Hermiona - Severus...
Blog > Komentarze do wpisu
« 15. Droga
Lustro Wspomnień by Ines Shanica »

Morderstwo w Hogsmeade, cz. 3
Mam czasem wrażenie, że pan Wen dostaje raz na jakiś czas jakiegoś fioła... W końcu kto normalny pisze tyle rozdziałów z taką częstotliwością? xD Mam nadzieję, że ta część "Morderstwa..." spotka się z taką samą aprobatą, jak wcześniejsze, tym bardziej, że częściowo pisałam ją pod wpływem kolejnej głupawki xD Miłego czytania! EDIT: Gladish pochodzi z rodziny mugoli, jak Hermiona :)

 

Ministerstwo Magii, sala przesłuchań, dziesiąta piętnaście rano, wtorek.

 

(Drzwi otwierają się szeroko. Do środka wchodzi wyraźnie zdenerwowana Hermiona Granger, a tuż za nią Mycaene. Gladish siedzi rozparty na krześle z wyjątkowo poważną miną)

GLADISH (tonem nieznoszącym sprzeciwu)

- Proszę siadać, panno Granger!

(Hermiona posłusznie siada na krześle po drugiej stronie biurka, Mycaene idzie na swoje miejsce, kręcąc głową)

- Bardzo proszę oddać różdżkę.

MYCEANE

- Gladish, spokojnie, już mam jej różdżkę.

(Gladish morduje wzrokiem Mycaene, po czym wraca spojrzeniem do Hermiony)

GLADISH

- Od tej chwili wszystko, co pani powie, może zostać użyte przeciwko pani, a jeśli usłyszymy coś, co wzbudzi nasze podejrzenia, cokolwiek by to było, zatrzymamy panią tymczasowo w areszcie, by dokładnie przeanalizować całą sprawę. Czy to jest dla pani jasne?

(Hermiona nerwowo przytakuje, miętosząc w dłoniach brzeg cienkiej kurtki)

MYCAENE

- Gladish…

GLADISH

- Nie wtrącasz się, teraz to ja prowadzę przesłuchanie, tak czy nie?

MYCAENE

- Niby tak…

GLADISH

- Więc z łaski swojej zamknij jadaczkę. Panno Granger, czy przysięga pani mówić całą prawdę i tylko prawdę? Osobiście radziłbym to zrobić.

(Hermiona kiwa głową, wpatrując się w swoje kolana. Gladish mruży oczy, by po chwili walnąć ręką w biurko. Hermiona podskakuje ze strachu)

- Czy pani umie mówić?

HERMIONA (nerwowym głosem)

- Tak.

GLADISH (z niedowierzaniem)

- Coś podobnego! A już miałem wątpliwości.

MYCAENE (ostrzegającym tonem)

- Gladish…

GLADISH

- Stul dziób i notuj.

(Mycaene wzdycha, ale sięga po samonotujące pióro, by je ustawić właściwie )

- Panno Granger, proszę się przedstawić i powiedzieć, gdzie pani mieszka. Może pani jeszcze dodać numer telefonu do kompletu. No co? (Spogląda z udawanym zdziwieniem na Mycaene’a, który szturchnął go w żebra)

HERMIONA ( z lekkim wahaniem)

- Nazywam się Hermiona Granger, mieszkam w Manchesterze, Golden Road 15.

GLADISH

- Mhm. Sama, czy z rodzicami?

MYCAENE  (z przyganą)

- Gladish!

GLADISH

- Co? Zapytać nie można? Jestem ciekaw, czy ma jakiś świadków, jak bryka nocami.

HERMIONA (rumieniąc się lekko)

- Mieszkam sama.

GLADISH

- Dobrze, poproszę jakiś dokument tożsamości.

(Hermiona wyciąga z torebki dokument, podaje mu. Gladish przegląda dowód, po czym wybucha śmiechem)

- (do Mycaene’a) Ty patrz, jej ojciec nazywa się tak, jak mój!

MYCAENE (wzdychając ciężko i zasłaniając twarz dłonią)

- Fajnie. Mógłbyś się teraz zająć przesłuchaniem?

GLADISH

- Coś ty taki sztywny dzisiaj? (odchrząka, przybierając znów surowy ton) Panno Granger, proszę nam powiedzieć co dokładnie wydarzyło się w nocy z piętnastego na szesnastego grudnia dzisiejszego roku?

(Hermiona spogląda niepewnie raz na niego, raz na Mycaene’a, który pochyla się do Gladisha)

MYCAENE

- Bieżącego roku, głąbie.

GLADISH (niezrażony)

- No to miałem na myśli. Co, przejęzyczyć się nie można? A więc, panno Granger? Przypominam, że brak zeznań może zostać potraktowany, jako utrudnianie śledztwa.

HERMIONA (odchrząknąwszy)

- Teleportowała się do Hogsmeade jakoś przed osiemnastą, żeby odwiedzić z moim kotem weterynarza…

GLADISH

- Tylko po to?

HERMIONA

- Nie, chciałam jeszcze spotkać się przy okazji ze znajomymi…

GLADISH (znaczącym tonem)

- Ze znajomymi, pani powiada? Mhm, rozumiem. Proszę kontynuować.

HERMIONA  (z nutą niepewności w głosie)

- Na szczęście nie czekałam długo, bo o tej porze zazwyczaj jest mała kolejka. Tuż po wyjściu z gabinetu, Krzywołap, mój kot, uciekł mi z koszyka…

GLADISH

- Mam rozumieć, że przecisnął się przez szczebelki?

HERMIONA (biorąc głębszy oddech)

- Nie, nie zauważyłam, że nie domknęłam drzwiczek, a przez to mógł bez problemu wyskoczyć. Szukałam go jakieś pół godziny, ale że nie mogłam go nigdzie znaleźć, to poszłam do Trzech Mioteł, żeby poczekać, aż sam wróci.

GLADISH

- Pani go szukała, patrząc na zegarek? Ciężko by było wtedy cokolwiek znaleźć.

HERMIONA

- Orientowałam się mniej więcej, która była godzina. W gospodzie był zegar, na który spojrzałam, jak wchodziłam. Przesiedziałam w środku w przybliżeniu trzy godziny, rozmawiając z profesor McGonagall i profesorem Snapem, którzy akurat tam byli, aż w końcu poszłam go znowu poszukać.

GLADISH

- Rozumiem. Czyli pozwoliła pani biednemu kotu błąkać się po nieznanym miejscu, na zimnie przez bite trzy godziny, zanim znosu pani sobie o nim przypomniała, tak?

HERMIONA

- Dla Krzywołapa to nie jest obce miejsce. Chodził tam wiele razy, jak jeszcze byłam w szkole.

GLADISH

- Co nie zmienia faktu, że gdybyśmy nie zajmowali się tym zabójstwem, moglibyśmy panią posądzić o znęcanie się nad zwierzętami.

HERMIONA

- Ja… nigdy nie zrobiłam Krzywołapkowi żadnej krzywdy…

GLADISH

- Jasne, każdy tam mówi. Ale do rzeczy. Chyba o czymś pani zapomniała w swoim zeznaniu.

HERMIONA

- Nie wydaje mi s… Ach tak! Jak szukałam Krzywołapa, spotkałam Tonks. Porozmawiałyśmy chwilę o mojej pracy i szkole, a potem ja poszłam dalej szukać kota, a ona weszła do gospody.

GLADISH

- No dobrze, a co było, jak pani wyszła już z tej gospody?

HERMIONA

- Poszłam dalej szukać Krzywołapa.

GLADISH

- Niech zgadnę, szukała go pani w ciemnych zaułkach?

HERMIONA (ze zdziwieniem w głosie)

- Skąd pan wiedział?

GLADISH (z dziwnym błyskiem w oku)

- Powiedzmy, że mam przeczucie. Może przeczucie mówi też, że nie spotkała pani tam kota.

HERMIONA

- Nie, Krzywołapa tam nie było…

GLADISH

- A kto był?

HERMIONA (z delikatnym rumieńcem na jej twarzy)

- Nie bardzo wiem, o czym pan mówi…

GLADISH

- Panno Granger, w przypadku zatajenia jakiegokolwiek faktu w śledztwie możemy panią oskarżyć o współudział, a wówczas kara będzie niemal identyczna, jak ta, którą otrzyma morderca.

HERMIONA (przełykając chwilę)

- A zaraz, spotkałam tam profesora Snape’a.

GLADISH

- I cóż takiego tam robiliście?

HERMIONA (z głębszym rumieńcem)

- Tylko rozmawialiśmy.

GLADISH (ściszając znacząco głos)

- Jest pani tego pewna?

(Hermiona kiwa nerwowo głową)

- A o czym takim rozmawialiście?

HERMIONA

- O… o mojej pracy. I jego eksperymentach.

GLADISH (spoglądając na nią sugestywnie)

- O czymś jeszcze?

HERMIONA

- Nie, o niczym więcej.

GLADISH (odchylając się w krześle i spoglądając na nią uważnie)

- Przysięgała pani mówić prawdę, mam rację? A wie pani, co się dzieje, gdy ktoś złamie taką przysięgę?

(Hermiona kręci przecząco głową)

- Obawiam się, że w takich przypadkach powoływane jest specjalne zgromadzenie Wizengamotu, które ma na celu ustalić sankcję nakładaną na osobę, która skłamała w przesłuchaniu. Zapewniam panią, że takie zgromadzenie wcale nie jest przyjemne dla przesłuchiwanego… (robi dramatyczną pauzę) Nie muszę chyba dodawać, że decyzje Wizengamotu są nieodwołalne?

HERMIONA (wybuchając z nerwów)

- No już dobrze! Całowaliśmy się, zadowolony! Poszłam tam, żeby dorwać Severusa, przycisnąć go do ściany i całować aż do świtu! Coś jeszcze?!

GLADISH (zadowolony z siebie i z szerokim uśmiechem)

- Nie, to wszystko, co chciałem wiedzieć. Mycaene, masz jakieś pytania?

MYCEANE

- Panno Granger, może nam pani powiedzieć, w którym momencie usłyszała pani wybuch?

GLADISH

- Właśnie, w którym momencie? Byliście jeszcze w ciuchach, czy już nie?

HERMIONA (rumieniąc się, jak burak)

- Cały czas byliśmy w ciuchach. Ciężko mi powiedzieć, kiedy dokładnie to nastąpiło, ale jak tylko usłyszeliśmy ten huk, udaliśmy się prosto do gospody.

GLADISH

- Niewiarygodne, udało wam się od siebie odkleić?

MYCEANE (z rezygnacją)

- Niech go już pani nie słucha.

HERMIONA

- Na miejscu spotkaliśmy Tonks, profesor McGonagall, która zajmowała się właśnie Grindelwaldem, nie wiem, skąd on się tam w ogóle wziął, nieprzytomnego profesora Flitwicka – chyba był za blisko gospody, kiedy wybuchła, bo był cały poparzony. Severus opatrzył jego rany. Poza tym był tam profesor Dumbledore. Nie wiem, co on wcześniej pił, ale wydzierał się na Grindelwalda, jakby ten był wcieleniem samego szatana. I to chyba wszystko, co z tego pamiętam.

MYCAENE

- Rozumiem. A znalazła pani w końcu swojego kota?

HERMIONA

- Tak. Zauważyłam go koło gospody, jak to całe zamieszanie trochę ucichło.

MYCAENE

- No dobrze. Czy chciałaby pani coś jeszcze dodać? (Hermiona kręci przecząco głową, Mycaene sięga do kieszeni po jej różdżkę i podaje jej.) W porządku, może pani odejść.

(Hermiona kiwa głową na pożegnanie, bierze swoją różdżkę i udaje się do wyjścia)

GLADISH (woła, zatrzymując ją w drzwiach)

- Panno Granger! Jest jedna rzecz, którą nie do końca rozumiem. Proszę mi powiedzieć, jest pani naprawdę urodziwą kobietą… Więc dlaczego właśnie ten dupek Snape?

MYCAENE (z przyganą)

- Gladish!

GLADISH

- No co, jestem ciekaw!

poniedziałek, 29 sierpnia 2011, ines_mp
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
Komentarze
lossie
2011/08/29 22:40:47
Odpowiadając na ostatnie pytanie: Gladish, kochany, nie ty jeden chcesz to wiedziec. xD Pokolenia filozofów rozważają ten problem i jakoś żadnemu się to nie udało, co jest w sumie dośc zasmucające.

A tak już (bardziej) na poważnie: bardzo mi się to opowiadanie podoba. Taki dramat w sumie - w sensie gatunku, a nie wykonania. Bardzo dobrze się czyta. Humor lekki i przyjemny, aż się człowiek nie może doczekac następnej części. Moje ulubione momenty już znasz, więc się nie będę rozwodzic. ;D

Pozdrawiam,
L.
-
kyrth
2011/08/29 22:43:00
Ale bym przywaliła Gladishowi w pysk...
-
danielsowa
2011/08/29 22:43:50
ciekawy rozdział :)
pozdrawiam i życzę weny :)
-
sybilla02
2011/08/29 22:57:30
morderstwo w hogsmeade jest swietne...ciesze sie ze dodalas kolejny...jak widze tobie nie trzeba zyczyc weny ale glupawka napewno sie przyda jesli dzieki niej maja powstawac takie rozdzialy ;p zapraszam do siebie ;pp
-
Gość: Hybryda, 89-78-167-180.dynamic.chello.pl
2011/08/29 23:03:37
Boże, Gladish mnie po prostu powala na łopatki, nie mogłam przestać chichotać xD I te ciągłe upomnienia Myceane (pardon jeśli pokręciłam coś w nazwisku), dlaczego ja mam dziwne wrażenie, że całym winowajcą tego wszystkiego jest Krzywołap? xDD Bo on jakoś tak nagle pojawił się zaraz po wybuchu ;DD
Oby jak najszybciej nowa część, bo ja tu uschnę ;D
Pozdrawiam,
H.
-
mionka94
2011/08/30 08:20:34
Uwielbiam Gladisha :P I Ciebie też :))
Nie no, przesłuchanie Hermiony było cudne :) Podoba mi się jak piszesz, w sensie: same dialogi, dopisując didaskalia itp :) Mniej pracy xD
Liczę, że Wena przyjdzie jak najszybciej do kolejnego rozdziału bo nie mogę się doczekać dalszych części :)
Pozdrawiam!
mionka94
PS. "- No już dobrze! Całowaliśmy się, zadowolony! Poszłam tam, żeby dorwać Severusa, przycisnąć go do ściany i całować aż do świtu! Coś jeszcze?!" *buhahahahaha*
-
janeweller
2011/08/30 10:40:20
Uwielbiam rozmowy Gladisha z Myceanem, który próbuje doprowadzić swojego nieco rozszalałego partnera do porządku. Myceane dość przewidująco zabrał wcześniej różdżkę Granger, bo zapewne po pytaniach i uwagach Gladisha ten ostatni ujrzał by piękny zielony rozbłysk. Chociaż wnioskując po końcówce, to nadal jest całkiem możliwe /hihihi/
Panie Wenie, dużo sił na dalszy ciąg panu życzę ;)
Jane
P.S. Po lekturze Drogi śnił mi się Snape ^^
-
dzessik
2011/08/30 19:40:36
Czego Ci wszyscy ludzie się tego biednego Snape'a czepiają, to ja nie rozumiem.
Ciekawe przesłuchanie, ktoś chyba miał ochotę na Hermionę :D
-
Gość: sunny_flower, host18811713360.waldex.3s.pl
2011/08/31 15:27:57
kocham Gladisha!!!!! no po prostu jest on niemożliwy i bezczelny do bólu :)
ale wiesz, nadal mam nadzieję na jakieś dwuznaczne sceny Gladisha z Myceanem :)
(czuję, że zniszczysz je już w zarodku, ale jak to mówią nadzieja umiera ostatnia)
jestem dumna z Pana Wena za tyle opowiadań w ciągu tak krótkiego czasu, oby tak dalej ;)
-
herma05
2011/08/31 20:54:32
Przesłuchanie było niesamowite!
Biedna Hermiona ;D Okazało się, że przestępstwo było najmniej ważne.
Nie mogę się doczekać przesłuchania Severusa :)
Życzę ( choć najwyraźniej niepotrzebnie ) weny!
-
magoriana
2011/09/04 19:57:48
Ines i co ja mam napisać? To jest OBŁĘDNE!
Żaden inny komentarz do tego nie pasuje.
Pzdr, m.
-
emmiona
2011/09/14 16:15:51
Gladish jest boski! Szkoda, że ten rozdział taki krótki! :P Nie mogę się doczekać kolejnej części i przesłuchania Seva :P
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog