i, upewniając się, że nie wrócił, zabrała się za warzenie eliksiru.

Po trzech godzinach pracy opadła wyczerpana na miękki fotel stojący w rogu. Była wykończona, jak mało kiedy, a eliksiru starczyło ledwie na jedną dawkę. Miała nadzieję, że nie będzie potrzebowała go więcej, bo osobiście nie chciała się znowu tak męczyć dwa tygodnie przed OWUTEMami. Podniosła się powoli z wygodnego miejsca, pocieszając się, że już za chwilę wszystko wróci do normy. Przelała eliksir do fiolki i skierowała się do gabinetu Snape’a. Zatrzymała się zaraz za progiem i wyczerpana oparła się o ścianę. Profesor siedział akurat przy biurku i kończył sprawdzanie prac, a gdy weszła wstał i podszedł do niej entuzjastycznie.

- I jak poszedł eksperyment? – zapytał z wyraźną ciekawością.

- Bardzo dobrze – mruknęła zmęczona. – Mogę mieć do pana drobną prośbę?

- Ależ oczywiście, panno Granger.

- W takim razie proszę bardzo, żeby pan to wypił – poprosiła prawie rozkazującym tonem, podając mu fiolkę.

Snape wziął od niej buteleczkę i uważnie przyjrzał się jej zawartości.

- Mogę wiedzieć, co to dokładnie jest?

- Eliksir na poprawę humoru.

Profesor uśmiechnął się, a Hermiona siłą powstrzymała się od odwrócenia wzroku.

- Wydaje mi się, że mój humor ma się całkiem…

- Proszę, niech pan to wypije! – wtrąciła się błagalnie.

Zerknął na nią zdziwiony, ale wzruszył ramionami.

- Skoro tak pani na tym zależy – mrugnął do niej i jednym haustem wypił całą zawartość.

Po chwili z radością obserwowała, jak ten przeklęty uśmiech powoli zmienia się w grymas wściekłości. Miała ochotę wyściskać go ze szczęścia, ale była świadoma, że mogłaby tego nie przeżyć. Zamiast tego uśmiechnęła się szczerze do niego.

- Grrangerrrrrr – warknął cicho po dłuższej chwili. – Za tego „dupka” od jutra masz tygodniowy…

Nagle zesztywniał na moment, zerknął na wciąż trzymaną fiolkę i, ku przerażeniu Hermiony, uśmiechnął się do niej przepraszająco.

- Obawiam się, panno Granger, że nie wyczuwam żadnej różnicy.

- Albusie, co tam się dzieje?! – rozległ się z okolic drzwi do gabinetu głos profesor McGonagall.

- Nie wiem, chyba zaklęcie nie podziałało – odparł z zastanowieniem dyrektor.

Hermiona myślała, że zaraz się rozpłacze.

- Nie podziałało, bo dałam mu przed chwilą eliksir! –jęknęła głośno.

- A niech to! Spokojnie, zaraz to naprawimy.

- Albusie…

- Tak, Minerwo?

- Tam pisało, że możesz użyć tego zaklęcia tylko raz dziennie…

Na dłuższą chwilę zapadła cisza.

- Dlaczego?

- Bo rozsadzi ci różdżkę.

- A niech to szlag!

Hermiona chciała z rozpaczy walnąć głową w ścianę, ale profesor Snape ją powstrzymał.

- Spokojnie, panno Granger, powinnaś trochę uważać.

- Fakt, jeszcze mi by się coś poprzestawiało… Ech, idę robić eliksir.

Odwróciła się i już chciała wejść do pracowni, kiedy Snape położył jej rękę na ramieniu i zatrzymał ją.

- Nie tak szybko. Jest pani zmęczona, panno Granger, i proszę nie zaprzeczać, bo to widać. Powinna pani trochę odpocząć przed kolejnym wyzwaniem – powiedział stanowczo, ale uśmiechnął się pocieszająco. Nie po raz pierwszy miała chęć rozszarpać go za ten uśmiech. – Pozwoli pani, że odprowadzę panią do wieży Gryffindoru, panno Granger. Wolę się upewnić, że trafiłaś tam.

Nie czekając na odpowiedź, objął ręką jej ramiona i skinąwszy głową Albusowi i Minerwie, którzy bezczelnie gapili się na niego zszokowani, wyprowadził ją z gabinetu i zaprowadził pod sam obraz Grubej Damy. Hermiona miała świadomość, że coś mówił do drodze, ale nie wiedziała dokładnie co, bo perfidnie go nie słuchała. Nie, żeby miało jej to coś dać, wręcz przeciwnie. Wyglądało na to, że czerpał przyjemność z samego gadania o czymś i nie zwracał uwagi, czy ktoś go w ogóle słucha, czy nie. Gdy w końcu dotarli do wieży, zdążył jej tylko życzyć dobrej nocy i miłych snów i już jej nie było. W pokoju wspólnym rzuciła wszystkim zaciekawionym jej gwałtownym wejściem mrożące krew w żyłach spojrzenie i poszła prosto do dormitorium przeklinając w myślach dyrektora i opiekunkę Gryfonów.

wtorek, 04 stycznia 2011, ines_mp
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
Komentarze
nox92
2011/01/04 21:03:19
Biedna Hermiona ;d. Ale no żeby w takim momencie urwać no ;d. Gdybym miała wkleić, co mi się najbardziej podobało, wylądowałby tu cały tekst. Geniusz w czystej postaci ;d. W każdym razie, bardzo, ale to niezwykle bardzo mi się podobało ;d i wierz mi, teraz Cię będę gnębić na gadu o następną część, zdecydowanie ;d. W każdym razie pozdrawiam i życzę odpoczynku, bo tak od jutra rozpoczynam moje wypraszanie kontynuacji ;d.
Nox ;*
-
only_night
2011/01/04 21:28:44
Nie wiem co powiedzieć. TO jest po prostu GE-NIA-LNE!!! Uśmiałam się jak głupia. To jak Hermiona mówi o tym żeby zachowywał się znowu jak "dupek" a on ją jeszcze pociesza i każe zrobić głębszy oddech i pomyśleć o czymś wesołym. No przy tym to już nie mogłam! Potem to jak radził Nevilowi jak poradzić sobie z dziewczyną, no po prostu świetne! kolejne sytuacja jak Harry'emu, no właśnie chłopcy-który-go-tak-denerwuje! chciał pomóc, cudowne! Ogólnie wszystkie te sytuacje jak je sobie wyobrazić to od razu chce mi się śmiać. Ten uśmiech Severusa, taki szczery to musi być coś, ja się nie dziwie, że może tym doprowadzić kogoś do zawału. Muszę przyznać, że strasznie mi się to podoba, i jest to już jedna z moich ulubionych miniaturek. Jak ja chce już kolejną część. Jestem strasznie ciekawa co jeszcze wymyślisz.
Życzę Ci bardzo dużo takiej Weny dzięki której piszesz TO. Bo jest to WSPANIAŁE!
PS.
dzięki za informacje na gg. Tak mi będzie o wiele łatwiej. Bo inaczej wchodziłam na każdy twój blog co najmniej dwa razy dziennie xD żeby zobacz czy jest coś nowego :)
-
koyotek18
2011/01/04 21:33:19
Hehehehe dobre sama mam ochotę udusić Seva on jest nie do wytrzymania z tą tak MILUSIĄ gatką a dyrektora i zastępce to tylko za mordować tak się cieszyłam jak już miał jej wlepić ten szlaban i to rrr w przeciąganiu jej nazwiska boskie:D
-
fenisel
2011/01/04 21:35:43
ta część jest bardzo fajna! Tym razem naprawdę cię pochwale, bo jest cieawie ^^
-
magoriana
2011/01/05 00:18:28
Nie wiem od czego zacząć, bo w zasadzie wszystko, cały rozdział jest świetny.
Najbardziej urzekł mnie opis Severusa z lekkim zarostem:) I te myśli Hermiony, że nie przeżyje, jeżeli profesor nie wróci do swojego normalnego stanu. A i wizja Minerwy pędzącej niczym Kubica- bezcenna. Nie znam się na wenie, ale twoja bezsprzecznie dopisała:)
-
Gość: , 194.169.228.1*
2011/01/05 00:44:20
Kawałek z Nevillem - bezcenne.
Ja osobiście nie wytrzymałabym nawet jednej lekcji Eliksirów. Najpewniej wstałabym w połowie i mu przywaliła żeby chociaż na chwilę przestał się uśmiechać.
Tekst zdecydowanie kwikogenny.
Cały czas czytając chichotałam.
A ja rzadko kiedy oddaję się tej haniebnej czynności.

Rozchichotana
Gloria.
-
Gość: alex, 89-77-16-121.dynamic.chello.pl
2011/01/05 08:45:56
Boskie:) Zaglądałam to codziennie szukając kontynuacji... jak miło. Życzę weny w nadmiarze i jako jedna z wielu proszę i czekam na więcej!
-
lady-clara
2011/01/05 21:56:17
To naprawdę zaczyna się robić straszne... Mdli mnie od takiego Snape'a... : /
Nie wiem, czy dam radę to dalej czytać... :(
A tak na serio, to naprawdę ciekawie to wyszło. I mam nadzieję, że szybko go wyleczysz.
Pozdrawiam.
-
kyrth
2011/01/05 23:17:21
A ja mam nadzieję, że szybko go nie wyleczysz xD
JEST WSPANIAŁY!
Po prostu tekst genialny, w rankingu Twoich opowiastek, które najbardziej mi się podobały, bezapelacyjnie zajęło pierwsze miejsce, strącając z podium Drogę :)

Co do mojego pierwszego zdania. Mam nadzieję, że nie wyleczysz go szybko, bo będzie to oznaczało kolejne akcje "ratunkowe" xD Ciekawa jestem co wymyśli HAM Team xD (Hermiona, Albus, Minnie xD)

Cudne cudności :D
Wena, Weny i Weniątek ;)
-
Gość: clarisse, afdc100.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/08 14:33:09
absolutnie cuudowne;D tylko czemu tak krótko? przeczytałam jednym tchem;D czekam na dalszy ciąg i pozdrawiam serdecznie, c.
-
mionka94
2011/01/08 17:32:42
Haha, kobieto, skutecznie poprawiłaś mi humor :p Ja naprawdę nie wiem skąd bierzesz takie pomysły :D
Severus uprzejmy - genialne! Oby szybko nie wyzdrowiał, bo to zdarzenia z Neville'em było niesamowite!
Ines - biję pokołony! I Weny w Nowym Roku!
Pozdrawiam!
mionka94
-
Gość: Wercia, 89-76-52-220.dynamic.chello.pl
2011/01/09 11:02:06
"Mili państwo" matko jedyna, nie jestem w stanie sobie wyobrazic Snape'a ktory tak zwraca się do uczniów :D biedna Hermiona, biedni wszyscy ktorzy maja go dość :D szkoda,ze ten eliksir nie podziałał, bo wszyscy dostaja padaczki jak go słysza i widza :D
mam nadzieje,ze kiedys to sie skonczy, bo czytajac tą część a przeciez nie słysząc Snape'a miałam dosc jego wypowiedzi :D haha :D
booska jesteś!! :*
-
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2011/01/09 13:10:57
właśnie wstałam z podłogi, żeby być w stanie napisać komentarz :)
oby dwa rozdziały są świetne, śmieszne. pomysł z miłym Snapem - MEGA :)
czekam na następny HORROR :)
-
demon-ka
2011/01/10 14:26:36
Rozdział bardzo mi sie spodobał, tyle że był jednak troszkę za krótki :(
Zgadzam się w pełni z Hermioną, że widok uśmiechniętego, a co gorsza, MIŁEGO Snape'a może przerazić :P
Mam nadzieję, że Severus szybko nie wróci do swojego normalnego stylu. To zepsułoby całą zabawę :P
Pozdrawiam i życzę weny.
Demon-ka
-
dirke5
2011/01/16 21:18:04
Nie mogę. Po prostu nie mogę. Dawno nie czytałam nic tak rozwalającego. REWELACJA. Ta scena na lekcji, kiedy Snaoe pociesza Hermionę, albo to jak wypija jej eliksir od tak- jest świetne. Albo Snape udzielający porad miłosnych Nevillowi, lub w ogóle rozmawiający z Potterem? Bezcenne. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam.
Dirke
-
emmiona
2011/01/17 13:20:11
Boże! Co ja bym zrobiła bez tych Twoich miniaturek. One są po prostu genialne!:D
Ta część podobała mi się nawet bardziej, niż poprzednia, a przy niektórych fragmentach, myślałam, że padnę ze śmiechu:D
Chociaż ja na miejscu Hermiony, chyba spróbowałabym wykorzystać jakoś obecny stan Snape'a, o Potterze i Weasley'u nic nie mówiąc. Przecież mogą teraz z nim zrobić, co im się rzewnie podoba! :P Ja tam bym go zaciągnęła do sypialniXD Jestem pewna, że jedyne, co by na to powiedział to: Czego się nie robi dla tak pracowitych uczennic, prawda? Z przyjemnością mogę się z tobą przespać.
No dobra, trochę się już rozmarzyłam :D
W każdym razie, przynajmniej jedna tajemnica już się wyjaśniła. Że, kiedy już Snape wróci do swojego własnego charakteru, będzie pamiętał wszystko, co działo się wcześniej. Hmmm, to może być powód dla którego nikt nie próbuje go wykorzystywać:P No ale i tak...
Dobra, kończę, pisz szybko następną część,
Emmiona.
-
nimfadora-1
2011/02/04 19:56:01
Rozdział boski siedziałam z rozdziawioną gębą i czytałam xD Taki Snape jest okropny! Wręcz przerażający! W niektórych momętach śmiałam się jak głupia :D emmiona ten kawałek w twoim komentarzu "Ja tam bym go zaciągnęła do sypialni" całkowicie mnie powalił przez kilka minut się zastanawiałam co napisać, bo myśli zebrać nie umiałam xD
Czekam na kolejną część tego cuda.
Pozdrawiam i życzę WENY!
Nimfadora1
-
eimiko
2011/02/12 15:27:55
Porównanie Minervy do Kubicy, mknącego w swym bolidzie - piękne! Moja dusza kibica została mile połechtana :)

Nie wiem, jak Hermiona, ale na jej miejscu zabiłabym Dropsa za to zaklęcie. Szkoda, że mu różdżki nie rozsadziło, dziadyga jeden. Biedaczka się tak nad eliksirem napracowała, a ten jej wszystko spiep*.

Obraz Snape'a w takim stanie mnie powala. Brakuje tylko, żeby cukierki zaczął rozdawać uczniom, co widać na przykładzie Dropsa nie wpływa za dobrze na funkcje mózgowe.
Idę czytać kolejny rozdział!
E.
-
angelina23
2011/03/09 00:50:25
co moge powiedziec było bardzo zabawnie i poprawiło mi humor. wiesz kiedy pierwszy raz czytalam jakis czas temu na szybkiego pierwsza mysl jaka mialm to to ze sev zaczal udawac po tym jak herm dała mu eliksir ale wiem ze tak nie było. w tym opowiadaniu najlepsze jest to ze mozna je czyatc pare razy ale i tak teksty seva cie bawia . taki ma urok
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog