|
Blog > Komentarze do wpisu
15. Droga
Obawiam się, że nie spodoba Wam się to, co teraz powiem, ale to jest... przedostatnia część Drogi. W ramach pocieszenia mogę śmiało powiedzieć, że ostatni rozdział będzie dłuugi. Może nie tak, jak Horror, ale na pewno przekroczę dziesięć stron ;) Mam natomiast nadzieję, że w tej części nie przesłodziłam za nadto i nie trzeba sięgać po cytrynkę, żeby przez to przebrnąć ;) Rozdział dedykowany jest tym wszystkim biedakom, którzy już w czwartek wracają do szkoły xD Miłego czytania!
Całkowicie wbrew temu, co mu napisała, stawił się pod drzwiami jej domu dokładnie pół godziny przed czasem. Leniwie oparł się o ścianę, uśmiechając się złośliwie. Miał głęboką nadzieję, że uda mu się wyrwać ją z jakiejś bardzo pochłaniającej czynności. Wmawiał sobie też, że przybył tak wcześnie właśnie, by osiągnąć ten cel. Jego podświadomość jednak była całkowicie pewna, że po prostu się stęsknił za nią i chciał ją jak najszybciej zobaczyć. Aby do tego doprowadzić, uniósł rękę i zaczął pukać. Po pięciu minutach nieprzerwanego pukania, drzwi otworzyły się szeroko, a w progu stanęła zeźlona Hermiona z każdym włosem w inną stronę. Na widok jego złośliwego wyrazu twarzy, nachmurzyła się. - Musisz? Nie możesz zapukać jak każdy normalny, kulturalny człowiek? – zapytała ze złością, opierając dłonie na biodrach. - Tak, muszę i nie, nie mogę. Zadowolona? – odparł krótko, przyglądając się uważnie jej dosyć głębokiemu dekoltowi. - Nie, nie jestem zadowolona. I skoro rozmawiasz ze mną, mógłbyś patrzeć na mnie, a nie na mój biust. - To zamierzasz wpuścić mnie do środka, czy nie? – zapytał, udając, że nie słyszał jej stwierdzenia. - Wiesz, powinnam ci teraz zatrzasnąć drzwi przed tym twoim wielkim nosem. - Ale tego nie zrobisz. - Skąd ta pewność? - Na przykład stąd, że po pierwsze, straciłabyś wtedy drzwi, a po drugie – zbliżył się do niej na odległość ledwie dwóch cali – jeśli mnie teraz wyrzucisz, to kto się tobą zajmie wieczorem? – szepnął jej do ucha aksamitnym głosem. - Nienawidzę cię – mruknęła, mimowolnie się o niego opierając. - Coś mi się wydaje, że jest wręcz przeciwnie. O ile dobrze pamiętam, jest to spowodowane przez mój osobisty urok. - Długo będziesz mi to wypominał? - Obawiam się, że tak długo, dopóki się z tym nie pogodzisz – odparł swobodnie, obejmując ją w talii. - Jesteś wredny, wiesz? - Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jak również starannie dbam, żeby moja złośliwość nie zmniejszyła się ani o cal. Nie wiem natomiast, dlaczego wciąż na mnie wisisz, zamiast wpuścić mnie do środka. - Już ci mówiłam, że jesteś wygodny – mruknęła, nie zważając na jego sceptyczne spojrzenie. Severus zamilkł na chwilę, spoglądając na nią z niedowierzaniem. - Stoimy w przeciągu – stwierdził dobitnie, starając się mówić wyjątkowo wyraźnie. - Rozumiem, co do mnie mówisz, nie musisz mnie traktować jak kogoś niespełna rozumu. - Czyli jak Pottera? – zapytał uprzejmie z wyjątkowo złośliwym wyrazem twarzy. - Severusie, to że Harry jest kretynem, nie znaczy, że musisz to wypominać przy każdej nadarzającej się okazji – odparła spokojnie Hermiona, wtulając się mocniej w jego tors. Spojrzał z nią z niedowierzaniem, po czym dotknął jej czoła, by się upewnić, czy nie ma przypadkiem gorączki. Hermiona zdezorientowana spojrzała na niego pytająco. - Możesz napisać na jakiejś kartce to, co przed chwilą powiedziałaś? - A niby po co? - Obawiam się, że Minerwa nie uwierzy mi na słowo, że z własnej, nieprzymuszonej woli obraziłaś Pottera. Hermiona roześmiała się serdecznie. Mimowolnie kąciki ust Severusa uniosły się nieco. Nie mógł nic poradzić na to, że uwielbiał słuchać jej śmiechu. Był to jeden z przyjemniejszych dźwięków, jakie zagościły w jego uszach. - Obawiam się, że nie uwierzyłaby w to nawet, jeśli sama królowa Anglii by jej o tym powiedziała – odparła Hermiona, gdy już przeszła jej fala śmiechu. - Czy ja wiem? Jakby nie patrzeć ostatnio nie chciała ode mnie żadnego dowodu na poparcie moich słów – powiedział spokojnie, a na jego twarzy pojawił się wyjątkowo paskudny uśmieszek. - Coś ty jej powiedział? – spytała Hermiona z wyraźnym wahaniem. - Opowiadałem jej, jak to deprawowałem pewną nieznośną byłą Gryfonkę – odparł znacząco, sugestywnie zsuwając dłonie po jej ciele aż do pośladków. - Nieznośną Gryfonkę, powiadasz? Co to za jedna? Chyba będę musiała sobie z nią porozmawiać – mruknęła Hermiona z powagą, ale jej oczy błyszczały rozbawieniem i ekscytacją. - Obawiam się, że możesz jej nie znać. To taka, co to jest posądzona o zjedzenie wszystkich rozumów i wywoływanie tajfunów na lekcji, machając nieustannie ręką. Hermiona momentalnie zmarszczyła brwi. - Nie wywoływałam tajfunów. I w przeciwieństwie do ciebie, nie wyglądałam przynajmniej, jakbym chciała wymordować całą ludzkość – dodała zaraz z przekąsem. - A jak, według ciebie, miałem wyglądać, gdy dzień w dzień otaczała mnie jedynie banda bałwanów? - Wypraszam sobie, ja nie należałam do tego stada bałwanów. - Racja, byłaś tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę – mruknął spokojnie Severus. Hermiona posłała mu w odpowiedzi potępiające spojrzenie, ale w ogóle nie zawrócił nim sobie głowy. Zamiast tego wziął ją na ręce, mając już dość stania w progu. - Mogłabyś się do czegoś przydać i zamknąć drzwi. Kobieta pokręciła z niedowierzaniem głową, śmiejąc się przy tym cicho, ale sięgnęła do kieszeni, by wyciągnąć nową, jesionową różdżkę. Uśmiechając się do Severusa, machnęła nią szybko, a drzwi bezszelestnie zamknęły się za nimi. - Taxi, do kuchni proszę – zażądała Hermiona bezczelnym tonem, wciąż uśmiechając się szeroko. Jedyną jego reakcją było uniesienie brwi, co znów wywołało, o ile to możliwe, jeszcze szerszy uśmiech na jej twarzy. Poczuł dziwne ciepło w sercu, gdy wtuliła się mocniej w jego tors, w czasie ich krótkiej podróży z korytarza do kuchni. Nie potrafił wyjaśnić, co się z nim stało, ale był pewien, że nigdy wcześniej nie spotkał żadnej kobiety, która choć częściowo przypominałaby Hermionę. I dla której po tak krótkim czasie zrobiłby dosłownie wszystko. Wyjątkowo niechętnie wypuścił ją ze swoich ramion, stawiając ją na środku pomieszczenia. Zanim zdążyła odsunąć się od niego chociażby o kilka kroków, zaświtała mu w głowie złośliwa myśl. Złapał ją za ramię, tym samym ściągając na siebie jej pytające spojrzenie. - A opłata za podróż? Nie mógł powstrzymać uśmiechu, gdy roześmiała się szczerze i zbliżyła znów do niego, by z przekorą cmoknąć go lekko w policzek. - Obawiam się, że należy mi się coś więcej za fatygę – mruknął, zamykając ją znów w silnym uścisku. - Niech stracę – odparła Hermiona z przekąsem, stając na palcach, by pocałować go czule w usta. Mimowolnie przytulił ją mocniej, czując zalewającą go falę ciepła. Językiem musnął jej miękkie wargi, niemal rozpływając się z rozkoszy, gdy uchyliła je, by wpuścić go do środka. Dłońmi gładził delikatnie jej plecy przez cienki materiał bluzki, zachwycając się po raz kolejny jej idealną w jego oczach figurą. Zadrżała i westchnęła z przyjemności, gdy podciągnął materiał i musnął palcami gładką skórę jej pleców. Oderwał się od jej ust, by zaraz zacząć składać drobne pocałunki na jej szyi. Zamknął oczy, by napawać się jej niezwykłym zapachem, który nieprzerwanie podnosił temperaturę w jego żyłach. Przyciągnął ją jeszcze bliżej, gdy wsunęła dłonie w jego włosy, wzdychając cicho z rozkoszy. Oparła głowę o jego ramię. - Severusie… - szepnęła wprost do jego ucha. Oddech mu przyspieszył na dźwięk jej zmysłowego głosu. Wzięła głębszy oddech. – Severusie, czas nas goni. - Chrzanić to –warknął ze złością. Jedyne czego teraz pragnął, to trzymać ją w ramionach aż do końca świata i przez wieczność obdarowywać pocałunkami jej delikatne ciało i poznawać dłońmi aksamitną skórę. Musnął palcami zapięcie stanika, jedynie siłą woli powstrzymując się od rozpięcia go i zerwania z niej wraz z resztą ubrań. Podświadomie wiedział, że teraz nie czas na to, chociaż niesamowicie pragnął zagłębić się w niej dokładnie w tym momencie i kochać się z nią przez cały dzień i noc. - Severusie, to moja praca – szepnęła znów, gdy nieświadomie zaczął gładzić dłonią jej brzuch. Westchnął ciężko. Pocałował ją jeszcze raz w usta, zanim odsunął się z wielką niechęcią. Hermiona spojrzała na niego przepraszająco, ale po chwili na jej twarzy pojawił się zawadiacki uśmieszek. Gestem kazała mu się nachylić, a gdy to zrobił, szepnęła mu prosto do ucha zmysłowym głosem: - Wieczór będziemy mieć cały dla siebie. - Trzymam cię za słowo – odparł lekko zachrypniętym głosem, wywołując tym samym lekki rumieniec na jej twarzy. Z lekkim uśmiechem obserwował, jak wygładziła bluzkę i podeszła do jakiejś szafki. Korzystając z chwili, gdy była odwrócona plecami do niego, poprawił szybko spodnie, w których zrobiło mu się niepokojąco ciasno. Hermiona tymczasem wyjęła z szafki wysoki, plastikowy pojemnik wypełniony czymś, co wyglądało jak miniaturowe ciasteczka i zrobiła coś, co całkowicie zmyło mu z twarzy uśmiech. - Sevi! – zawołała głośno, potrząsając jednocześnie pojemnikiem. - Coś ty powiedziała? – wysyczał głosem o temperaturze zera bezwzględnego. Hermiona spojrzała na niego, unosząc ze zdziwieniem brwi. Po chwili jednak zaśmiała się cicho. - To nie było do ciebie. - A niby do kogo takiego? – zapytał chłodno, podchodząc do niej powoli. Niespodziewanie rozległo się za nim przeraźliwe miauknięcie. Drgnął gwałtownie i obrócił się jedynie, by ujrzeć spoglądające na nich z dołu duże, niebieskie oczy szarego kotka. - Do niego – odparła ze śmiechem Hermiona, przykucając, by napełnić metalową miseczkę karmą z pojemnika. Severus był całkowicie świadom, że wyraz jego twarzy z pewnością nie świadczył o jego faktycznej inteligencji. Z niedowierzaniem wpatrywał się w zwierzaka, ocierającego się o dłoń Hermiony w każdy możliwy sposób. - Nazwałaś moim imieniem kota? – zapytał po dłuższej chwili, wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co widział i słyszał. - A owszem. Czyżby coś ci nie odpowiadało? - Czyś ty do reszty zgłupiała? Gdy tylko te słowa opuściły jego usta, miał niebywałą okazję obserwować, jak wesołe błyski w jej oczach przygasają gwałtownie, a z całego jej ciała zdaje się emanować chłód. - Może powinnam była zapytać cię o to samo, kiedy go przyniosłeś? Poczuł się dziwnie nieswojo pod jej uważnym spojrzeniem. Wiedział, że źle zrobił, zwracając się do niej w ten sposób, ale przez lata spędzone w towarzystwie bachorów, nie mających za grosz szacunku dla starszych, często miał niemały problem, żeby w otoczeniu ludzi inteligentniejszych od takiego Pottera zachowywać się nieco kulturalniej. Poza tym jego natura mu na to nie pozwalała. I wyglądało na to, że w końcu się to na nim zemściło. Odwrócił wzrok, gdy wstała i oparła dłonie na biodrach, wciąż spoglądając na niego uważnie, ale bez cienia złości. - Wybacz. Zaskoczyłaś mnie trochę – mruknął, licząc, że to wystarczy jako wytłumaczenie. Hermiona westchnęła ciężko. - Czasami, jak jesteś akurat bardziej wredny, zastanawiam się, co ja właściwie w tobie widzę – powiedziała poważnym głosem, na co jeszcze bardziej się zmieszał. – Ale z drugiej strony, jestem świadoma, że to część tego twojego przeklętego uroku. Słysząc podejrzanie brzmiące nuty w jej głosie, uniósł wzrok. Ulżyło mu znacznie i jednocześnie nabrał ochoty, by ją zadusić przy najbliższej okazji, widząc lekki uśmiech na jej twarzy. - Poczekasz na mnie chwilę? Muszę skończyć układać włosy, bo jakiś drań mi wcześniej przerwał. Severus przytaknął, kręcąc głową na widok złośliwych błysków w jej oczach. Skrzyżował ręce i uparcie nie przesunął się ani o cal, gdy próbowała przepchnąć się między nim a szafkami, czym zarobił sobie pacnięcie w ramię. Gdy w końcu udało jej się przedostać na drugą stronę, wyprostowała się dumnie i wyszła z kuchni, nawet się nie oglądając za siebie. Severus roześmiał się, gdy tylko zniknęła za drzwiami. Oparł się o jedną z szafek, spoglądając w zamyśleniu na kota. Zwierzak jadł spokojnie z miseczki, zupełnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Dopiero, gdy cała karma znalazła się już w jego brzuszku, przeciągnął się leniwie i rozejrzał dookoła. Severus zmarszczył brwi. Miał dziwne wrażenie, że kot był nieco mniejszy, gdy pierwszy raz go ujrzał. Gdy wzrok kota spoczął na nim, oczy zwierzaka jakby odrobinę rozbłysły. Sevi niezwłocznie skierował się do krzesła, na które wskoczył bez najmniejszego problemu. Stamtąd wskoczył na stół, by zaraz przejść po parapecie i przeskoczyć na szafkę, przemknąć slalomem i dotrzeć do Severusa, by móc swobodnie się o niego ocierać, domagając się pieszczot. Mistrz Eliksirów z początku nie zwracał na niego żadnej uwagi, ale po kilku chwilach się zniecierpliwił. Złapał zwierzaka za futro na karku i nie zwracając uwagi na głośny, miauczący protest, postawił go na podłodze. Nie minęło dziesięć sekund, a kot był z powrotem na szafce, mrucząc i ocierając się o jego dłoń, opartą na blacie. Zmarszczył brwi. Z rosnącą irytacją odstawił znów kota na podłogę, ale dosłownie moment później ponownie czuł mały pyszczek szturchający jego dłoń. Po raz kolejny złapał kota za futro i już chciał zwyczajnie zrzucić go na podłogę, gdy do kuchni weszła Hermiona. Zanim zdążyła spostrzec, co zamierzał zrobić, wziął zwierzaka na ręce i zaczął drapać go za uchem, udając, że nic się nie stało. - Gotowa? – spytał krótko, unosząc brew. Przez chwilę przyglądała mu się podejrzliwie, ale przytaknęła. - Owszem, możemy iść. Kiwnął głową i schylił się, by ostrożnie postawić kotka na podłodze. Czując na sobie wzrok Hermiony, pogłaskał jeszcze zwierzaka i dopiero wtedy wyprostował się z powrotem. - Panie przodem – rzucił, wskazując drzwi. Hermiona uśmiechnęła się lekko i wyszła. Severus odwrócił się, by posłać kotu mordercze spojrzenie, zanim ruszył za nią. Do szkoły jazdy dotarli po krótkim spacerze. Słońce wisiało wysoko nad horyzontem, nagrzewając powietrze i zapowiadając miły dzień. Po drodze Severus poczuł się dosyć dziwnie, kiedy Hermiona oznajmiła, że pozostała mu już tylko jedna lekcja. Po części było mu nieco smutno z tego powodu. Miał niepokojące wrażenie, że jego znajomość z Hermioną się drastycznie pogorszy po ukończeniu tego kursu. Przyjrzał się uważnie kobiecie, która uparcie trzymała się na tyle blisko niego, na ile Severus był w stanie pozwolić w miejscu publicznym. Spojrzał na jej nieujarzmione loki, które w dotyku były delikatniejsze, niż mógł sobie wyobrażać, na jej orzechowe oczy, kryjące w sobie tyle ciepła, jej miękkie usta, tak chętnie odpowiadające na jego pocałunki, jej aksamitną skórę, której zapach zniewalał i uświadomił sobie, że chociażby świat miał się przez to zawalić, nie pozwoli jej odejść. niedziela, 28 sierpnia 2011, ines_mp
Komentarze
2011/08/28 22:11:13
swietny rozdzial...tylko szkoda ze zaraz sie ta historia konczy...zycze weny bys mogla stworzyc kolejne takie wspaniale opowiadanie no i dokonczyc to:) i zapraszam do siebie
2011/08/28 22:12:33
Czytam o tym jak severus wskoczył na krzesło, później na stół... taka cisza, czytam to znów, nie wierzę, znów to czytam i... olśnienie że to o kocie. Bezcenna chwila.
2011/08/28 22:25:53
3 dzięki Ci za to, Ines :) kotek wydaje mi się podejrzany.... ciągle zastanawiam się też, co to za konspiracje za plecami Hermiony i Severusa... :)
weny życzę i pozdrawiam, Gee :)) 2011/08/28 22:27:02
w sensie że rozdział jest pełen ciepła i jest uroczy :) wywołuje we mnie rozmarzenie i za to Ci dzięki, Ines :D
2011/08/29 16:16:43
Przeczytałam jednym tchem dzisiaj całość opublikowanych rozdziałów i aż żal czuję, że tylko jeden rozdział się ostał do zakończenia tej historii. Severus jest tu niczym mroczny książę na czarnym rumaku. Eh, czemu w realnym życiu nie ma takich ciach?
2011/08/29 20:48:56
Szkoda, że już niedługo koniec :(
W całym rozdziale brakowało mi trochę akcji, ale epizod z kotem całkowicie mnie rozbroił. Z Seva zrobił się pantoflarz! ;D Czekam na ostatnią notkę! 2011/08/31 11:09:26
Rozdział genialny, szkoda, że to już prawie końcówka. Faktycznie było trochę słodko, ale ja akurat lubię czasami poczytać coś wesołego, więc spoczko. Najlepsza była scena z kotkiem i zrzucaniem go na podłogę. Zazdroszczę Hermionie. Oddałabym wszystko, żeby mieć takiego chłopaka jak Severus :P Czekam na więcej,
Emmiona. P.S. A dedykacja była paskudna, naprawdę. Mogłaś już ją sobie w ogóle darować :P
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2011/08/31 14:43:19
Sevi jest jak moja fretka :) kiedy jem płatki z mlekiem to ona jest taka samo uparta jak kot Hermiony, i może do ukichanej śmierci wspinać się po meblach byleby dostać mleko :)
a notka - jak zawsze świetna, coraz bardziej podoba mi się Severus :) 2011/09/02 16:53:45
Ehhh szkoda ze to już koniec, ale czekam na ostatnią część z niecierpliwością. ;)
2011/09/04 19:39:06
Dzięki za dedykację ;) Powrót do szkoły podstawowej po nastu latach jest, co najmniej, dziwny.
Świetny rozdział, i możesz mnie za to przekląć, ale jest bardzo uroczy. Spokojny, miejscami całkiem zabawny; "- Na przykład stąd, że po pierwsze, straciłabyś wtedy drzwi...", a przemyślenia Severusa na temat tego, co czuje do Hermiony mnie urzekły, uroczo i całkiem słodko. Bardzo mi się podobało. Pzdr, m. p.s. W końcu, pierwsze odhaczone ;)
Gość: , gw.blich.krakow.pl
2011/09/06 15:59:00
KOcham tego bloga! KOcham Droge i Morderstwo i wszystko inne którego tytułu w tym momencie nie moge sobie przypomnieć za co przepraszam. Kocham twoją głupawke a tak przy okazji głuypawki to też taką chce. Ile bierze za godz ? A tak wracając to super blog życze weny. No i oczywiście głupawki
|
|
Nox