Hermiona - Severus...
Blog > Komentarze do wpisu
« Morderstwo w Hogsmeade, cz. 1
Horror part seven »

Morderstwo w Hogsmeade, cz. 2
Panie i panowie, pan Wen się rozbrykał i błyskawicznie naskrobał drugą część :) Mam nadzieję, że również Wam się spodoba. A w związku z tym, że musiałam dziś przeczytać Makbeta, sposób, w jaki został on napisany, rzucił mi się na mózg i nieco przerobiłam moją miniaturkę. Jeśli odpowiada Wam taka forma, pierwsza część też przyjmie tą postać :) Bardzo serdecznie proszę o komentarze i zapraszam do czytania ;) Ah, jak pewnie zauważyliście, z boku pojawił się magiczny Spis treści, który jest pomysłem Fleur i który, mam nadzieję, ułatwi wszystkim życie ;)

 

 

Ministerstwo Magii, sala przesłuchań, dziewiąta trzydzieści rano, wtorek.

 

(Gladish siedzi z głową opartą na stole, co chwilę ziewając, Mycaene spokojnie popija kawę.)

MYCAENE

- Mógłbyś nie leżeć na stole, matole?

GLADISH

- Rymło ci się…

MYCAENE

- Wyobraź sobie, że zauważyłem. Gladish, bierz ten łeb, bo obleję cię kawą.

GLADISH

- Daj tę kawę, to może się obudzę.

MYCAENE

- Przynieś sobie własną.

GLADISH

- Nie da rady, za daleko…

MYCAENE

- No to za chwilę będziesz miał dwa problemy.

GLADISH

- Niby dlaczego dwa?

MYCAENE

- Raz: obleję cię kawę, dwa: zaraz wylądujesz na podłodze, jak się nie podniesiesz.

GLADISH

- Ale mi się chce spaać… Kiedy ona wreszcie przyjdzie?

MYCAENE

- Trzeba było szybciej spać. Mówiłem jej, że ma być o dziewiątej.

GLADISH

- Było jej powiedzieć, że ma się stawić o ósmej.

MYCAENE

- Ale wtedy my też byśmy musieli być tu o ósmej.

GLADISH (z przerażeniem, podnosząc się ze stołu)

- Dlaczego?!

MYCAENE

- No nie patrz na mnie z takim wyrzutem. A jakby przyszła punktualnie?

GLADISH

- Nie mów mi, że w to wierzysz!

MYCAENE

- Moja wiara nie ma tu nic do rzeczy.

GLADISH

- Dobra, dobra, obaj wiemy, że kto jak kto, ale ona by nie przyszła punktualnie.

MYCAENE

- Żebyś się kiedyś nie zdziwił.

GLADISH

- To może mały zakład?

MYCAENE

- Nie uprawiam hazardu.

GLADISH

- No tak, pewnie się boisz, że przegrasz, co?

MYCAENE

- Nie, nie boję się. Po prostu uważam, że to strata…

(Drzwi otwierają się szeroko, do środka wpada zdyszana Tonks, przerywając Mycaene’owi w połowie zdania.)

NIMFADORA TONKS

- Cześć wam! Wybaczcie spóźnienie…

MYCAENE

- W porządku, Tonks, nic się nie stało.

GLADISH

- Tylko straciliśmy pół godziny…

MYCAENE

- Zamknij się. (do Tonks) Siadaj, chcesz może kawy?

GLADISH (udając obrażonego)

- A mi to nie chciałeś przynieść…

MYCAENE

- Powiedziałem, że masz się zamknąć. To jak?

TONKS

- Chętnie bym się napiła.

MYCAENE

- No, Gladish, jak będziesz szedł po swoją kawę, to przynieś też dla Tonks.

GLADISH

- … Wkurzasz mnie, wiesz?

MYCAENE

- Tak, wiem, powtarzasz mi to od dawna. A teraz rusz się, bo chcę zacząć.

GLADISH (wychodząc)

- … Bydlak…

MYCAENE

- No to skoro mamy chwilę czasu, powiedz jak ci się układa z tym całym Remusem?

TONKS

- A weź nic nie mów. Znowu udaje, że mnie nie widzi. To mnie już naprawdę zaczyna denerwować.

MYCAENE

- Może powinnaś sobie wreszcie odpuścić?

TONKS

- No nie wiem sama. Chwilami mam wrażenie, że nie ma nikogo, kto by go mógł zastąpić, a czasem… po prostu mam go powyżej uszu. Żeby jeszcze chciał ze mną o tym porozmawiać…

MYCAENE

- A nie chce?

TONKS

- Coś ty, jak tylko schodzę na temat uczuć, od razu znajduje sobie jakieś inne zajęcie.

(Drzwi znów się otwierają, wraca Gladish z dwoma kubkami kawy.)

GLADISH

- Kogo obgadujecie?

MYCAENE

- A co ci tak szybko poszło?

GLADISH

- Harrisowi po drodze gwizdnąłem. (podaje jeden kubek Tonks) Proszę bardzo, kawa dla pani. Tylko obawiam się, że może być nieco za słodka.

TONKS

- A to Harris zdążył ją posłodzić?

GLADISH

- Tak mi się wydaje, ale głowy nie dam.

MYCAENE (pod nosem)

- I tak nikt by jej nie chciał.

GLADISH

- Nie wtrącaj się, głąbie.

TONKS

- Dobra, z braku laku wypiję i taką.

MYCAENE

- To moglibyśmy wreszcie zacząć? Trochę jeszcze dzisiaj mamy do roboty.

TONKS

- A tak, racja, wybaczcie. Dobra, możemy zaczynać.

MYCAENE

- Wobec tego przypominam, że składanie fałszywych zeznań lub zatajenie prawdy wiąże się z odpowiedzialnością karną, a sankcje wynikające ze złamania prawa zostaną narzucone w trybie natychmiastowym. Proszę się przedstawić oraz potwierdzić swoją tożsamość dokumentem.

TONKS (podając dokumenty)

- Nimfadora Tonks, zamieszkała w Londynie, Faladans Street 27, mieszkanie numer pięć.

MYCAENE

- Dobrze. Proszę powiedzieć, gdzie i po co pani była w nocy z piętnastego na szesnastego grudnia bieżącego roku?

TONKS

- Byłam w Hogsmeade, ponieważ szef Biura Aurorów przydzielił mnie do patrolowania ulic.

MYCAENE

- W porządku. Gladish, rozumiem, że zapisujesz to wszystko?

GLADISH (pochylając się nad samopiszącym piórem)

- Masz mnie za idiotę?

MYCAENE

- Znowu zaczynasz z tymi pytaniami?

GLADISH

- Tonks, jeszcze raz się zaśmiejesz, to mnie popamiętasz.

TONKS

- Wybacz, ale sam mnie do tego prowokujesz.

MYCAENE

- Możemy wrócić do przesłuchania?

GLADISH

- Jeśli skończyłeś zadawać głupie pytania, to tak.

MYCAENE (kręci głową i zwraca się do Tonks)

- Proszę nam zatem opowiedzieć, co dokładnie się wydarzyło.

TONKS

- No więc…

GLADISH (pod nosem)

- Nie zaczyna się zdania od „no więc”…

MYCAENE

- Weź żesz się przymknij, bo cię zaraz pieprznę.

GLADISH

- Ale tak przy niej?

(Mycaene chowa twarz w dłoniach, a Tonks próbuje się nie roześmiać. Gladish grozi jej palcem.)

- Ty, kolorowa, ostrzegałem cię!

TONKS

- No przecież się nie śmieję!

GLADISH

- Jeszcze.

MYCAENE

- Nie, mam dość. Gladish, z łaski swojej, zamknij się, a ty, Tonks, skończ z tymi głupimi minami i mów.

(Gladish udaje obrażonego i odwraca się do Mycaene’a bokiem.)

TONKS

- Więc byłam w tym Hogsmeade. Trafiła mi się akurat wyjątkowo zimna noc, więc po dwóch godzinach stwierdziłam, że skoro i tak się nic nie dzieje, to wejdę na chwilę „Pod Trzy Miotły” na gorącą kawę. Wiecie, Madame Rosmerta zawsze dawała gratisową kawę tym, którzy mieli nocny patrol. A w ogóle zanim weszłam, spotkałam Hermionę Granger. Zapytała mnie, czy widziałam gdzieś jej kota, Krzywołapa, bo jej uciekł i nie mogła go znaleźć. No nie mogłam jej pomóc, bo go akurat nie widziałam, ale chwilę sobie rozmawiałyśmy.

MYCAENE

-  O czym?

TONKS

- W sumie to o błahostkach. Pytałam ją jak jej idzie w nowej pracy i czy nie tęskni za szkołą i takie tam. Potem ona poszła szukać dalej kota, a ja weszłam do środka. Żebyście wiedzieli, jak tam było ciepło!

GLADISH

- Wyobrażamy sobie. Kto był w środku i gdzie siedzieli?

TONKS

- Zaraz… Snape i profesor McGonagall rozmawiali w kącie, później dołączyła do nich Hermiona, ale potem wyszła, przy barze siedział profesor Dumbledore z profesorem Flitwickiem, a w drzwiach minęłam się z Hagridem. Znaczy, Hagrid mnie wpuścił najpierw, a dopiero potem wyszedł. Miło z jego strony. A za ladą jeszcze stała Madame Rosmerta. W ogóle wyglądała na jakąś niezadowoloną, ale nie pytałam jej o co chodzi, bo tylko dała mi kawę i poszła na zaplecze.

MYCAENE

- Ktoś się w tym czasie zajmował barem?

TONKS

- Tak, jakaś młoda dziewczyna, chyba kelnerka. Madame Rosmerta wróciła po kilku minutach i ta dziewczyna wtedy ubrała płaszcz i wyszła z gospody.

MYCAENE

- W czasie, gdy byłaś w środku, działo się coś podejrzanego?

TONKS

- W sumie tak. Jakoś pół godziny po północy, profesor McGonagall poszła do łazienki, a Snape chwilę odczekał i wymknął się chyłkiem na zaplecze. Wyglądało to podejrzanie, więc poszłam za nim.

GLADISH

- Chwila, Rosmerta nie zareagowała na to, że Snape tam idzie?

TONKS

- Chyba go nie zauważyła. O ile się nie mylę, rozmawiała wtedy z Albusem. No więc ja poszłam za Snapem, który wyszedł kuchennymi drzwiami. Się rozglądał podejrzliwie, ale udało mi się jakoś wtopić w otoczenie i mnie nie zauważył.

MYCAENE

- I dokąd poszedł?

TONKS (z tajemniczym uśmieszkiem)

- Zakradł się na tyły apteki sąsiadującej z gospodą. Byłam ciekawa, po co tam idzie, więc go śledziłam.

GLADISH (po chwili ciszy)

- I co tam zobaczyłaś?

TONKS (uśmiechając się szerzej)

- On mnie zabije, jak wam powiem.

MYCAENE

- Ale jak nam nie powiesz, możemy to uznać za utrudnianie śledztwa.

TONKS

- No dobra, ale nie mówcie mu, że to ja wam powiedziałam, dobrze?

MYCAENE (z rezygnacją)

- Nie powiemy. Więc co tam robił?

TONKS

- Całował się z Hermioną.

(Gladish krztusi się kawą, Mycaene poklepuje go po plecach z wyrazem lekkiego zaskoczenia na twarzy.)

MYCAENE (pod nosem)

- A to ci nowina…

GLADISH

- No to pojechałaś teraz… Nie chcemy wiedzieć, jak to dokładnie wyglądało! Nie muszę drugi raz oglądać mojego śniadania…

MYCAENE

- Ja twojego też nie chcę oglądać. Dobra, przyjmijmy, że był od tej pory bardzo zajęty. Co zrobiłaś potem?

TONKS

- No raczej nie stałam i się na nich nie gapiłam. Wróciłam się tą samą drogą. A właśnie! Jak wracałam, to akurat zobaczyłam, jak Grindelwald wchodził do gospody tymi tylnymi drzwiami!

GLADISH

- Oho, zaczyna się robić interesująco.

TONKS

- Niekoniecznie, bo zaraz potem wyszedł. Poszłam w jego stronę, bo chciałam go podpytać, co tam robił, ale w sumie nie zdążyłam. Przeszłam ledwie z dwa metry i jak nagle wszystko pierdykło! Tak się w sumie zrobiło zaraz gorąco, a cały budynek raz dwa poszedł z dymem.

MYCAENE

-Czyli to Grindelwald wyszedł ostatni, tak?

TONKS

- No tak mi się wydaje, ale jak się potem rozejrzałam, to przy tych drzwiach zauważyłam jeszcze profesora Flitwicka. Chociaż patrząc na to, w jakim był stanie, zakładam, że znalazł się tam szybciej i potem sobie po prostu leżał.

MYCAENE

- No dobra, coś jeszcze się działo?

TONKS

- No tak to huknęło, to zaraz wszyscy się zlecieli z powrotem.

GLADISH

- Znaczy, jacy wszyscy?

TONKS

- No, Snape z Hermioną, profesor McGonagall i profesor Dumbledore, który zaraz zaczął złorzeczyć Grindelwaldowi.

MYCAENE

- I co zrobiłaś?

TONKS

- Kazałam im zostać na miejscu i wezwałam was. Profesor McGonagall w tym czasie zajęła się Grindelwaldem, bo był trochę poparzony na plecach, a Snape zaczął opatrywać profesora Flitwicka.

MYCAENE

- No dobra. To wszystko, czy chciałabyś coś jeszcze dodać?

TONKS

- Nie, to chyba wszystko. Jak sobie jeszcze coś przypomnę, to dam wam znać.

MYCAENE

- W porządku, w takim razie możesz iść.

TONKS

- To na razie! I miłej pracy!

(Tonks wychodzi, Gladish odkłada samopiszące pióro na bok.)

GLADISH

- Coś mi się wydaje, brachu, że z tych przesłuchań może jeszcze niezła zabawa wyjść.

MYCAENE

- Przyznam szczerze, że sam się nie spodziewałem takiego obrotu sytuacji.

GLADISH

- Ale żeby Snape z jakąś dziewczyną? Nie no, to przechodzi moje pojęcie…

MYCAENE

- Jakby nie patrzeć, każdemu należy się trochę szczęścia.

GLADISH

- Dobra, dobra, ty mi tu nie wyjeżdżaj z takimi mądrościami. Lepiej powiedz, kogo dalej bierzemy.

MYCAENE

- A kogo proponujesz?

GLADISH

- Wiesz, ja bym chętnie sobie pogadał z tą całą Hermioną…

MYCAENE

- Nie ma sprawy, zaraz ją tu ściągnę.

GLADISH

- Ale to ja ją przepytuję!

MYCAENE

- Masz to jak w banku.

(Mycaene wychodzi, Gladish rozpiera się wygodniej na krześle.)

GLADISH

- No to sobie pogadamy…



niedziela, 15 maja 2011, ines_mp
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
Komentarze
janeweller
2011/05/15 19:28:24
Pierwsza!

GLADISH
- Ale tak przy niej?

Rozbraja mnie on, po prostu ryknęłam przy tym śmiechem. No i Snape wymykający się na nocne całusy z Hermioną, słodziutko. Nie mogę się doczekać następnej części!
A! I jak najbardziej podoba mi się taki układ tekstu, zwłaszcza dopiski w nawiasach :)
-
kyrth
2011/05/15 19:37:33
Nawiasy są bardzo przyjemnym dodatkiem, aczkolwiek te ciągłe imiona mnie męczą xD
Fajnie i zgrabnie CI to wyszło, czekam na kolejną część :) Mam nadzieję, że wen będzie bardzo produktywny :D:D:D
-
angelina23
2011/05/15 19:48:21
mnie ciekawi jaki ma zawod miona , cholerka a ty trzymasz w niepewnosci. szok ze od razu ich sparowałas choc nie jest to specjalnym zaskoczeniem. ale jzu nie moge sie doczekac przesluchiwania miony.
-
angelina23
2011/05/15 19:49:10
mnie tez wsumie te imiona mecza z deczka, takie to nie wiem ....
-
christina_ro
2011/05/15 19:53:48
No dobra, już nie Alex, ale fajny komediodramat się zapowiada xD A wiesz w pewnym momencie byłam pewna, że nasz Sever wymyka się do apteki po... a z resztą nie ważne, to takie mugolskie przecież xD
-
only_night
2011/05/15 22:13:33
Co do treści podoba mi się jeszcze bardziej, zapowiada się bardzo ciekawie. I zgodzę się z Gladishem " - Coś mi się wydaje, brachu, że z tych przesłuchań może jeszcze niezła zabawa wyjść". Więc jeszcze raz powtórzę, treść podoba mi się bardzo, ale co do stylu jak z Makbeta, to jakoś średnio, niestety ale męczy mnie to, te imiona i ogólnie jakoś tak... no po prostu wole jak jest napissane normalnie.
-
mionka94
2011/05/15 22:57:45
Ach, czytałam Makbeta xD Nawet mi się podobał. Szczególnie opis lunatykującej Lady Makbet.
Niezła komedyjka z tego wychodzi :P I to jeszcze sam dialog, didaskalia i ogółem... Masz zadatki na dramatopisarkę, moja droga XD
Kurczę, jaki zawód ma Hermiona? I jaki udział w tym wszystkim miał Gellert?
Mam nadzieję, że wkrótce się dowiem :P
Pozdrawiam!
mionka94
PS. Lol, Sev całował się z Hermioną! A Tonks to widziała! xDD
-
janeweller
2011/05/15 23:21:50
Mionka, a pomyśl o tym co będzie, gdy Sev dowie się, że Tonks widziała i na dodatek wygadała xD
-
fenisel
2011/05/16 12:29:34
jakbym czytała Makbeta ==
Średnio mnie to porywa, nie lubię parodii ale czytać i tak będę
-
cyzia94
2011/05/16 12:36:15
Świetne, czekam na dalsze części. Ale jak rozumiem każde przesłuchanie, to oddzielna notka? ;p
-
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2011/05/16 18:22:40
chociaż lepsze Morderstwo niż Makbet :) czekam na kolejne rozdziały !
-
amoralna
2011/05/16 21:10:55
Właśnie skończyłam charakterystyke Makbeta pisać ;dd no proszę, cóż za zbieg okoliczności ;p Rozdział jest powalającyyy ;d Snape na schadzki z Grangerówną, ojj niedobry ;d czekam na kolejny fragment z naszą Burzą Włosów ;d oby było o nich wspomnienie ;dd pozdrawiam i życzę Weeny! takiej świetnej jak teraz ;p
-
magoriana
2011/05/18 22:21:22
Cudowny twór!!! Ale mi kojarzy się bardziej z "Teatrzyk Zielona Gęś" niż z "Makbetem". Świetny pomysł i jeszcze lepsza realizacja. Czekam na cd.
Pozdrawiam, mile zaskoczona nową formą, m.
-
emmiona
2011/05/19 12:20:36
Kurczę! Jest coraz ciekawiej i coraz bardziej mi się to podoba! Nie będę się za bardzo rozpisywać, bo chcę już przeczytać kolejne rozdziały, wiec powiem tylko, że jesteś niesamowita, ines!
Emmiona

P.S. Ten spis treści po lewo, naprawdę ułatwia życie, bo tak szczerze to wcześniej straszny bajzel tu był i nie można było niczego znaleźć, ale teraz jest cacy:P
-
nox92
2011/05/20 19:02:28
Maksymalne stężenie humoru i zabawnych sytuacji. Coś mi się wydaje, że Hermiona będzie trudnym orzechem do zgryzienia. Jakby nie patrzeć, trochę przebywała z Sevem, więc jak podejrzewam, podłapała jego ciętego języka. Przy zdaniu: "ale udało mi się jakoś wtopić w otoczenie i mnie nie zauważył." nie mogłam wyjść ze zdumienia xd i stwierdziłam, że raczej ją zobaczył, ale w kontekście następnych, to faktycznie mógł być na tyle rozproszony :D. Bardzo, bardzo mi się podobało, a pijany Albus i Filius, sprawili, że szczerzyłam się do monitora. Oj panowie, żeby tak profesorzy, nieładnie ;d. Forma mi się bardzo podoba. Tytuł niczym z książek Aghaty Christie. Brakuje tylko jakiejś panny Marple, albo detektywa Poirota, chociaż mam wrażenie, że tych dwóch, może za nich robić ;d. Poza tym, ich teksty są powalające :d i trudno byłoby mi wybrać mój ulubiony. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny.
Nox
-
Gość: Avena, 46.204.109.64.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/06/12 13:02:17
Makbeta czytałam już dawno, aczkolwiek podobał mi się. W ogóle lubię dramaty, więc ta forma, choć była lekkim zaskoczeniem, to taka ciekawa odmiana. Coś mi się wydaje, że jeszcze z tego różne zaskakujące rzeczy wyjdą. I skąd się tam wziął Gellert?
-
czarnadalia13
2011/06/13 17:16:49
Zgadzam się z poprzedniczką, że forma jest ciekawą odmianą. Podoba mi się. Snape wymykający się do Hermiony... fajnie ;) dialogi pomiędzy naszymi aurorami - powalają. Nie mogę się doczekać do zrobi Sev jak się dowie że Tonks ujawniła jego "tajemnicę" xD
Pozdrawiam i zapraszam też do mnie, czarnadalia
-
lossie
2011/07/21 00:16:43
Hm, to jak scenariusz do sztuki teatralnej. Calkiem pokreconej, ale niezwykle dobrej komedii, bym powiedziala. :) Swietny pomysl i juz chce znac ciag dalszy! Nie mam kompletnie weny na pisanie kpomentarzy, ale chcialam, zebys wiedziala, ze wrocilam do czytania. ;)
Pozdrawiam,
L.

P.S. Nie wiem, czy komentowalas (zwyczajnie nie pamietam), ale pojawil sie drugi rozdzial na hp-story-of-the-girl.blog.onet.pl ;) Przepraszam, ze informuje przez bloga, ale nie mam teraz dostepu do gadu-gadu. ^^
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog