|
Blog > Komentarze do wpisu
Horror part seven
Obawiam się, że niebezpiecznie wielkimi krokami zbliżamy się do końca tej historii... Wiem, że długo czekaliście na tą część, ale miałam te sceny w głowie już od dawna, jednak nie byłam w stanie przelać ich na wordowy papier. Teraz jednak pan Wen znów wziął się do pracy i mam nadzieję, że spodoba Wam się ten odcinek. Pamiętajcie, dla niektórych prawdziwy Horror dopiero się zaczyna...
Leniwie przewróciła się na drugi bok, wtulając się beztrosko w miękką poduszkę. Pomimo pulsującego nieznośnie bólu głowy cieszyła się niezmiernie, że się obudziła. W życiu by nie pomyślała, że podburzona alkoholem jej wyobraźnia zacznie podsyłać jej sny, w których natyka się na Severusa wyraźnie zaspokajającego jakąś kobietę w swojej sypialni. Nawet jeśli nie oglądała tych wydarzeń, a jedynie słuchała dźwięków. Nie potrafiła powiedzieć, kiedy ostatnim razem przyłapała się na tak absurdalnym śnie, ale w gruncie rzeczy mało ją to obchodziło. Liczyła się świadomość, że miała to już za sobą. Nie chcąc dłużej roztrząsać dziwnych nocnych wydarzeń, odwróciła się na plecy i powoli otworzyła oczy. Ułamek sekundy później zamrugała z niedowierzaniem. Z niepokojem uniosła się do pozycji siedzącej i rozejrzała po pomieszczeniu, które w żaden sposób nie przypominało jej sypialni, utrzymanej w jasnych barwach. W małym kominku spokojnie trzeszczał ogień, ogrzewając przyjemnie cały pokój i jednocześnie rozpraszając panujący półmrok. Jeszcze wolniej, niż wcześniej, wstała z wielkiego i wyjątkowo przyjemnego łoża z czterema zdobionymi kolumnami, po czym z wahaniem przyjrzała się stojącym spokojnie meblom. Obity czarną skórą fotel, ustawiony w pobliżu kominka, niepokojąco przypominał jej wygodną sofę, na której zawsze miała przyjemność siedzieć podczas wizyt u Severusa. W tym też momencie zrodziło się w jej umyśle niejasne podejrzenie, że to, co wpierw uznała za oczywisty sen, mogło nim nie być. Zanim jednak zdążyła dogłębniej rozważyć nagłą myśl, ciemne drzwi uchyliły się lekko, a do pomieszczenia wślizgnął się nie kto inny, jak sam Mistrz Eliksirów we własnej osobie. Na widok zszokowanej miny Minerwy, uśmiechnął się ciepło i podszedł do niej powoli. - Dobrze widzieć, że już nie śpisz, Minerwo – zaczął spokojnie, mówiąc przy tym wyjątkowo uprzejmym tonem. – Albus szuka cię od samego rana. - Jak to? Severusie, gdzie my jesteśmy? – zapytała z wahaniem, nie wiedząc, czego może się spodziewać. - W mojej sypialni – odparł prosto, jakby jego słowa nie były żadną rewelacją. – Wczoraj zasnęłaś na sofie w moim salonie, a ja pomyślałem, że na normalnym łóżku mogłoby ci się wygodniej spać – dodał, uśmiechając się wciąż ciepło. Minerwa z wrażenia usiadła znów na krawędzi łoża. Z tego, co powiedział Severus, wynikało jasno, że to naprawdę nie był sen. A w dodatku spała na łóżku, w którym poprzedniego wieczora działy się rzeczy, o których naprawdę nie chciałaby wiedzieć. Ciężko było jej w to uwierzyć. - Która jest godzina? – spytała głosem wyprutym z emocji. - Za półgodziny zaczną się lekcje, dlatego też chciałem cię teraz obudzić. - Coś niezwykłego działo się, kiedy spałam? Severus zastanowił się przez chwilę nad odpowiedzią, a w tym czasie pojawił się przed nimi skrzat domowy z tacą pełną kanapek, omletów, jajek o różnej konsystencji oraz dzbankami z herbatą i kawą. Elf skłonił się przed nią nieznacznie i postawił całą tacę, która właściwie była przynajmniej dwa razy większa od niego, na stoliku koło łóżka, życząc jej smacznego. Po raz niezliczony Minerwa uznała, że Albus stanowczo rozpieszcza skrzaty. Porcja, która właśnie została dostarczona dla niej, mogłaby spokojnie wystarczyć na tuzin wojska. Sięgnęła po filiżankę i już miała chwycić dzbanek z kawą, kiedy skrzat ją uprzedził. Stworek uprzejmie napełnił naczynie gorącą i aromatyczną kawą, po czym skłonił się i zniknął, wydając przy tym ciche pyknięcie. Minerwa ostrożnie napiła się kawy. Uśmiechnęła się nieznacznie, zauważając, że napój jest idealnie taki, jaki zawsze piła. - Wczoraj wieczorem odwiedziła mnie Tonks… - zaczął Severus. Minerwa zakrztusiła się kawą. - Tonks?! – wydusiła z siebie po chwili, odtrącając uprzejmie rękę Severusa, gdy chciał poklepać ją po plecach. - Tak, Alastor przysłał ją do mnie po kilka eliksirów leczniczych. „Chyba antykoncepcyjnych” – mruknęła w myślach, zaś na głos odparła – Rozumiem. - Jak już mówiłem, Albus szuka cię od samego świtu, ale powiedziałem mu, że nie musi się martwić, a ja postaram się, żebyś była na lekcjach – ciągnął Mistrz Eliksirów, nie zauważając niepokojącej nuty w jej głosie. – Natomiast zaraz po śniadaniu wpadła tutaj panna Granger, zamknęła się w mojej pracowni i uprzejmie uprzedziła, że przeklnie każdego, kto chociaż zbliży się do drzwi. Nie bardzo rozumiem, dlaczego była przy tym taka nerwowa – dodał, gładząc w zamyśleniu podbródek. Zanim jednak zdążył się dogłębnie zastanowić nad tym zadziwiającym zjawiskiem, rozległo się ciche pukanie do drzwi gabinetu Severusa, które było niezwykle wyraźnie słyszalne pomimo odległości dzielącej gabinet od sypialni. - Wybacz mi na chwilę – przeprosił ją Severus, po czym wstał i niespiesznie wyszedł z pomieszczenia. Minerwa, choć chciała usiedzieć na miejscu, nie mogła powstrzymać ciekawości. Była wielce zdumiona, że ktokolwiek ośmielił się zapędzić do lochów w momencie, gdy Severus zachowywał się jak ten pacan Gilderoy. W związku z tym ostrożnie wstała i zbliżyła się do drzwi, starając się nie wydawać przy tym żadnego dźwięku. Jakież było jej zdziwienie, kiedy usłyszała głos Severusa. - Panie Potter, panie Weasley, w czym mogę pomóc? - No… my chcieliśmy… - Właściwie to Hermiona chciała… - Znaczy, no… ona nam poradziła… - No bo generalnie, to my byśmy chcieli… - … pana przeprosić – dokończył kulawo pan Weasley, lekko ściszając głos. Minerwa nie wierzyła własnym uszom. Odkąd na Severusa spadł ten wielki żyrandol, Hogwart wywrócił się do góry nogami. Nie można było inaczej określić sytuacji, kiedy to pan Potter wraz z kompanem zdecydowali się zwrócić do znienawidzonego przez nich Mistrza Eliksirów z jakimikolwiek przeprosinami. Nawet jeśli panna Granger wymogła to na nich. - Ależ przecież nie stało się nic takiego, żebyście musieli mnie prosić o wybaczenie. Powiedzmy sobie szczerze, nie chowam do was żadnej urazy, więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego zwracacie się do mnie z przeprosinami – odparł Severus po dłuższej chwili iście Lockhartowskim głosem. Słysząc to, Minerwa miała wielką ochotę palnąć go w łeb za taki ton. - Naprawdę nie musimy? – upewnił się Potter, zaś w jego głosie pojawiła się nadzieja. - Oczywiście, że nie. Tym, co teraz musicie zrobić, jest zdążyć na lekcje. A z tego co widzę, zostało wam na to jedynie piętnaście minut. - To my już pójdziemy, prawda Ron? W końcu musimy dojść na górę… - No, tak, tak, chodźmy już. Do widzenia, profesorze. - Do widzenia, chłopcy. Zanim Severus zdążył dotrzeć z powrotem do sypialni, Minerwa siedziała już z powrotem na łóżku i kończyła śniadanie, udając przy tym, że w ogóle nie słyszała rozmowy. Mistrz Eliksirów kulturalnie usiadł na fotelu, nie przeszkadzając jej w konsumowaniu posiłku. Gdy już skończyła się pożywiać, co nie zajęło jej dużo czasu, zważywszy na zbliżające się zajęcia, podziękowała mu za śniadanie, starając się nie zwracać uwagi na jego zapewnienia, że „naprawdę nie ma o czym mówić” i udała się do kominka, by zafiukać do swojego gabinetu.
Kiedy kilka godzin później Severus zmierzał do Wielkiej Sali na obiad, był w wyjątkowo dobrym humorze. Nie można tak jednak powiedzieć o całym szóstym roczniku Gryfonów i Krukonów, którzy znów musieli znosić przez pół lekcji ożywioną dyskusję pomiędzy profesorem a Luną, dotyczącą jakiś stworzeń zwanych alzackimi lwiorłami kawowymi. Nikt z zebranych na zajęciach nie wiedział cóż to za cudactwo, ale też nie chciał się dowiedzieć, kierując się dobrem swojego umysłu, który mógłby przeciążyć się po takich nowinkach. Severus natomiast cieszył się, że mógł poznać nowy okaz niezwykłej fauny francuskiej. Gdy tylko przekroczył próg Wielkiej Sali, skierował się automatycznie w stronę stołu prezydialnego. Zanim jednak zdążył przejść choćby połowę dystansu, na jego drodze znikąd pojawiła się panna Granger, trzymając w dłoni jakąś fiolkę, którą to też zaraz wyciągnęła w jego stronę. - Niech pan to wypije – rozkazała głosem nieznoszącym sprzeciwu, na co większość otaczających ich uczniów spojrzała na nią ze zdumieniem. - Panią też miło widzieć, panno Granger – przywitał się uprzejmie Severus, uśmiechając się do niej ciepło. Hermiona nieznacznie się skrzywiła, ale udało jej się utrzymać wyraz powagi na twarzy. – A mógłbym zapytać, cóż to za eliksir? - Nie, nie mógłby pan. Proszę to po prostu wypić. - A mam jakieś inne wyjście? – spytał z zawadiackim błyskiem w oku. - Nie – odparła krótko, wciskając mu fiolkę w rękę. Severus, nie widząc innej możliwości, wzruszył ramionami. Otworzył niespiesznie fiolkę i uniósł ją do ust, a tymczasem panna Granger rozejrzała się po sali morderczym wzrokiem. - Jeśli od tej chwili ktoś jeszcze wymyśli jakiś „genialny” sposób na przywrócenie profesora do normalnych władz umysłowych, będzie miał do czynienia ze mną. A ja nie będę miała zamiaru puścić mu tego płazem. Pana też to dotyczy, dyrektorze – dodała groźnie, spoglądając na Dumbledore’a niczym bazyliszek. Severus uniósł brew, dziwiąc się jej słowom, ale kiedy odwróciła się do niego z ponaglającym spojrzeniem, na wszelki wypadek szybko przełknął miksturę. Przez dłuższą chwilę nie wyczuwał żadnej różnicy. Nawet chciał ją o tym uprzejmie poinformować, kiedy nagle poczuł, jak powoli zalewają go całe fale złości. Była to istna powódź negatywnych emocji, z których na przód wysuwała się żądza mordu i gwałtowna furia na wspomnienie o udziale Pottera w całym procesie „leczenia”. Spojrzał na stojącą przed nim Granger z wzrokiem, którego nie powstydziłby się król węży. Jeden z mięśni jego twarzy drgał niebezpiecznie, zapowiadając wieczne tortury pierwszej osobie, która znajdzie się w zasięgu jego różdżki. Sięgnął do kieszeni, zaciskając palce na magicznym patyku z siłą, która wystarczyłaby do powalenia groźnego orka. - Grrrrrangerrrrrrrrr… - warknął przeciągle. Ku jego zdumieniu, owo warknięcie nie wywołało takiego efektu, jakiego mógłby się spodziewać. Naraz w całej sali wybuchły oklaski i wiwaty, przemieszane z radosnymi gwizdami. Większa część uczniów wyrażała swoją radość poprzez wstanie z miejsca i przekrzykiwanie się wzajemnie. Wybuch szczęścia nie ominął również stołu nauczycieli, gdzie niemal każdy pedagog dołączył się do oklasków, Albus wraz z Filiusem prawie skakali z radości, a Minerwa musiała otrzeć łzy wzruszenia i szczęścia. Najbardziej jednak zdumiała go reakcja panny Granger, która to słysząc wyraźny szał w jego głosie, wprost rzuciła się, by go wyściskać, a żeby tego było mało ucałowała go w oba policzki i usta, po czym przytuliła się do niego mocno. Severus nie odepchnął jej tylko i wyłącznie dlatego, że był pogrążony w zbyt wielkim szoku. Kiedy jednak doszedł do siebie, w jego mrocznym umyśle zagościła wprost szatańska myśl. - Panno Granger, czemu mogę zawdzięczać taki wybuch radości? – zapytał uprzejmie, w duchu krzywiąc się niemiłosiernie. Efekt był natychmiastowy. Cała Wielka Sala niespodziewanie momentalnie pogrążyła się w głębokiej niczym rów Mariański ciszy. Wszyscy wgapiali się w niego z niedowierzaniem. Kiedy jednak uświadomili sobie, że, przynajmniej z tego, co zdołali wywnioskować, mówił poważnie, przez całą długość sali przemknęła fala jęków rozpaczy. Co poniektórzy uderzali głowami o stoły, inni ogłaszali wszem i wobec, że wynoszą się z Hogwartu i nie wrócą, dopóki Severus nie znormalnieje, jeszcze inni zwyczajnie pogrążali się w rozpaczy, a reszta, jak Albus, kryła twarz w dłoniach, nie mogąc uwierzyć w taki przeraźliwy obrót sytuacji. Hermiona natomiast z wahaniem oderwała się od niego, by spojrzeć mu prosto w oczy. Próbował uśmiechnąć się na tyle, na ile pozwalał mu jego instynkt samozachowawczy, jednak najwyraźniej nie udało mu się jej zwieźć. Odwzajemniła uśmiech i przytuliła się znów do niego. - Cieszę się, że pan wrócił. - Obawiam się, że nigdzie się nie oddalałem. Poza tym, panno Granger, chyba zdaje pani sobie sprawę z tego prostego faktu, że praktycznie rzecz biorąc już jest pani martwa? - Oczywiście, profesorze – odparła bez cienia strachu w głosie. - I mam rozumieć, że panią to cieszy? – spytał Severus z niedowierzaniem. - Tak, ponieważ nareszcie normalnie pan mi grozi, a nie zachowuje się jak, nie przymierzając, Lockhart. - O ile dobrze pamiętam, profesor Gilderoy Imbecyl Lockhart był twoim ulubionym nauczycielem. – W jego głos wkradła się wyraźna nuta ironii, na co Hermiona skrzywiła się wyraźnie. - Mógłby mi pan o tym ni przypominać? - Obawiam się, że moja wrodzona złośliwość, za którą ponoć tak pani tęskniła, mi na to nie pozwoli. A teraz proszę mi wybaczyć, panno Granger. Albusie, Minerwo – zwrócił się do dyrektora i jego zastępczyni, którzy w międzyczasie zaczęli wsłuchiwać się w rozmowę z nieskrywaną ciekawością. – Wydaje mi się, że musimy poważnie porozmawiać. Oczekuję was w moich kwaterach zaraz po obiedzie. Panie Malfoy, po pańskiej ostatniej lekcji chcę pana widzieć w moim gabinecie. Natomiast z tobą, panno Granger, policzę się wieczorem. Tymczasem muszę zająć się kimś innym – dodał już ciszej niebezpiecznym głosem. Niecierpliwym ruchem odsunął od siebie Hermionę, rzucił całej sali mordercze spojrzenie, na które w odpowiedzi otrzymał wiele uśmiechów, odwrócił się na pięcie i powiewając szatą, opuścił Wielką Salę, by dokonać pierwszego aktu zemsty… piątek, 29 lipca 2011, ines_mp
Komentarze
Gość: kasiol, afdz53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/29 23:10:21
No i wszystko wróciło do normy.. No cóż, prawie wszystko. :-D Czyżby pierwszą ofiarą była Tonks? he he Jestem niezmiernie ciekawa dalszej części i zemsty Mistrza Eliksirów. Mhm, i zapowiedziana rozmowa między Sevem a Hermioną.. Może się coś wydarzy. Eh, kosmate myśli- precz! :-))
2011/07/29 23:10:44
bardzo mi się podobało :) a dokładnie co, już zdążyłam Ci zrelacjonować więc nie będę się powtarzać.
Zagranie Severusa pierwszorzędne xD 2011/07/29 23:19:40
"- Ależ przecież nie stało się nic takiego, żebyście musieli mnie prosić o wybaczenie. Powiedzmy sobie szczerze, nie chowam do was żadnej urazy, więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego zwracacie się do mnie z przeprosinami odparł Severus po dłuższej chwili iście Lockhartowskim głosem." Horror :D
Złośliwiec jeden, tak ich straszyć, ale trzeba przyznać, że zakończyło się bardzo ciekawie i aż się prosi o szybkie dodanie kolejnej części :). Ale przeprosiny Pottera były genialne. Czekam na więcej! (To takie małe ponaglenie ;d, nie żebym wywierała jakąkolwiek presję, skądże znowu) Pozdrawiam i dużo weny Nox 2011/07/29 23:55:20
Świetny rozdział jak zawsze. Ciesze się, że Severus jest już normlany, tzn uwielbiałam to jak się zachowywał, pomysły miałaś świetne, ale wiadomo co za dużo to nie zdrowo xD Według mnie Snape wraca do siebie w odpowiednim momencie, bo wiadomo, że w nieskończoność tego ciągnąć nie można, bo stałoby się to w końcu nudne. A tego bym nie chciała ponieważ uwielbiam to opowiadanie, jest WSPANIAŁE! Jestem strasznie ciekawa co teraz zrobi Severus. Jak rozprawi się z Albusem, Minerwą, Harrym i Ronem no i oczywiście najważniejsze z Hermioną. Jestem ciekawa co wymyślisz, czekam na kolejny rozdział z ogromną niecierpliwością. Mam nadzieję, że pojawi się on co najwyżej za kilka dni.
Pozdrawiam i życzę bardzo dużo Weny, tak żebyś mogła pisać jak najwięcej :) 2011/07/29 23:57:35
uwielbiam ta historie i ciesze sie z e moglam przeczytac kolejny rozdzial :) pozdrawiam i zycze weny
2011/07/30 09:45:47
Cudo po prostu ;d! Uśmiałam sie kiedy Irytek śpiewał swoje rymowanki ;d wielkie ulkony dla twórczyni tekstu. Wielką sala płacząca ze szczęścia bo wredny nietoperz wrócił? - bezcenne ;d super, czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam ciepło w ten deszczowy poranek ;)
2011/07/30 10:54:34
O Wielka Morgano, biedna Tonks..., mam zacząć zbierać na wieńce?
Świetny rozdział - cały, wszystko mi się podobało! Pzdr, m. 2011/07/30 12:20:30
ojej zemsta. Podobała mi się Hermiona. Dziewczyna była taka stanowcza, że aż coś.
Zastanawia mnie Tonks.... Mam nadzieje, że żaden debil już niczego nie będzie próbował na Mistrzuniu xD
Gość: sunny_flower, 089-101-229194.ntlworld.ie
2011/07/30 13:38:41
pierwszego aktu zemsty? czyli kogo? kogo poszedł szukać? nie cierpię kiedy kończysz w takich momentach! ! !
a tak a propos notki to jestem niezmiernie ciekawa jak Hermiona przeżyła spotkanie z Prawdziwym Severusem skoro stała na wprost niego xD mój apetyt na Horror został zaspokojony, ale nadal jestem głodna Morderstwa :P
Gość: Hybryda, 89-78-167-180.dynamic.chello.pl
2011/07/30 15:39:14
Siedziałam z ogromnym bananem na twarzy cały czas xD
Biedna Minie, ale szoku musiała doznać jak się zorientowała, że to nie sen ;D W ogóle to wielkie UFF, bo Snape w końcu jest normalny, tylko dziwi mnie że od razu na miejscu nie udusił Miony xD Już się nie mogę doczekać jego zemsty ;P No to czekam na następny, byle szybciutko ^ ^ Buziaki, H. 2011/07/30 16:29:03
Gilderoy Imbecyl Lockhart
To będzie u mnie powodować ataki dzikiego śmiechu chyba aż do samej śmierci. Prawdę powiedziawszy ten rozdział jest perełką wśród pozostałych z uwagi na ten przecudny, iście złowieszczy humor Seva. Nie dziwię się, że Hermiona go przytulała. Sama bym go przytuliła bez chwili wahania. Pozdrawiam, podkarmiam też Pana Wena w oczekiwaniu [bardzo niecierprliwym] na ciąg dalszy, Jane 2011/07/30 20:22:47
No i mamy tutaj wyraźny apel: dziewczyny, nie oddalajcie się zbytnio od kanonu! ;D
Boskie Pozdrawiam ;)
Gość: Dżessik, adch85.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/30 21:04:37
O żesz w mordę.
Przeczytałam całe i się nieźle uśmiałam. `profesor Gilderoy Imbecyl Lockhart` ooo ^^ Ciekawe drugie imię xd I już nie mogę się doczekać jego zemsty :D 2011/07/31 10:37:57
HA!!!! Nareszcie!! Sever powrócił!! I to w jakim stylu! :) Nie, serio, dobrze, że już wszystko będzie po staremu, bo miły Snape to zjawisko kompletnie niezgodne z pierwotnym założeniem o świecie i ludzkości. To po prostu nie ma racji bytu i tyle xD Nie mogę się doczekać, aż nasz Mistrz Eliksirów zacznie się mścić na wszystkich dookoła za nadużywanie jego "wyjątkowego" stanu ; A panna Granger... no cóż, wierzę, że będzie jeszcze ciekawiej ; Tak więc weny życzę i pozdrawiam! :)
2011/07/31 16:02:28
No nareszcie! Już mnie mdliło od tego słodkiego Severusa :/
Już się nie mogę doczekać tej zemsty ;D Szybkiego pisania i weny życzę! :) 2011/08/01 17:45:12
Powrót w wielkim stylu:) Nie moge doczekac sie dalszej części:) Pozdrawiam i życze weny:D
2011/08/02 08:48:59
Kochana... Super :) Bardzo podoba mi się ten rozdział :)
Cieszę się, że wreście Severus przestał przypominać tę ofermę Lockharta. No i zastanawiam się na kim dokona pierwszego aktu zemsty... hmm mam nadzieję, że będą to Ron i Harry. No i muszę Ci powiedzieć, a raczej napisać, że to Severusowskie z Panią policzę się wieczorem hmmm wydaje mi się wielce sugestywne... Pozdrawiam i życzę mnóstwo Weny Blanx199 2011/08/04 23:39:17
jeejjjj!!! w końcu !! :D już nie mogłam się doczekać kiedy to wszystko się zakończy...
prawdziwie, istny Horror !! :D ciekawi mnie jeszcze, czy Sev spełni życzenie Tonks, kiedy ta przyjdzie do niego wieczorem... no i oczywiście jak zachowa się względem naszej Hermiony :D pozdrawiam i liczę na kolejny rozdział, który pojawi się SZYBKO :D !! Gee :)) 2011/08/21 12:08:23
hahaha... Coś czuję, że tą osobą, z którą musi policzyć się Severus jest Tonks :) Śmiać mi się chce, jak sobie wyobrażam, że przyjdzie wieczorem do Snape'a na kolejny masaż... :P Rozdział bardzo mi się podobał, szczególnie scena w Wielkiej Sali. Czekam niecierpliwie na nowy rozdział i życzę Weny,
Emmiona. 2011/08/26 10:02:14
O.o jak mogłam tego nie skomentować?!
Nie no, wybieg Severusa cudowny. Niby odzyskał charakter, ale jak wszyscy zamarli... :PP Genialne, lecę czytać rozdział ósmy :) mionka94 |
|