|
Blog > Komentarze do wpisu
Horror - The Revenge - cz. 8
Part eight - the last
Kilkanaście dni później
Hermiona siedziała nad podręcznikiem do Transmutacji, głęboko pochłonięta działem dotyczącym zaawansowanej animagii. Tuż obok niej nad książką od Eliksirów ślęczał wielce niepocieszony Harry. Oboje przewrócili strony akurat w chwili, gdy do biblioteki wkroczył Ron. Rudzielec rozejrzał się uważnie, a gdy jego wzrok odnalazł skupionych na nauce przyjaciół, podszedł do nich i opadł na krzesło obok. Hermiona nawet nie drgnęła, za to Harry podskoczył i z paniką rozejrzał się dookoła. Widząc koło siebie przyjaciela, odetchnął z ulgą. - Ron, proszę cię, nie strasz tak więcej! – syknął nerwowo Wybraniec. - Wybacz, Harry – mruknął Ron z roztargnieniem. Hermiona pokręciła głową, wzdychając przy tym cicho. Odkąd Harry wylądował w skrzydle szpitalnym i okazało się, że tak naprawdę nie ma w brzuchu żadnego gada, a dziwna blizna na jego tułowiu była jedynie sprytną iluzją, wciąż się bał, że za każdym rogiem czai się na niego profesor Snape, żeby znów się nad nim znęcać. Daremnie starali się mu tłumaczyć, że nic takiego nie nastąpi. - Wiecie, że według nowej ustawy w szkole nie można prenumerować Żonglera? – spytał cicho Ron, przekładając od niechcenia pergaminy. - Jak to nie można? Dumbledore nie zrobiłby czegoś takiego! – wzburzył się zaraz Wybraniec. Hermiona zanotowała ważniejszą informację na skrawku pergaminu i nie odrywając wzroku od książki, mruknęła: - Ginny mówiła mi, że na ostatniej lekcji profesor Snape groził Lunie, że jeśli nie przestanie nadawać o jakiś niestworzonych istotach, będzie zmuszony wyciągnąć konsekwencje. - No to wygląda na to, że je wyciągnął – rzucił Ron z grymasem niesmaku na twarzy. - Nie, przecież Dumbledore by się na to nie zgodził! - Jest pan tego pewien, panie Potter? – rozległ się kpiący głos za nimi. Harry odwrócił się, zerknął na stojącego za jego plecami Snape’a, mruknął „Dzień dobry, profesorze” i wrócił wzrokiem do przyjaciół. Już otwierał usta, by dodać coś jeszcze do przerwanej wcześniej myśli, ale widząc zszokowane spojrzenia Hermiony i Rona, zerknął ponownie za siebie. Przez chwilę wpatrywał się w szyderczy uśmieszek Mistrza Eliksirów. Ułamek sekundy później ciszę w bibliotece rozdarł niespodziewanie mrożący krew w żyłach krzyk. Wybraniec zerwał się z krzesła, jak oparzony i machając rękami i tratując wszystko na swojej drodze, pognał do wyjścia z biblioteki z dzikimi wrzaskami przerażenia na ustach. Chwilę później dotarł do ich uszu głośny huk, a krzyki urwały się niespodziewanie. Hermiona westchnęła z rezygnacją. - Ron, mógłbyś sprawdzić, na co Harry wpadł? - Stawiam, że na ścianę – mruknął Rudzielec, niechętnie wstając z krzesła. - Zastanawia mnie, jak jest pani w stanie pozostać przy zdrowych zmysłach w takim towarzystwie, panno Granger – powiedział w zamyśleniu profesor, spoglądając na oddalającego się niespiesznie Gryfona. - Sama się czasem dziwię… - Zerknęła szybko na zegarek, czując wzrastający niepokój, powodowany szybkim upływem czasu. – Proszę mi wybaczyć, profesorze, ale za chwilę mam lekcje. - Oczywiście, panno Granger, nie możemy pozwolić, by zaniedbała pani naukę – rzekł uprzejmie Snape. Hermiona wzdrygnęła się, słysząc ton jego głosu, ale jeden rzut oka na kpiący uśmieszek na jego twarzy wystarczył, by chęć zdzielenia go książką minęła bezpowrotnie. Pozbierała szybko swoje rzeczy i minąwszy profesora, skierowała się do wyjścia z biblioteki, gdzie zaraz przy drzwiach czekał na nią Ron z nieprzytomnym Harrym. - Ściana – mruknął Rudzielec, wskazując duży guz na czole Wybrańca. Hermiona spojrzała na niego z politowaniem, zanim wyczarowała magiczne nosze. Wspólnymi siłami umieścili na nich Pottera i zabrali go ze sobą do sali Transmutacji, licząc, że ocknie się w niedługim czasie. Po zajęciach, które były jak zwykle pasjonujące, Hermiona pożegnała się z Ronem i Harrym – Wybraniec doszedł do siebie mniej więcej w połowie lekcji – i udała się w stronę sali od Numerologii. Po drodze kiwnięciem głowy pozdrowiła Neville’a, kilku Krukonów i Puchonów. Od czasu wielkiego wydarzenia w Wielkiej Sali, gdy wyleczyła profesora Snape’a z syndromu Lockharta, niemal cała szkoła podziwiała ją za niezwykłą odwagę. Była już w okolicy gabinetu dyrektora, gdy usłyszała dziwny i dosyć niepokojący zgrzyt. Przystanęła, wytężając słuch. Kilku uczniów obok niej również stanęło niepewnie w miejscu. Dziwny zgrzyt rozległ się ponownie akurat w chwili, gdy z korytarza, prowadzącego do wieży Dumbledore’a, wyszedł nikt inny, jak Mistrz Eliksirów. Nauczyciel minął wszystkich uczniów, nie zaszczycając ich nawet spojrzeniem. Hermiona rozejrzała się niespokojnie. Krew niemal zamarzła w jej żyłach na widok przechylonej zbroi, która zdawała się z każdą chwilą nabierać coraz większej chęci, by runąć na podłogę. Może nie przejęłaby się tym faktem tak bardzo, gdyby nie to, że właśnie w stronę tej zbroi podążał Snape. - Profesorze! – krzyknęła głośno. Snape zwolnił kroku, by spojrzeć przez ramię. Wszyscy uczniowie, znajdujący się na korytarzu, zerknęli w tę samą stronę co Hermiona. Przez ułamek sekundy nic się nie działo. Jednak moment później z wielu gardeł wyrwało się przeciągłe „Nieee!” i niemal wszyscy rzucili się w stronę profesora, który cofnął się o krok, nie wiedząc, co się dzieje. Pierwsza ten krótki dystans pokonała Hermiona. Wpadła z impetem na nauczyciela, posyłając ich oboje na ziemię. Zanim jeszcze uderzyli o podłogę, objęła dłońmi jego głowę, by znów jej sobie nie uszkodził. - Panno Granger! – warknął po chwili, gdy udało mu się złapać oddech, który podczas upadku całkiem uciekł z jego płuc. – Byłbym wdzięczny, gdyby pani ze mnie zeszła! - Pan wybaczy, profesorze, ale zrobię to dopiero, gdy minie niebezpieczeństwo – odparła spokojnie, zerkając za siebie na uczniów, starających się ustawić zbroję z powrotem na jej miejscu. - Czyżby tak bardzo się pani o mnie martwiła, panno Granger? – zapytał cicho, jedwabistym głosem. W jej oczach pojawiły się błyski, które zauważał u niej od kilku dni tylko w chwilach, gdy mieli okazję być sami. - Oczywiście, kretynie – mruknęła, pochylając się niżej, by musnąć wargami jego usta. – Nawet nie wiesz, jak bardzo – dodała, a Severus po raz kolejny poczuł się dumny z własnego pomysłu. Nigdy by nie przypuszczał, że ta szczególna księga, którą znalazł w szafce Granger, może w pewnym sensie zbliżyć ich tak do siebie. Z początku wprawdzie sądził, że w najlepszym razie dziewczyna rozszarpie go za cytowanie jej szeptem do ucha co ciekawszych fragmentów w czasie lekcji, ale po pewnym czasie zorientował się, że zaczyna osiągać efekt, o jakim w życiu by nie pomyślał nawet. Zamiast zażenowania i wstydu w Hermionie zaczęło wzrastać podniecenie wraz z pożądaniem, które po jednej lekcji bezczelnie rozładowała na nim. Obawiał się, że gdyby biurko miało duszę i świadomość, do końca swej monotonnej egzystencji miałoby traumę po tym, co działo się wówczas na jego blacie. Od tamtej chwili wszystko uległo zmianie… - Teren zabezpieczony – zawołał nagle któryś z Krukonów. Hermiona uśmiechnęła się zadziornie do Severusa i wstała niezwłocznie, otrzepując swoją szkolną szatę. - Powinien pan bardziej uważać na przyszłość – oznajmiła, gdy profesor również się podniósł. Chwyciła swoją torbę, leżącą na podłodze kawałek dalej i odeszła w kierunku sali lekcyjnej, nie poświęcając mu więcej uwagi. Severus przez chwilę wpatrywał się w jej plecy z delikatnym uśmieszkiem na twarzy. Kiedy zniknęła za rogiem, odwrócił się na pięcie i ruszył w swoją stronę, pogrążając się na powrót w myślach. Już się cieszył, że będzie mógł poinformować Minerwę o kolejnej porcji dropsówki, jaka dojrzewała w tajnej skrytce Albusa nad kominkiem w jego gabinecie. Nie mógł tego jednak zrobić od razu, zważywszy na zbliżające się zajęcia z czwartym rocznikiem Puchonów i Ślizgonów. Westchnąwszy, skierował się w stronę lochów, po drodze nastawiając się psychicznie na kolejną godzinę katorgi. Przechodził akurat przez salę wejściową, gdy to usłyszał. Ciche skrzypienie, niekojarzące się z żadnym znanym mu dźwiękiem. Z niepokojem rozejrzał się dookoła, ale nie zauważył niczego podejrzanego. Po kilku krokach zatrzymał się, gdy tym razem usłyszał jakiś trzask. Zmarszczył brwi, próbując zorientować się, skąd dochodził ten dźwięk. Po donośnym zgrzytnięciu i kolejnym trzaskiem był już pewien. Uniósł wzrok tylko po to, by dokładnie nad sobą ujrzeć lecący żyrandol, który Albus przymocował z powrotem do sufitu po tamtym nieszczęsnym wypadku. Najwyraźniej nie zrobił tego wystarczająco dokładnie. - Nosz kurwa mać… - wyrwało mu się.
THE END czwartek, 25 sierpnia 2011, ines_mp
Komentarze
2011/08/26 00:29:39
O MATKO!! nie wiem od czego zacząć. Po ppierwsze to pod poprzednimi roZdziałami pisałam tak mało, bo prostu nie mogłam się skupić na pisaniu, cały czas chciałam wiedzieć co będzie dalej.
Ten rozdział podobał mi się baaaardzo!!!!!!!!!!! Nawet nei wiem jak to wyrazić, co napisać. Ale po przeczytaniu czuję po prostu dziwną radość, śmieję się sama do siebie. Tego było mi trzeba. To było cudowne. Wiem, że pisze dość nieskładnie. Ale po prostu tak mi się to podało, że nie moge wymyślić czegos normalnego. Największym powodem tego, że pod poprzednimi komentarze były takie krótkie, była nie tylko chęć wiedzy co będzie dalej, ale najbardziej chciałam wiedzieć co będzie z Severusem i Hermioną. Pod koniec części 7 myslałam, że już nic między nimi nie zajdzie. w Połowie 8 częśći byłam przekonana, że nic nie będzie. I troche się rozczarowałam. A nawet trochę bardziej niż trochę. Jednak dlatego, że już byłam przekonana, że nic nie będzie między nimi bardziej mnie to ucieszył. Kiedy doszłam do frgmentu gdzie jest mowa o tym jak Hermiona rozładowała swoje pożądanie, nie mogłam sie przestać uśmiechać do końca. to zakończenie podoba mi się baaardzo. Naprawdę jest świetne, cudowne, wspaniałe. To co napisałam nie jest nawet połową tego jak bardzo mi się podobało. No to chyba tyle. Przepraszam, że mój komentarz jest trochę bez sensu. Ale po przeczytaniu tego naprawdę nie myślę jeszcze normalnie, czuje to ale nie mogę z tym nic zrobić xDDD 2011/08/26 00:51:21
Komentarz Severusa na koniec jest idealnym podsumowaniem tego opowiadania. Ines, jesteś naprawdę genialna i już ci to chyba mówiłam wiele razy. ;)
Dropsy, wpadający na ściany Harry, uwiedziona Hermiona, biurko ze świadomością i traumą... xD Nie no, naprawdę - przeszłaś samą siebie! Tak swoją drogą przejrzyj jeszcze ten tekst zanim rzucisz go mirrielowcom na pożarcie. Wiesz, chciałabym ci zostawic ładny komentarz, a nie wytykac jakieś niedociągnięcia. Poza tym chyba sama wiesz, że pałęta się po tym rozdziale (jak i po innych) stado literówek i drobnych błędów składniowych. ;D Teraz jest trochę z późno na wypisywanie (jestem senna i mi się nie chce). Ale spoko, treśc i tak przycmiewa wszystko inne! 2011/08/26 09:19:19
Fragment o biurku... nie wiem nawet jak to ująć w słowa. Jest po prostu doskonały, idealnie doskonały. Nie spodziewałabym się, że Hermiona po prostu weźmie odwet za te wszystkie szeptane jej do ucha cytaty. Zresztą Severusowi chyba się to wyjątkowo spodobało. Szkoda tylko, że oboje nie pomyśleli nad zaklęciem, które by uchroniło głowę Mistrza od dalszych urazów. Mam tylko szczerą nadzieję, że jednak został uratowany przed żyrandolem :) I aż żal, że to już koniec ;(
2011/08/26 10:31:03
Ha, końcówka genialna! Ale chyba powinno być "NoŻ kurwa mać" :PP
Perełki tej części (aż muszę je wypisać): - reakcja Harry'ego - przez ciebie znów mam naciągnięte mięśnie brzucha :) - "Stawiam na ścianę" - tu wybuchnęłam głośnym śmiechem :)) - chybocząca zbroja i wszystko, co jej dotyczyło :)) - głośne "Niee!" ze wszystkich gardeł na korytarzu :P - książka, która uczyniła tak wiele dobrego :)) - biurko, na którym... hmm, w sumie to zasługuje na pierwsze miejsce xDD - no i oczywiście spadający (znowu) żyrandol :P Podsumowując: "Horror" to bardzo cudowne opowiadanie i bardzo żałuję, że już się skończyło :) Niemniej jednak, czekam na więcej takich :) Pozdrawiam! mionka94
Gość: Dżessik, adbo100.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/26 14:59:17
`Nosz kurwa mać ` - Idealna puenta xd
I powiem szczerze, że mi - czyli nieuleczalnie uzależnionej od konkretnych opisów `stosunków` Severusa z Hermioną - brakowało rozwinięcia tego traumatycznego przeżycia dla jego biurka xd Ach, i jeszcze ta ściana xd Potter to teraz musi mieć niezłe jazdy na eliksirach ^^ Ledwo wykończył Voldzia i mógł spać spokojnie, to tu takie rzeczy xd 2011/08/26 18:29:18
'Nosz kurwa mać' zdecydowanie była najlepszym zwieńczeniem twej olbrzymiej i genialnej pracy.
Jak dla mnie przeszłaś samą siebie ;P Z poważaniem, panna Black
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2011/08/26 18:55:43
miłość uczniów - bezcenna (za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard) :)
pobiłaś wszelkie możliwe i ustanowione przez człowieka rekordy! jesteś G E N I A L N A!!!! ani mi się waż rezygnować z tego talentu (nawet mimo nadciągających studiów, ja wiem, że będzie ciężko, ale JA będę czekać na nowości). Twoje spojrzenie na Severusa Snape'a jest oszałamiająco, niepodważalnie fantastyczne :) czekam dalej na nowości :) 2011/08/27 20:11:40
Haaaaa, wiedziałam, że to się tak skończy! Strasznie szkoda, że to już ostatnia notka - przyzwyczaiłam się już do tego opowiadania i powiem ci, że moim zdaniem jest to jedno z twoich najlepszych :P Nawet nie będę wymieniać momentów, które najbardziej mi się w tym rozdziale podobały, bo było ich wiele...
Czekam na kolejne takie miniaturki, Emmiona. 2011/08/27 21:36:46
heeej!!! jest to w końcu blog +18, czy nie?? co mi po tym, że wiem co się działo, kiedy nie wiem jak ?!?! jak najbardziej pasuje mi tu ten komentarz Snape'a pod koniec rozdziału !! a ta część? najlepsza !! :D super, hiper i w ogóle :)
Gee :)) 2011/08/29 20:36:38
Ten ff był niesamowity!
Najlepsza była zemsta Severusa. Harry wybiegający z krzykiem BEZCENNE :D Najlepszy był koniec ;D
Gość: zubatek, n112ip6.pasjo.net
2011/10/03 21:08:31
W zyciu nie czytalam tak genialnego opowiadania! Kobieto masz niezaprzeczalny talent :D nigdy sie tak nei usmialam :D brak mi po prostu slow zeby to opisac, gratuluje :) i mimo ze nie lubie jak ktos cos ciagnie niepotrzebnie to w sumie chcialabym jeszcze kiedys zobaczyc jakas kontynuacje tego, bo w koncu ze smiechu jeszcze nikt nie umarl :D:p
Gość: TigramIngrow, netpanel-87-246-193-110.umcs.akademiki.lublin.pl
2012/01/17 20:29:02
Yea! To było the best! Ten humor, ta akcja, te nieporozumienia - aż chce się powtórzyć za Niekrytym Krytykiem "Te pościgi! Te wybuchy!" Niesamowite operowanie słowem, humor sytuacyjny, język i styl! Genialne, nie niedoścignione, oryginalne! Ostatni raz tak świetnie się bawiłam gdy na portalu prorok.pl czytałam opowiadanie "Idol Hogwartu". A zaistniała sytuacja z Hermioną pozostawia nadzieję, że pojawi się 3 odsłona Horroru która skupiłaby się szczególnie na tym wątku :)
|
|
Zakończenie Genialne xD A ta wspólna akcja ratunkowa uczniów!!!!